sobota, 19 października 2013

Rozdział 65 "Koszmar" - Kasja

Rano wstałam o tak genialnej godzinie że odpuściłam sobie dwie pierwsze lekcje. Potem mieliśmy Transmutacje.Poszłam na nią ale przespałam całą lekcję. Dotarło do mnie coś mniej więcej o papugach ,kukurydzy i jajecznicy... Nie mam pojęcia czemu... Tak więc od razu po Transmutacji pobiegłam do Wielkiej Sali na obiad. Tam znaleźli mnie Huncwoci obładowaną jedzeniem.
-Będziesz miała tyłek jak chipopotam-powiedział Syriusz zasiadając obok mnie, a potem westchnął-No tak...
-No właśnie wiec zamknij paszcze.-dodałam i dalej jadłam.
-Zauważyliście że Madi nas...No wiecie, unika?-spytał Peter
-Brawo Albercie!-zaklaskałam w dłonie
-Albercie?-zdziwił się Remus
-Taki jakiś mądry...Ajsztajn czy coś-machnęłam ręką , a Remus przewrócił oczami
-Kiedy będzie Pełnia?-spytałam na ucho Jamesa
-Za tydzień-roześmiał się
-No tak-mruknęłam i wróciłam do jedzenia
-Nic mi się nie chce - mruknął Syriusz
-Co powiecie na Wieczorek powitalny?-spytał James
-Dobry pomysł.-odparł Peter- Ja mogę iść z Kasją po Ognistą- powiedział znacząco Peter.
-Coś dużo czasu ze sobą przebywacie-powiedział Syriusz przyglądając nam się
-No fakt.Nie da się ukryć-mruknęłam cicho i wstałam od stołu- To chodź -powiedziałam i ruszyłam zwraz z Peterem do Dormitorium chłopców. Tam Peter wyciągnął z pod poduszki James'a Mapę i ruszyliśmy jednym z tajnych przejść do Hogsmeade. Zwinęliśmy kilka butelek Ognistej i parę paczek cukierków. Nie chciało nam się iść na resztę lekcji.Postanowiłam sobie wziąć wolne.Więc gdy chowaliśmy Whiskey Pod łóżkiem Syriusza ja rozłożyłam się na jego łóżku i oznajmiłam Peter'owi że tu zostaję. Ten się jedynie zaśmiał i powiedział że gdyby ktoś się o mnie pytał to powie że zostałam w Dormie bo źle się czułam. Bo tak po części było. Trudno było mi złapać oddech i bolała mnie głowa.

Nagle się obudziłam. Jednak było coś nie tak Dormitorium chłopców wyglądało...Inaczej...Rzeczy Huncwotów zniknęły i pojawiły się inne... Głowa przestała mnie boleć i już z łatwością mogłam nabrać powietrza do płuc...Wstałam i rozejrzałam się. Za oknem było już ciemno. Wyszłam z ich Dormitorium i ruszyłam w stronę Pokoju Wspólnego. Siedziało w nim parę uczennic. Zdziwiłam się bo nigdy ich na oczy nie widziałam.Wzruszyłam ramionami i postanowiłam pójść do Wielkiej Sali. O ile się nie mylę teraz powinna być kolacja. Mijając uczniów przyglądałam im się bliżej zastanawiając się dlaczego ich nie kojarzę? Zawsze wiedziałam kto z jakiego domu jest. Ale teraz to jestem po prostu łysa... Poczułam się dziwnie obca. Weszłam do Wielkiej Sali i od razu zerknęłam na stół nauczycielski. Brakowało mi przy nim kogoś. Mianowicie Dumbledore'a. Gdzie się podział ten wiecznie żwawy staruszek? Zamiast niego na jego miejscu siedziała McGonagall. O co tu chodzi? Postanowiłam się o to spytać Huncwotów. Podeszłam do stołu Gryfonów i zaczęłam szukać przyjaciół. Jakże się zdziwiłam że na naszym miejscu siedział ktoś inny. Grupka osób się śmiała i wesoło rozmawiała
-Ej wyjazd stąd to nie wasze miejsce-powiedziałam lekko poirytowana.Lecz oni dalej siedzieli rozmawiając jakby mnie nie słyszeli.-Mówię coś do was!-zawołałam.Wtem jedna z dziewczyn powoli obróciła się w moją stronę. Miała ona ciemno,rude włosy i miodowe oczy. Zdziwiłam się.-Hej słyszysz mnie? - spytałam i podeszłam bliżej. Ta jedynie patrzyła w moją stronę. Zmarszczyła brwi lekko otwierając usta.
-Carina? W porządku? - spytała ją jakaś dziewczyna o ciemnych włosach przyglądając się rudowłosej
-Taak.Jest...dobrze-odparła i odwróciła się z powrotem do znajomych
-O co tu chodzi?- zdziwiłam się - Carina? Nie znam żadnej Cariny...A tym bardziej Cariny z Gryffidoru. Zerknęłam na stół Krukonów...Tam również nie było Madi...Nikogo nie poznałam...Wybiegłam z Wielkiej Sali i ruszyłam na siódme piętro. Zatrzymałam się naprzeciw Gobelinu z Barnabaszem Bzikiem i trollami dysząc ciężko po biegu. Wtem myślałam tylko o jednym o Ucieczce... TRZASK! Odruchowo spojrzałam w stronę z której pochodził dany dźwięk. Spostrzegłam duże czarne drzwi.-Już je kiedyś widziałam - powiedziałam na głos. Przeszłam przez nie i dostrzegłam ze jest on dość duży.
-Co to było? - spytał ktoś. Niedaleko mnie stała kanapa na której siedziało kilkoro uczniów. Podeszłam do nich i spostrzegłam że było ich trzech. Dwóch z nich było bliźniakami. Wyglądali jak bracia Artura Weasley'a. Drugi zaś był ciemno-skóry i miał dredy.
-Nieważne...Alex skup się!- zawołał jeden bliźniak do Afroamerykanina- Nikt nie może się dowiedzieć o Pokoju Życzeń zrozumiałeś? - spytał go. Głosy stały się bardzo nie wyraźne , a obraz falował i rozmazywał się. Przed straceniem zupełnej świadomości ujrzałam twarz. Uśmiechała się do mnie szyderczo ukazując obdartą skórę na ustach.
Obudziłam się z krzykiem. Gwałtownie podniosłam się do pozycji siedzącej rozglądając.Było jasno, a ja wciąż byłam w Dormitorium Huncwotów. Jednak to nie było Dormitorium ze Snu.
powoli zaczęłam sobie przypominać wszystko. Szybko wstałam i pobiegłam do szuflady Petera. Wyciągnęłam z niej kartkę i ołówek starając się urzeczewistnić postać ze snu. Gdy wypełniałam ostatnie brakujące elementy przełknęłam ślinę. Postać wyglądała zupełnie jak Szyszymora

 ( Szyszymora )



-Nigdy więcej ciasta przed snem-mruknęłam i wstałam. Okazało się że przespałam cały dzień. W takim razie skoro mamy następny dzień gdzie są Huncwoci? Poszłam do swojego Dormitorium i westchnęłam widząc moje współlokatorki i Huncwotów pijanych w różnych częściach pokoju. 
-Eee Remuss? Jakie to zaklęcie było co zapomina się różne rzeczy? To nie Obliż Chatę? OBLIŻ CHATĘ? -spytał skacowany Peter Remusa
-Oblivate Idioto! - poprawił go Remus , a po chwili gwałtownie się podniósł zataczając się lekko - HAHA ! NO JASNE! OBLIVATE! 
 

1 komentarz: