sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 71 "Melodia" - Kasja

Na śniadaniu wszyscy wielce podekscytowani uczniowie, siedzieli na swoich miejscach z niecierpliwością oczekując na wyniki Pierwszej Tury Testów. Madi siedziała wyluzowana, natomiast Remus'owi ciągle trzęsły się ręce i bujał się do przodu i do tyłu jak osierocone dziecko. Nic nie jadł. A może to sprawka jutrzejszej Pełni? Tak czy owak nadszedł ten moment gdzie Dumbledore wstaje i wygłasza mowę.
- Dzień dobry dzieciaki! Mam nadzieję że się wyspaliście. Chciałbym wam teraz ogłosić kto przeszedł do Drugiego Etapu Testów. Tak więc... Z chłopców do następnej tury przeszli : Eric Polaris, Tom Riddle , Mike Mikaelson, Bryan Scott i Remus Lupin - myślałam że padne ze śmiechu gdy zobaczyłam minę Lupin'a. Oczywiscie wrzawa, gratulacje i takie tam - A z dziewcząt : Blair Moon, Felishia McAviccioo , Nicola Shell , Madlinnerin McAviccioo i Rebecah Lawson .- Spojrzałam na stół Krukonów. Madi i Felka mierzyły się nienawistnymi spojrzeniami. - To tyle na razie. A , teraz zmykać na lekcje! - zawołał Dyrektor z uśmiechem. No cóż. Lekcje to lekcje. Na Transmutacji przesiedziałam tylko bo musiałam. Nie chciało mi się wysłuchiwać zrzędzenia McGonagall. Ale dałam radę. Całą lekcję przepisałam z Meredith. Następną z kolei lekcją były Zaklęcia. Oczywiście Peter swoim brakiem koncentracji spowodował mały wybuch. No cóż. Na Numerologii także nie uważałam. Cyfry mi się mieszały i źle odpowiadałam. Nadszedł czas obiadu. Co dziwne nie widziałam nigdzie Huncwotów. Postanowiłam się przysiąść do Welly.
-Hej Well. Słuchaj. Widziałaś Huncwotów? Albo Madi? - rozejrzałam się. Welly jedynie siedziała i z uśmiechem patrzyła się w notes kreśląc w nim serduszka - Bo wiesz nie widziałam ich i chciałabym z nimi pogadać - westchnęłam - Fajnie że Remus i Madi przeszli Pierwszą turę. Ale Druga z pewnością bedzie trudniejsza...Martwie sie trochę o nich. Muszę z nimi pogadać. Tylko gdzie są? - myślałam na głos - JUŻ WIEM ! W BIBLIOTECE ! DZIĘKI WELLY! - zawołałam i pobiegłam w stronę wyjścia z Wielkiej Sali
-Mówiłaś coś ? - spytała Welly ale ja już byłam przy drzwiach.



Szukałam ich po całej bibliotece. I co? Nie ma ich. Westchnęłam. Zaczęłam się przechadzać między półkami i przejeżdżałam opuszkami palców po grubych okładkach ksiąg.Wzięłam jakąś książkę do ręki i obróciłam ją.

"Łowcy Nocy"


Otworzyłam ją na pierwszej stronie i przejechałam palcem po grubej stronnicy. Wzięłam tą książkę i chodziłam sobię po bibliotece zamyślona





Udałam się na drugie piętro biblioteki, usiadłam tuż przy schodach i zaczęłam czytać ów książkę



 


Nawet się nie zorientowałam , a zrobiło się ciemno. Wstałam i przeciągnęłam się. Spojrzałam na stary zegar wiszący na ścianie 22:30.
-Się zasiedziałam...-mruknęłam i ruszyłam ku wyjściu z biblioteki. Szłam mrocznymi korytarzami Hogwartu zamyślona. W pewnej chwili usłyszałam piękną pieśń. Jakby ktoś śpiewał. Melodia była kojąca i spokojna. Zamknęłam oczy wsłuchując się w delikatne dźwięki. Z każdym krokiem robiła się coraz wyraźniejsza. Przystanęłam i otworzyłam oczy. Dźwięki umilkły. Zmarszczyłam czoło. W tym momencie przerażający krzyk przedarł się przez korytarz i potoczył echem po nieznanych mi zakamarkach Hogwartu. Szybko pobiegłam w tamtą stronę. Na ziemi leżał zakrwawiony uczeń. Po szacie poznałam że był z Hufflepuff. To był Eric... Eric Polaris. Nad jego ciałem klęczała profesor Sprout. Usłyszałam kroki. Już po chwili cały korytarz wypełniali uczniowie. 
-Wracać do swoich dormitoriów! Natychmiast! - zawołała McGonagall 
-Słyszeliście? Wracać do Dormitoriów! Za mną!- krzyknął Prefect Gryffidoru. Jedno było było pewne. W Hogwarcie już nie jest bezpiecznie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz