niedziela, 27 października 2013

Rozdział 69 ,,BARMAN! JESZCZE JEDNA WHISKEY!,, -Kasja

-WALENTYNKIIII! WSZĘDZIE RÓŻOWO! - zawołał James gdy szliśmy na śniadanie. I miał racje. W Walentynki, jak co roku wszystkie dziewczyny z Hogwartu malowały się bardziej wyzywająco niż zazwyczaj i ubierały krótsze spódniczki niż zazwyczaj, byle by jakiś chłopak je zaprosił do Hogsmeade... Wszystkie oprócz mnie, Madi i Welly. Ja już i tak szłam z Peter'em , a Madi i Welly nie jarało coś takiego.
-Wiecie....Nie jest wcale tak źle...-oznajmił Syriusz oglądający się za jakąś Puchonką. Popatrzylisy na niego z ukosa , a ten podniósł ręce w geście kapitulacji.
-No dobra.Chodźcie już na to śniadanie - mruknęła Madi i ruszyła przed siebie.
Wzruszyłam ramionami i skocznym krokiem ruszyłam za nią.

Gdy przekroczyliśmy próg Wielkiej Sali myślałam że zwymiotuję
-Jezu....Bede rzygać...-mruknęłam
CAŁA Wielka Sala była ozdobiona różowymi kokardami, wstążkami ,a nad stołami latały amorki.
-Niezłe klimaty-mruknął James udawając że wymiotuję.Ja jedynie się zaśmiałam i ruszyliśmy do swojego stołu.
Przy talerzach mieliśmy różowe karteczki z napisem "Valentine's Day"



-Właśnie przez takie karteczki Single popełniają samobójstwo!-zawołała Madi i zgniotła różową karteczkę
-Taaa...-mruknęła Welly śmiejąc się. Madi i Welly udały się do swojego stołu , a my usiedliśmy na swoich miejscach.


Po śniadaniu tradycyjnie mieliśmy udać się do Hogsmeade.Huncwoci gdzieś zniknęli i same musiałyśmy iść do wioski. 
Gdy wyszłyśmy z zamku spostrzegłam żę pada śnieg.Wyciagnęłam ręke do góry i uśmiechnęłam się gdy pojedyńcze płatki muskały moją gołą dłoń. 



Doszłyśmy do Hogsmeade zaczęłam rozglądać się za Peter'em 
-Hej śliczna-odwróciłam się i zobaczyłam Peter'a z bukietem białych róż 
-Ooooo...-podeszłam do niego i pocałowałam go




.-Są piękne-powiedziałam gdy ten podał mi róże 
Ten się jedynie uśmiechnął, objął mnie i mrugnął do reszty Huncwotów.
-Chodź.Odłączamy się od nich-zaśmiał się i ruszyliśmy w innym kierunku niż reszta.
-Dokąd mnie zabierasz?- spytałam 
-Zobaczysz-uśmiechnął się ukazując szereg białych zębów i po chwili skenciliśmy- Zamknij oczy- poprosił. No tak. Ja zamknę oczy , a on mnie zgwałci. 
-Po chwili usłyszałam skrzypienie i głos chłopaka tuż przy moim uchu 
-Uwaga schody- aaaaaaaa. Czyli idziemy na szczyt wysokiego budynku z którego mnie zepchnieeee. Wiedziaałam. Ale jednak się zawiodłam. Były tylko trzy schodki. Czyli zginę z tak marnej wysokości...Peter otworzył przed moją osobą drzwi i poczułam jak fala gorąca oblewa całe moje ciało -Możesz otworzyć oczy- spełniłam jego prośbę i spostrzegłam małą kawiarnię urządzoną w starym stylu. Podobała mi się.
Chłopak od razu podszedł do jednego ze stolików i odsunął jedno z krzeseł - Zapraszam - rzekł z szarmanckim uśmiechem. To będzie miłe popołudnie....


Pod wieczór razem z Peter'em poszliśmy do Trzech Mioteł. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy

-Ślicznie ci w brązowych włosach - powiedział Peter dotykając moich włosów, patrząć przy tym mi w oczy 
-Awwwww...-usłyszeliśmy i obróciliśmy się w stronę z któregj ów dzwiek dochodził. 
Przy sąsiednim stoliku siedziała lekko zalana Madi pijąca Whiskey.Popatrzyłam na nią z miną typu WTF 
-Nie przeszkadzajcie sobie-oznajmiła upijając kolejny łyk trunku wpatrując się w nas


-Madi? Ty tak serio? - spytał Peter. - Z nikim nie poszłaś? 
-Jak widzisz , NIE. Jestem SINGLE LADY nie wiem Łaj...Nawet Welly poszła gdzieś z James'owatym. BARMAN JESZCZE JEDNA WHISKEY! - zawołała żałosnym tonem Madi. Spojżeliśmy na siebie z Peterem i westchneliśmy 

Oczywiście po tym incydencie zabraliśmy Madi do Zamku. Około 23 postanowiłam sprawdzić co u niej. Spostrzegłam że drzwi do jej Dormitorium są otwarte. To co zobaczyłam w odbiciu lustra , które wisiała zaraz obok wejścia zamurowało mnie. W tafli lustra było widać jak James rozbiera Welly 




Szybko zamknęłam drzwi i opadłam sie o nie. 
-NIGDY....WIĘCEJ...NIE WCHODZE BEZ PUKANIA....-mruknęłam i szybkim jak na mnie krokiem ruszyłam w stronę swojego Dormitorium...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz