poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 10 "Kolejne lekcje z Sha i Czu i czy ona mi wybaczy?" - Madi.

Ta wczorajsza noc. Była taka zaczarowana. Była taka magiczna ,ale i jak smutna. Nie wierzyłam ,że to nie wypaliło. Widocznie nawet najlepsze plany zawodzą. Los tak chciał ,a my już tego nie zmienimy. 

" I want to apologize to.
For my mistakes.
Because I know that and so I make them.
Jump into the abyss.Dark as night.
Wishing to hear the muffled sound.
Tiring wietru ears singing. "

Udzielił mi się taki ponury nastrój ,że aż napisałam ten smutny wiersz , o przeprosinach ,które nie posiadają słów ,a i tak mówią więcej niż tysiąc słów. Siedziałam tak w nocy i pisałam wiersze z przeprosinami , iż nie miałam odwagi przeprosić w prost. Podałam listy mojej sowie i poprosiłam ją z nadzieją ,że dostarczy je na porę obiadową , po zajęciach zastępczych z Sha i Czu. Byłam bardzo w niezręcznej sytułacji , Snape. Wczoraj . Mnie. Pocałował...  Nie tego się spodziewałam. Pierwszy pocałunek i z nim. Marzyłam o trochę innym pierwszym pocałunku , z kimś z Krukonów , albo z Gryfonów. Ale nie z Ślizgonem  i w dodatku takim , którego dobrze nie znam. 
- O niee ... - zaczęłam płakać w poduszę. Dzisiaj mieliśmy wszystkie ranne lekcje z Gryfonami. Pierwsza to zaklęcia z nimi ,a później dwie lekcje z Shamanem i Czu.  Wszystkie dziewczyny z dormitorium wyszły już na lekcje. Ja całą pierwszą godzinę przepłakałam w poduszkę , nie zeszłam nawet na śniadanie. Wstałam , przetarłam łzy. 
- Co ty Madi robisz. - walnęłam się w policzek. - Przecież nie liczy się to co było , liczy się kolejne następne minuty. - i w tej chwil zacytowałam mądre słowa Shamana. 
"Pierdolę przeszłość , dziś gram o przyszłość." 
Spakowałam do torby kolejne pergaminy ,aby na lekcjach z Shamanem i jego kolegą zapisywać kolejne lekcje. Usiadła ty razem bliżej by oddalić się od Huncwotów. Nie chciałam być ich pośmiewiskiem. Zawsze od tego była Kasja , ale tym razem to się nie zmieniło. Najwidoczniej Kasja nie opowiedziała o tym co widziała. Huncwoci cały czas mówili o upitej Kasji , która nawaliła się jedną butelką. Lekcja się zaczęła. Do sali wparowali Shaman i Czu. 
- Elo , elo. - powiedzieli razem. Znowu przyszli w takich samych ubraniach jak wtedy. Byli ubrani w luźne spodnie i bluzę - dresy , oraz skatey. Prawdziwi dresiarze. 
- Pomyśleliśmy sobie z Czu ,że może dzisiaj wy wymyślicie temat ? - powiedział Sha. Remus znowu się zgłosił. Wiedziałam ,że Shaman jak zwykle go zjedzie , więc rozluźniłam się i usiadłam swobodnie. Shaman udziel mu głosu. 
- Może porozmawiamy o nauce ,a w każdym być razie możemy pogadać o czymś pożytecznym ? - powiedział bardziej odważniejszym głosem niż na poprzedniej lekcji. 
- Zjeżdżaj mi z lipą tępa cipo ! - krzyknął Shaman i zaczął pisać temat na tablicy. A był on "Życie - Samotność." Kiedy to napisał zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo jestem samotna bez Kasji. Nawet jeśli byłyśmy w dobrych stosunkach ,to nie robiło mi różnicy ,że jest w Gryfonach. Nie robiło , a teraz czułam się jeszcze bardziej załamana. 
- Więc my z Shamanem zaśpiewamy  kawałek o życiu. - zaczęli śpiewać jakie to życie jest dobre ,jeżeli z niego mądrze korzystamy i takie tam mądre rzeczy ,a ja tylko zapisywałam ,zapisywałam. Zaraz później sączyli. 
- Więc życie jest jak orygami - mówił dalej Shaman. - To sztuka szczęścia. - ciągną dalej ,i opowiadał o swoim życiu ,że kiedyś nie było takie jak jest teraz na poziomie. 
- Ludzie tylko jak sępy, krążą nad nami. Chcą być z nami, a my chcemy być sami. - powiedział Czu. 
Pierwsza lekcja zakończona. Druga też minęła bardzo szybko jak tamta. Tylko tematem było "Teraz pokaż na co Ciebie stać - ciąg dalszy PASJI" , więc chłopaki chcieli jednego damskiego głosu by był w chórkach. Było głosowanie ,ale i tak ja zdobyłam większą część głosów. 
- Madi , zapraszamy do nas. - uśmiechnął się Czu. 
- Stań koło mnie. - wyszczerzył się Shaman. 

" Możesz więcej, musisz Tylko w to wierzyć,
Więcej, wiary byś chciał z tym się zmierzyć, 
Więcej, siły byś mógł uderzyć,
Więcej, abyś więcej mógł przeżyć. "

A ja tylko przedłużałam niektóre nuty i śpiewałam w końcówkach wersów "Więcej , możesz więcej ... Ooo Ooo Uuu." 
- Świetnie śpiewasz . - zauważył Shaman. 
- Co ty na to żeby w wakacje nagrać coś razem ? - zaproponował. 
- Zastanowię się. - usiadłam przy swojej ławce ,a wszyscy bili brawo ,a Huncwoci tak się jarali ,że Peter pisnął jak mała dziewczynka. Lekcje zaraz potem dobiegła końca. 
- Ej słuchajcie jeszcze jednego. - zatrzymał nas na dzwonku Shaman. - Pamiętajcie. ! KAŻDY PLAN JEST DOBRY GDY OLEJESZ CYFRY. Weź najpierw to zrób , później o tym pomyślisz.  - mówił dokładniej tak jak Kasja robiła , najpierw coś pierdoliła ,a później sprawdzała czy nie zapłodniła. Poszłam do dormitorium , miała jeszcze chwilę czasu do obiadu. Bardzo się denerwowałam iż Kasja miała dostać moje listy ,a wysłałam ich ponad 5O


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz