niedziela, 27 października 2013

Rozdział 70 "Niech żyje nasz kraj ... " - Madi

Wstałam wcześnie rano. Dość mnie bolała głowa po moim imprezowaniu. Zeszłam do Wielkiej Sali. Usiadłam do swojego stołu i zjadłam śniadanie. Już miałam iść ,ale nasz kochany dyrektor stanął na mównicy.
- Kochani moi uczniowie! Dzisiaj pierwsza tura testów! Po obiedzie wszyscy udajcie się do Sali od Transmutacji. Tam odbędą się testy. Mam nadzieję ,że trochę przez te czas się przyszykowaliście. Udanych wyników bo pamiętajcie ,że tylko 10 osób z Was wszystkich pojedzie do Korei Południowej. - uśmiechnął się do nas po czym zeszedł z mównicy.Już po obiedzie testy? Kurczę. Wstała prędko i wyszłam z Wielkiej Sali mijając Huncwotów Welly i Kasję. Machnełam im tylko ręką na powitanie i poleciałam do Pokoju Wspólnego Krukonów. Po drodze wyporzyczyłam jakąś książkę o Korei Południowej.
- Od  czego by tu zacząć. Zaczęłam czytać.




- Tego wszystkiego jest za dużo. Nawet nie wiem czego nie wiem. Kurczę Madi , rzeczywiście się opuściłaś. - łkałam sama do siebie. Czytałam kolejne stronice "Wielkiego Poradnika Ogólnokształcącego O Tematyce Korei Południowej Czyli Nauka Wszystkiego Czego Potrzeba Ci Na Poznanie Kultury I Nauki Koreańskiej Wewnętrznie I Zewnętrznie WSZYTKO ZAWARTE W PIGUŁCE" - Najdłuższy tytuł Ever.. Czytałam , kolejne i kolejne strony przyglądając się szlaczkom obrazkom i dziwnym wykresom. - TO NIE DO POJĘCIA NAWET W ROK! - krzyczałam sama do siebie. JUNG ROBIĘ TO TYLKO DLA CIEBIE.




Nadeszła godzina ,w której rozpoczynał się obiad. Siedziałam sobie z książką podjadając trochę między czasie. W końcu podszedł do nie Remus.
- Dopiero teraz się uczysz? - zaśmiał się dosiadając do mnie.
- Wcześniej ,jak wiesz balowałam. Więc ... czasu nie było.
- No cóż. Życzę Ci powodzenia Madi. - uśmiechnął się wstając i odchodząc w stronę swojego stołu.
- Przyjaciół szuka czy co? - spojrzałam na niego zrzędliwie.
Po obiedzie udałam sie przed Salę Transutacji.
- Panie Błogi Boże Daj Mi Siły Bym Dobrze Napisała Test Z Moją Niewiedzą. - modliłam się przed wejściem do Sali. Po wejściu do Sali zajęłam miejsce. Po wręczeniu testu i podpisaniu się zaczęłam czytać pierwsze pytanie. Test obejmował Historię i Kulturę Korei Północnej i Południowej


Pytanie 1.
Tytuł Hymnu Narodowego Korei Południowej to :
...

- Czy ich posrała z takimi pytaniami? - zapytałam sama siebie szeptem. Na niektóre pytania umiałam dopowiedzieć ,ale to było za mało by się dostać do 2 tury. Moim szczęśliwym trafem usiadł koło mnie Remus.




Delikatnie zagadałam do jego testu. Tak pierwsze 500 udało mi się rozwiązać z pomocą Remusa. Kolejne 500 było związane ze szkołą  Highness School. Co nie sprawiało mi większych problemów ponieważ wiedziałam o tej szkole prawie wszystko ze względu na Jung Min Soo Changa ,a nawet było pytanie o "Najwybietnijszego Ucznia Highness School". Odpowiedź była prosta. JUNG MIN SO CHANG.

Po wyjściu z testu byłam szczęśliwa. Czułam ,że mogę przejść do Drugiej Tury. No zawdzięczałam mojemu talentowi ściągania i dużej wiedzy o szkole. Może nie całkiem fair ,ale w końcu liczyły się efekty. Szczęśliwym krokiem ruszyłam w stronę Wielkiej Sali na kolację. No był długi wyczerpujący dzień.  Usiadłam wśórd moich znajomych.
- I jak test? - zapytała Kasja. - Nie martw się jeśli Ci nie wyjdzie. - pocieszała mnie.
- Nie martw się. Myślę ,ze dobrze mi poszło. - uśmiechnęłam się cwaniacko.
- Do prawy?  Więc pamiętałaś też 1 zwrotkę refrenu Korei? - zapytał Remus z niedowierzaniem.
- Woda morska i wysuszyć i zużyciu Paektu. Niech żyje nasz kraj błogosławimy Boga Jezusa Chrystusa. - zacytowałam podniosłym głosem kawałek Hymnu. Całe towarzystwo patrzało na mnie z niedowierzaniem. - Hmm , no widzicie. Dałam radę. Już nie mogę się doczekać jutrzejszych wyników. - uśmiechnęłam się pełna prawdziwej radości. Wiem ,że z jednej powinnam się wstydzić tego ,ze ściągałam. To do mnie nie podobne ,ale szansa zobaczenia Jung Min Soo Changa była najważniejsza. 
- Wyniki kiedy ogłaszają? - zapytał Peter.
- Jutro podczas śniadania. - mruknął Remus. Widocznie był nie zadowolony ,za to ,ze on musiał się uczyć całymi miesiącami ,a ja jestem zadowolona z jednego dnia nauki. Cóż. Mogę spokojnie pójść spać nie obawiając się o wyniki.

Rozdział 69 ,,BARMAN! JESZCZE JEDNA WHISKEY!,, -Kasja

-WALENTYNKIIII! WSZĘDZIE RÓŻOWO! - zawołał James gdy szliśmy na śniadanie. I miał racje. W Walentynki, jak co roku wszystkie dziewczyny z Hogwartu malowały się bardziej wyzywająco niż zazwyczaj i ubierały krótsze spódniczki niż zazwyczaj, byle by jakiś chłopak je zaprosił do Hogsmeade... Wszystkie oprócz mnie, Madi i Welly. Ja już i tak szłam z Peter'em , a Madi i Welly nie jarało coś takiego.
-Wiecie....Nie jest wcale tak źle...-oznajmił Syriusz oglądający się za jakąś Puchonką. Popatrzylisy na niego z ukosa , a ten podniósł ręce w geście kapitulacji.
-No dobra.Chodźcie już na to śniadanie - mruknęła Madi i ruszyła przed siebie.
Wzruszyłam ramionami i skocznym krokiem ruszyłam za nią.

Gdy przekroczyliśmy próg Wielkiej Sali myślałam że zwymiotuję
-Jezu....Bede rzygać...-mruknęłam
CAŁA Wielka Sala była ozdobiona różowymi kokardami, wstążkami ,a nad stołami latały amorki.
-Niezłe klimaty-mruknął James udawając że wymiotuję.Ja jedynie się zaśmiałam i ruszyliśmy do swojego stołu.
Przy talerzach mieliśmy różowe karteczki z napisem "Valentine's Day"



-Właśnie przez takie karteczki Single popełniają samobójstwo!-zawołała Madi i zgniotła różową karteczkę
-Taaa...-mruknęła Welly śmiejąc się. Madi i Welly udały się do swojego stołu , a my usiedliśmy na swoich miejscach.


Po śniadaniu tradycyjnie mieliśmy udać się do Hogsmeade.Huncwoci gdzieś zniknęli i same musiałyśmy iść do wioski. 
Gdy wyszłyśmy z zamku spostrzegłam żę pada śnieg.Wyciagnęłam ręke do góry i uśmiechnęłam się gdy pojedyńcze płatki muskały moją gołą dłoń. 



Doszłyśmy do Hogsmeade zaczęłam rozglądać się za Peter'em 
-Hej śliczna-odwróciłam się i zobaczyłam Peter'a z bukietem białych róż 
-Ooooo...-podeszłam do niego i pocałowałam go




.-Są piękne-powiedziałam gdy ten podał mi róże 
Ten się jedynie uśmiechnął, objął mnie i mrugnął do reszty Huncwotów.
-Chodź.Odłączamy się od nich-zaśmiał się i ruszyliśmy w innym kierunku niż reszta.
-Dokąd mnie zabierasz?- spytałam 
-Zobaczysz-uśmiechnął się ukazując szereg białych zębów i po chwili skenciliśmy- Zamknij oczy- poprosił. No tak. Ja zamknę oczy , a on mnie zgwałci. 
-Po chwili usłyszałam skrzypienie i głos chłopaka tuż przy moim uchu 
-Uwaga schody- aaaaaaaa. Czyli idziemy na szczyt wysokiego budynku z którego mnie zepchnieeee. Wiedziaałam. Ale jednak się zawiodłam. Były tylko trzy schodki. Czyli zginę z tak marnej wysokości...Peter otworzył przed moją osobą drzwi i poczułam jak fala gorąca oblewa całe moje ciało -Możesz otworzyć oczy- spełniłam jego prośbę i spostrzegłam małą kawiarnię urządzoną w starym stylu. Podobała mi się.
Chłopak od razu podszedł do jednego ze stolików i odsunął jedno z krzeseł - Zapraszam - rzekł z szarmanckim uśmiechem. To będzie miłe popołudnie....


Pod wieczór razem z Peter'em poszliśmy do Trzech Mioteł. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy

-Ślicznie ci w brązowych włosach - powiedział Peter dotykając moich włosów, patrząć przy tym mi w oczy 
-Awwwww...-usłyszeliśmy i obróciliśmy się w stronę z któregj ów dzwiek dochodził. 
Przy sąsiednim stoliku siedziała lekko zalana Madi pijąca Whiskey.Popatrzyłam na nią z miną typu WTF 
-Nie przeszkadzajcie sobie-oznajmiła upijając kolejny łyk trunku wpatrując się w nas


-Madi? Ty tak serio? - spytał Peter. - Z nikim nie poszłaś? 
-Jak widzisz , NIE. Jestem SINGLE LADY nie wiem Łaj...Nawet Welly poszła gdzieś z James'owatym. BARMAN JESZCZE JEDNA WHISKEY! - zawołała żałosnym tonem Madi. Spojżeliśmy na siebie z Peterem i westchneliśmy 

Oczywiście po tym incydencie zabraliśmy Madi do Zamku. Około 23 postanowiłam sprawdzić co u niej. Spostrzegłam że drzwi do jej Dormitorium są otwarte. To co zobaczyłam w odbiciu lustra , które wisiała zaraz obok wejścia zamurowało mnie. W tafli lustra było widać jak James rozbiera Welly 




Szybko zamknęłam drzwi i opadłam sie o nie. 
-NIGDY....WIĘCEJ...NIE WCHODZE BEZ PUKANIA....-mruknęłam i szybkim jak na mnie krokiem ruszyłam w stronę swojego Dormitorium...

Rozdział 68 "W górę szkło wypijmy za Walentynki" - Madi.

13 lutego. Śnieg nadal otaczał Hogwart. Czasami jeszcze były opady śniegu. Coś czuć mroźne Walentynki. Szczególnie dla mnie. Madi wstała rano. Nakarmiłam Nani. Przez ten czas coś się zmieniło w moim wyglądzie. Stojąc przed lustrem przyglądałam się sobie lepiej. "Tak, teraz lepiej wyglądam." Mówiłam sama do siebie oglądając efekty. Ubrałam się , pomoalowałam i poszłam na śniadanie. Weszłam do sali ze spuszczoną głową. Czułam jak oczu kierują się w moją stronę. Powoli podniosłam głowę.


- Madiśka! - podeszła do mnie Kasja zajadając się bułką. - Matko. Zmieniłaś kolor włosów. Uuu ,jaka ty buntownicza. Ładnie ,wyglądasz.
- Dzięki. - odparłam idą w stronę ich stołu. I usiadłam wśród Gryfonów.- Ty Kaja ,pozostań w rudych... w takich Ci najlepiej , no ... - chwyciłam za płatki i mleko. Każdy miał jakieś zajęcie. Kasja i Peter planowali coś na jutrzejsze Walentynki. Remus uczył się wszystkiego. Nie było wiadomo z czego będą testy. James i Syriusz "grali" w szachy. Później Welly do nasz przyszła i postanowiła ,że pomoże trochę Remusowi.
- A co jeśli nie zrobią Testu z działu Azji ,a może ... Europy... ,albo Ameryki. - sugerowała Welly.
- o MAMUNIU. Fakt. Wybaczcie. MUSZĘ PRĘDKO IŚĆ DO BIBLIOTEKI! - zwołał zdenerwowany. Welly poszła z nim pomóc mu.
- A ty Madi? Przystępujesz do testu? - zapytał James.
- Jasne. To by było spoko tak się wyrwać z Hogwartu i być w Highness. Tam to jest arystokracja koreańska i w sumie światowa też. Czemu nie? - powiedziałam dziarsko.
- No tak Madi ... - zaczęła Kasja. - Tylko wiesz ... od 2 miesięcy nie chodzisz na lekcje ,albo jak idziesz to śpisz ,albo nie słuchasz. Masz zaległości. A zobacz jak Remus się uczy. I niewiadomo czy on się dostanie. Odkąd oficjalnie został ogłoszony ten konkurs do tej szkoły to całymi dniami się uczy. Nie chcę Cię martwić .. ,ale wątpię żeby Ci się udało. - mówiła spokojnie Kasja. Mówiła bardzo powoli ,chyba nie chciała .żebym wpadała w jakiś szał.
- Rozumiem ... ,ale i tak spróbuję ,przecież to szkoła Jung Min Soo Chang'a. Musze mieć nadzieję. - uśmiecham się ,choć nie koniecznie miałam na to ochotę. - Co robicie dzisiaj wieczorem? - zapytałam z wielką nadzieją.
- Ymmm , nic szczególnego. - odparł James z Syriuszem.
- A Wy papużki? - zapytałam patrząc błagalnie.
- Dzisiaj? Nic. Czemu pytasz? - zapytał Peter.
- Hmm , chodźmy na piwo wieczorem. O osiemnastej na błoniach. - wstałam i odeszłam machając. Dzisiaj też nie poszłam na lekcje siedząc w pokoju sama  było dość smutno. Postanowiłam to zmienić wyjmując z szafki Welly jakieś whisky.




Ktoś zapukał do mojego domra. Schowałam butelkę pod łóżko. Poprawiłam się i podeszłam do drzwi.
- Tak? - zapytałam otwierając. Stała w nich moja matka. Patrzała na mnie z politowaniem. Zamurowało mnie. Stałam wpatrzona w nią jak w obraz. Ona podniosła dłoń po czym dotknęła mojego policzka mówiąc. "Wiedziałam ,że tak będzie Madi. Pod wpływem tego wszystkiego stajesz się słabsza ,ale to przejdzie..." Byłam wstanie tylko w tym momencie przełknąć ślinę. Ta patrzała na mnie. Na jej twarzy zarysował się bardzo delikatny zarys uśmiechu... Błogim głosem mówiła dalej "Już niedługo będziesz ........................"
Wstałam obudziłam się nieprzytomna na ziemi. Obok mnie leżały 3 puste butelki whisky i szklanki z lodem.
- A żem balowała. - potrzepałam głową by się rozbudzić ,lecz to był zły pomysł. W ten sposób zaczęła mnie boleć głowa.Wyszłam z dorma i od razu skierowałam się w stronę wyjścia z Hogwartu.Byłam pewna ,że już się spóźniłam.
- Madi! - zawołała Kasja w końcu zauważywszy mnie. - Spóźniłaś się ... i ... piłaś już coś bez nas? - zapytała przystawiając nos do moich ust.
- Ee , ze 2 szklanki whisky ,nic więcej. - skłamałam po czym się uśmiechnęłam i dziarskim krokiem ruszyłam z Jamsem pod pachą w stronę Hogsmeade.
W czarodziejskim babie siedzieliśmy wszyscy razem. Śmieliśmy się  i opowiadaliśmy sobie kawały.
- Poproszę jeszcze jedną OGNISTĄ! - zawołałam w stronę baru po czym odwróciłam się w stronę ekipy. - Mogę opowiedzieć wam jakieś kawały? O kim chcecie?
- Hmm ,może o Jungu? - zaproponował Syriusz.
- Świetnie bracie... no to słuchajcie. Wiecie o tym ,że psi zaprzęg będzie o wiele szybszy jeśli w tej owej załodze znajdzie się jeden Koreańczyk. - cale towarzystwo wpadło w głęboki śmiech. W końcu podeszła moja szklanka z Whisky.
- Znasz coś jeszcze? - zapytał Peter.
- Jasne... - wzięłam łyka whisky i piłam dalej.
 

- To więc ... Wiecie jak najlepiej odróżnić Chińczyka od Japończyka? - zapytałam całego towarzystwa ,a oni jedynie kiwali głowami na znak ,ze nie. - Licznikiem Geigera. - chłopaki i Kasja znowu się śmieli. 
Po wielu godzinach przesiedlonych w pubie  wyrzyscy byliśmy zmęczeni. Ja byłam padnięta ,tak bardzo przepocona ,że włosy to mi już oklapły. Chłopaki już chcieli wracać do Hogwartu. Przetrzymałam ich jeszcze mówiąc. 
- Okej ,chłopaki ... Ostatnie piwko na mój koszt... 


Wracając w stronę Hogwaru Peter niósł śpiącą Kasję ,a mnie podtrzymywali Syriusz i James.
- A ta wogóle to co to jest ten licznik Geigera? - zapytał James. 
- Łe ,wiesz co to atom? - zapytałam potykając się o własne nogi. 
- Mniej więcej. 
- No to jest licznik ile jest w czymś atomów. - pożyłam głowę na ramieniu Jamesa.
- Okey ,już rozumiem. - mówił uśmiechnięty James. - Ee Madiś ,tylko nie rzygaj.
- Nie mam zamiaru. - odpowiedziałam przytrzymując odruchy wymiotne.
- Na czorta ty tak się upiłaś? - pytał Syrek. 
- Jutro Walentynki. Trzeba się było uchlać. - posmutniałam. Dalej szliśmy w głębokiej ciszy. Do samego Hogwaru.

piątek, 25 października 2013

Rozdział 67 "Idźcie się całować czy coś..." - Kasja

James,Syriusz i Remus byli na nas...Hmm...Delikatnie mówiąc źli że im nic nie mówiliśmy że jesteśmy razem...Madi nie odzywała się do nas...No cóż.Przejdzie jej. niedługo jest Pełnia. Remus chodzi zdenerwowany i wszystkich wyzwa. Taki urok jego życia. Mimo to staramy się go wspierać. Na śniadaniu wszyscy byli przymuleni. Zerknęłam na stolik Madi. Siedziała ona i patrzyła się na nas jakbyśmy jej chomika zabili . Mocno ściskała nóż i groźnie mrużyła oczy. Taaa... Trzeba na nią uważać...
-Uwaga wszyscy! Wybaczcie że przekazuję wam wieści tak wcześnie ale nie wytrzymam do obiadu!-zawołał podniecony staruszek-No... Tak więc słuchajcie dzieciaki. Nasza szkoła organizuję wymianę uczniowską z szkołą  "Highness School" na wymianę pojedzie 5 chłopców i 5 dziewczyn.-oznajmił Dubledore
-A CO CZEBA ZROBIĆ ABY SIE TAM DOSTAĆ?!-krzyknęła jakaś Krukonka.
-A no tak , tak....- zamyślił się Dombledore- Będą organizowane testy. 3 tury. Ten kto zdobędzie najwięcej punktów weźmie udział w wymianie.-dodał Dyrektor i usiadł na swoje miejsce.
-Słyszeliście? Tyle pracy...-powiedział podjarany Lupin
-Okeeeeejj...Kto idzie ze mną do kuchni po sushi?!-zawołał Syriusz
-To ty jesz SUSZI?! -zdziwiłam się
-Właśnie nie i chce wiedzieć co to -szepnął do mnie Łapa. Ja się tylko zaśmiałam i odpowiedziałam :
-No dobrze Łapciu-Gapciu - COME ON! - Zawołałam i ruszyłam za nim.




-No i po co ja to jadłeeeeeeemm..... Ouughhhh... - jęczał Łapa skręcający się na łóżku
-No wiesz..Ja rozumiem jedno sushi no ale nie 20...I ja bym na twoim miejscu nie popijała tego sokiem dyniowym - mruknęłam siedząc obok umierającego przyjaciela
-Matko.... Bede rzygaaaaać - mruknął
- Nie tu. Ja tego szajsu nie będę sprzątać... - odparłam obrzydzona. Nagle drzwi od Dormitorium otworzyły się z hukiem , a przez nie wpadł Remus.
-Ruszać dupy nieroby musicie mi pomóc!-zawołał biegając po Dormitorium jak kretyn
-Czo mu? - spytał Peter leżąc na swoim łóżku i jedząc żelki. Ja tylko wzruszyłam ramionami
-Nie żartuje. Ruszać się ! - powtórzył Remus
-Ej! a sooo e mną?! - zawołał Łapa gdy wychodziliśmy z pokoju
-Leż. Nic nie jedź. I pod ŻADNYM pozorem... NIE RZYGAJ! - zawołałam i poszłam ruszyłam wraz z Peter'em za Remusem


Siedzieliśmy w Bibliotece i szukaliśmy Remusowi książek. byliśmy padnięci. Ten wręcz przeciwnie. Dostał naukowego AD HD....
- Dobra... To są WSZYSTKIE książki o Korei Południowej...- wysapałam ksładąc stos książek na stoliku Rmeusa. Ten się wyszczeżył jak Psyhopata
-Fantastycznie! - odparł
- A to o ich kulturze i zwyczajach .. - dodał Peter kładać stosik z drugiej strony
- Jestem w niebie ... - odparł Remus
- Dziwny !! - szepnęłam do Petera
-Ja wszystko słyszę... Ty też mogłabys czasami coś przeczytać - oznajmił Remus zerkając na mnie
-Nie dość że dziwny to i jeszcze zabawny! - zaśmiałam się. Remus rzucił w moją stronę książkę , a ja odskoczyłam od niej jak oparzona wydając z siebie pisk przerażenia.- Okeeeejjjj... - mruknął Remus
-No to co teraz mamy robić? -spytał Peter
-No nie wiem...Idźcie się całować czy coś...-zaczął zamyślony i po chwili zerknął na nas - No przecież żartuje! - dodał po chwili widząc nasze groźne miny. Remus wyciągną z kieszeni posrebrzały krzyzyk wytykając go w moją stronę - PIĄTE NIE ZABIJAJ! - zawołał


Z biblioteki wróciliśmy w porze obiadowej. Na tablicy ogłoszeń w naszym Pokoju Wspólnym wisiała karteczka z napisem

Terminy Egzaminów :  

1. 15 Luty 
2. 10 Marca 
3. 5 Kwietnia 


-WIDZICIE TO ?! WIECIE CO TO OZNACZA?! - zawołał Remus - DO BIBLIOTEKII!!!! - zawołał
Spojrzeliśmy się na siebie z Peter'em robiąc miny męczenników i z jękiem poszliśmy za Lupinem...