sobota, 14 grudnia 2013

Rodział 72 "Tym razem Wam nie pomogę" - Madi

Kolejne zabójstwo. Źle się czułam z myślą ,że wiedziałam kto mógł być winowajcą , lecz nie mogłam nic zrobić. Postanowiłam pójść porozmawiać z Kasją. Po śniadaniu dosiadłam się do stołu Gryfonów. Remus uczył się do kolejnej tury. Peter siedział między Potterem i Syriuszem , chyba o coś się pokłócili.  Welly koło Jamesa. Coś tam sobie szeptali. Kasja pisała list do swojej babci , znaczy sąsiadki.
- Kas , powiedz mi coś więcej o ... tej sytuacji - Kasja na to jedynie westchnęła. Nie za bardzo lubiła o tym mówić. Nie dziwie jej się.
- Nie pamiętam szczegółów. Jedynie co to ... piosenka. - Remus spojrzał na nią zgorzkniałą miną. Pomyślał chwilę.
- Madi... - spojrzałam na niego. - Musisz gdzieś ze mną iść. - wstałam razem z nim i wyszliśmy z Wielkiej Sali. Skierowaliśmy się do biblioteki. W Bibliotece udaliśmy się do działu "Potwory i Zwierzęta"
- Madi musimy tutaj coś znaleźć ... mam wielkie wątpliwości co do tego ,żeby to był uczeń w naszej szkole. A już słyszałem pogłoski ,że jeśeli nie znajdą sprawcy to zamkną szkołę. - mówił zdenerwowany Remus trzymając mnie za ramiona. Patrzałam mu w oczy widząc jego lęk. Miałam ochotę o wszystkim powiedzieć. O tym ,że to wszystko wina Tom'a ,ale nie mogłam. To by tylko pogorszyło sprawę. Dla tego zamilczałam.
- Madi... A co z Wielkim Konkursem? Przecież tak bardzo chcesz jechać do tej szkoły. Tak bardzo ... zaszłaś juz tak daleko. - Remus mówił wciąż ,jego głos zaczął chrypieć. Mi natomiast zaczęły spływać łzy. Remus swoją dłoń położył na policzku i starł łzy.
- Pomożesz mi prawda? - zapytał Remus. Nie mogłam wykrztusić ani słowa. Patrzałam m w oczy tak głęboko ,że chciałam ,żeby domyślił się ,że nie mogę. W końcu zrozumiał. Odpuścił. Spuścił wzrok. Ja szybko wszyłam z biblioteki.
- Nie mogłam mu powiedzieć! - krzyczałam zapłakana. Poszłam do swojego dorma. Położyłam się na łóżku. Później się podnosiłam ,a później znowu kładłam. Popadałam w melancholię. Czułam się źle. A niedługo kolejne testy. Madi... Ogarnij się.


Zaczęłam normalnie funkcjonować dopiero na kolacje. Poszłam do Wielkiej Sali. Usiadłam przy swoim stole. Tym razem siedziałam sama. Welly siedziała przy stole Gryfonów z Jamesem. Kasja wyglądała już lepiej. uśmiechała się i żartowała. W końcu Dumbledore podszedł do mównicy.
- Moi kochani uczniowie. Wiecie ,że ostatnio w naszej szkole dzieją się najdziwniejsze rzeczy. I na rzecz waszego bezpieczeństwa będziemy musieli podjąć radykale kroki. W kolejny poniedziałek dzień przed testami wasze pokoje będą sprawdzane i kontrolowane. A jeśli to nie przyniesie żadnych skutków. To szkoła zostanie zamknięta. SMACZNEGO KOCHANI. ~ ! - Dumbeldore szedł jakby nigdy nic. Zamyślona patrzałam na Tom'a. Tom wyglądał na przerażonego. Czyżby coś nie szło po jego myśli? Czyżby zrobił jakiś błąd? Trzeba będzie to sprawdzić.