piątek, 25 października 2013

Rozdział 67 "Idźcie się całować czy coś..." - Kasja

James,Syriusz i Remus byli na nas...Hmm...Delikatnie mówiąc źli że im nic nie mówiliśmy że jesteśmy razem...Madi nie odzywała się do nas...No cóż.Przejdzie jej. niedługo jest Pełnia. Remus chodzi zdenerwowany i wszystkich wyzwa. Taki urok jego życia. Mimo to staramy się go wspierać. Na śniadaniu wszyscy byli przymuleni. Zerknęłam na stolik Madi. Siedziała ona i patrzyła się na nas jakbyśmy jej chomika zabili . Mocno ściskała nóż i groźnie mrużyła oczy. Taaa... Trzeba na nią uważać...
-Uwaga wszyscy! Wybaczcie że przekazuję wam wieści tak wcześnie ale nie wytrzymam do obiadu!-zawołał podniecony staruszek-No... Tak więc słuchajcie dzieciaki. Nasza szkoła organizuję wymianę uczniowską z szkołą  "Highness School" na wymianę pojedzie 5 chłopców i 5 dziewczyn.-oznajmił Dubledore
-A CO CZEBA ZROBIĆ ABY SIE TAM DOSTAĆ?!-krzyknęła jakaś Krukonka.
-A no tak , tak....- zamyślił się Dombledore- Będą organizowane testy. 3 tury. Ten kto zdobędzie najwięcej punktów weźmie udział w wymianie.-dodał Dyrektor i usiadł na swoje miejsce.
-Słyszeliście? Tyle pracy...-powiedział podjarany Lupin
-Okeeeeejj...Kto idzie ze mną do kuchni po sushi?!-zawołał Syriusz
-To ty jesz SUSZI?! -zdziwiłam się
-Właśnie nie i chce wiedzieć co to -szepnął do mnie Łapa. Ja się tylko zaśmiałam i odpowiedziałam :
-No dobrze Łapciu-Gapciu - COME ON! - Zawołałam i ruszyłam za nim.




-No i po co ja to jadłeeeeeeemm..... Ouughhhh... - jęczał Łapa skręcający się na łóżku
-No wiesz..Ja rozumiem jedno sushi no ale nie 20...I ja bym na twoim miejscu nie popijała tego sokiem dyniowym - mruknęłam siedząc obok umierającego przyjaciela
-Matko.... Bede rzygaaaaać - mruknął
- Nie tu. Ja tego szajsu nie będę sprzątać... - odparłam obrzydzona. Nagle drzwi od Dormitorium otworzyły się z hukiem , a przez nie wpadł Remus.
-Ruszać dupy nieroby musicie mi pomóc!-zawołał biegając po Dormitorium jak kretyn
-Czo mu? - spytał Peter leżąc na swoim łóżku i jedząc żelki. Ja tylko wzruszyłam ramionami
-Nie żartuje. Ruszać się ! - powtórzył Remus
-Ej! a sooo e mną?! - zawołał Łapa gdy wychodziliśmy z pokoju
-Leż. Nic nie jedź. I pod ŻADNYM pozorem... NIE RZYGAJ! - zawołałam i poszłam ruszyłam wraz z Peter'em za Remusem


Siedzieliśmy w Bibliotece i szukaliśmy Remusowi książek. byliśmy padnięci. Ten wręcz przeciwnie. Dostał naukowego AD HD....
- Dobra... To są WSZYSTKIE książki o Korei Południowej...- wysapałam ksładąc stos książek na stoliku Rmeusa. Ten się wyszczeżył jak Psyhopata
-Fantastycznie! - odparł
- A to o ich kulturze i zwyczajach .. - dodał Peter kładać stosik z drugiej strony
- Jestem w niebie ... - odparł Remus
- Dziwny !! - szepnęłam do Petera
-Ja wszystko słyszę... Ty też mogłabys czasami coś przeczytać - oznajmił Remus zerkając na mnie
-Nie dość że dziwny to i jeszcze zabawny! - zaśmiałam się. Remus rzucił w moją stronę książkę , a ja odskoczyłam od niej jak oparzona wydając z siebie pisk przerażenia.- Okeeeejjjj... - mruknął Remus
-No to co teraz mamy robić? -spytał Peter
-No nie wiem...Idźcie się całować czy coś...-zaczął zamyślony i po chwili zerknął na nas - No przecież żartuje! - dodał po chwili widząc nasze groźne miny. Remus wyciągną z kieszeni posrebrzały krzyzyk wytykając go w moją stronę - PIĄTE NIE ZABIJAJ! - zawołał


Z biblioteki wróciliśmy w porze obiadowej. Na tablicy ogłoszeń w naszym Pokoju Wspólnym wisiała karteczka z napisem

Terminy Egzaminów :  

1. 15 Luty 
2. 10 Marca 
3. 5 Kwietnia 


-WIDZICIE TO ?! WIECIE CO TO OZNACZA?! - zawołał Remus - DO BIBLIOTEKII!!!! - zawołał
Spojrzeliśmy się na siebie z Peter'em robiąc miny męczenników i z jękiem poszliśmy za Lupinem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz