poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 11 "Przeprosiny i odwiedziny w Mungu" - Kasja

Teraz miał być obiad i poczta. Dalej myślałam o tym co zobaczyłam na nocy gwiazd...Hagrid i Filch ?! To było ochydne! Brrr. Wzdrygnęłam się na samą myśl. Ale jakby nie patrzeć była tam też Madi i Severus... O tym to kompletnie nie wiedziałam co myśleć! Zajęłam swoje miejsce przy stole i zaczęłam jeść. Obok mnie usiadł James a, z drógiej strony Syriusz, Remus i Peter. Już po chwili stół zacząły atakować różne pakunki. Przedemną wylądowały 4 listy,potem jeszcze 4 ird. Było ich ponad 50. Huncwoci patrzeli to na mnei to na listy
- Z czego chłopak sie tłumaczy? - zaśmiał sie Syriusz. Zgromiłam go wzrokiem i przejżałam jeden z listów. Potem następne. Niektóre po przeczytaniu od razu sie niszczyły. Były to wiersze z przeprosinami. Ale za co i od kogo? Po chwili zrozumiałam. To mój tata przeprasza ze ogląda Mode na sukces bezemnie! Ale jednak meni coś ukuło. Odwróciłam się za siebie. Madi siedziała patrząc na mnei ze smutną miną. Kiwnęłam głową w bok na drzwi wejścio - wyjściowe.Przemierzyłam wszystkie stoły i pierwsze co zrobiłam to uściskałam smutna Madi
- Nie masz za co przepraszać kochana...- mówiłam
- Mam! Nie powiedziałam ci prawdy! - łkała
- Dobrze juz dobrze. Mam pytanie ale odpowiedz szczeże - powiedziałam
- Myhym - mruknęła ocierajać łzy
- Chciało ci sie pisać te listy? - spytałam a, po chwili wybuchnęłyśmy śmiechem.



Po obiedzie od razu ruszyłam do swojego dormitorium aby się spakować na następne lekcje. Teraz miały być kolejne 3 lekcje bez Krukonów. Niestety. Miałam ONMS z Ślizgonami , Numerologię z Puchonami i Eliksiry z Ślizgonami. Jednak... Wpadłam na genialny pomysł.Zerwałam się ze swojego łóżka i popędziłam jak Stróś Pędziwiatr z mugolskich kreskówek w stronę dormitorium chłopaków.
- Chłopaki mam pomys...ałć! - niezdąrzyłam dobrze stanąć nogą w ich dormitorium a, już potrkęnłam ise o coś i z imprentem wpadłam napodłogę. - ... pomysł... - warkęłam dokańczając.
- Uważaj pod nogi bo się potkniesz - mruknął James szperajać coś w szafie
- Wielkie dzięki - mruknęłam zła wstając - Słuchać mnie - powiedziałam. Nic zero reakcji. - Ej...? Czterech wspaniałych? - mruknęłam. Reakcja? Natychmiastowa. Od razu się ożywili
- Tak Kasjopejo? - spytał szczeżący się Syriusz. Już po chwili oberwał skarpetą w ryj.
- Może sprawdzimy co z profesor McGonagall? - spytałam
- Kasja ma racje. Wypadało by sprawdzić co z profesorką - oznajmił Remus wstając z łóżka. Nie no szok. On mi przyznał rację? Kasja ogarnij się!


Tak więc za zgodą Dumbledore'a skorzystaliśy z sieci Fiuu i znaleźliśmy sie w św. Mungu. Nigdy nie lubiłam tu przychodzić. Rozejżałam się dookoła. Facet bez ucha, kobieta z trzema rękami, dziecko porośnięte zielonym futrem, Lesbijka z tabliczką " Ajm Seksi Ęd Aj Noł It! " . W recepcji zapytaliśmy sie o Minervę vel Nervicę McGonagall. Skeirowano nas do sali 541.



Proesorka nie ucieszyła się zbytnio na nasz widok. Rzucała w nas krzyrzykami i twierdziła że widzi dziabła. No ale okej. Ja też sie bardzo cieszę pani profesor. Czym prędzej wyproszona nas z sali a, konkretniej mówąc wyrzucili nas prosto na nieumyty korytarz. Sprzątaczek tu nie mają czy co?! W każdym razie pogorszyło jej się. Pielegniarka powiedziała że dłuuugo jeszcze tu zabawi. Mniej więcej do końca września. Nie żebym sie cieszyła ale to znaczy że Shaman i Czu dłużej zostaną w Hogwarcie! Dobra Kasja opanuj się miałaś o nich nie myśleć! A, szczególnie o Czu i jego zniewalajającym uśmiechu... Grrr! I znowu to robisz! Ogarnij się ! Szybko wróciliśmy do Hogwartu. Pierwsze co musiałam / chciałam zrobić to o wszystkim powiedzieć Madi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz