poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 9 "Pierwsze kłamstwo Madi i Ogrnista Whisky" - Kasja

Spodobały mi sie te lekcje z Sha i Czu. Sha doskonale tłumaczył wszystko. Może to dziwne ale zauważyłam że Czu uśmiechał się do mnie. Pod koniec lekcji puścił do mnie oczko. Uśmiechnęłam się na same wspomnienie.
- Może panna Estollar zna odpowiedź na pytanie? - spytał profesor Flitwick.
Mieliśmy zaklęcia. Spojrzałam w książkę. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam tak zajęta wspominaniem dzisiejszej lekcji z Sha i Czu że kompletnie nie skupiłam się na lekcji. Zupełnie jak zwykle.
- Przykro mi nie wiem panie profesorze - mruknęłam ze spuszczona głową
- Skup się Kasjo! Następnym razem uważaj! - oznajmił profesor. Nie był zły. On nie umie się gniewać. Odetchnęłam przymykając oczy. Koniec lekcji.
- Kasjo co się dzieję? Kompletnie nie uważałaś. Nawet ja wiem o czym mówił! - zawołał zdumiony Syriusz.
- Dobra Syriusz daj jej spokój. Chodźcie na kolacje - oznajmił James
Nie uważałam na lekcji - nie nowość - ale nigdy z powodu faceta!
Kompletnie zwariowałam na starość. Zaczynam się robić jak Gloria z Mody na Sukces. Niedługo zacznę nosić lordsy, szerokie kiecki i odprowadzać dzieci kochanki mojego męża do przedszkola! ( żart zrozumieją fani Mody Na Sukces ) Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym. Aż mnie ciarki przeszły. Starałam się o tym nie myśleć i spokojnie iść równo oddychając - co nie było takie proste myśląc o Czu.
Na kolacji tak samo. Zerknęłam w stronę stołu Krukonów. Madi uporczywie nad czymś myślała i co chwila zerkała za siebie. Ma wszy czy co? Spojrzałam w swój talerz a, potem na półmiski z różnymi maziami. Wzięłam budyń kokosowy i zaczęłam go jeść. Mimo tego co mówił profesor na lekcji myślałam dalej o Czu. Zauważyłam ze ma bardzo ładne oczy. Błękitne. Uśmiechnęłam się na samą myśl o nim. Nie wiem co się ze mną dzieje. Przecież nawet go nie znam! Miłość od pierwszego wejrzenia?
- Kasjo nie trafiasz to ust - zaśmiał się Syriusz. W tej chwili zdałam sobie sprawę że budyń który miałam na łyżce wylądował na moim nosie. Skrzywiłam się przyjmując od Syriusza chusteczkę. Całą buzie miałam w wiórkach kokosowych.
- O czym tak myślaś ? A, możę raczej o kim? - spytał James
- O nikim ważnym - mruknęłam
- Dobra nie mów. Ale Huncwoci i tak się dowiedzą - uśmiechnął się Remus
- Chodźcie. Mam pomysł. - Oznajmił ożywiony Syriusz i poszliśmy w stronę ich dormitorium.
- Kasja idź do kuchni z James'em i weź tyle Whisky ile dacie radę - oznajmił Syriusz wrzucając cały burdel z podłogi do szafy. Jak mówił tak też zrobiliśmy.
- Mogę się założyć że myślałaś o tej samej osobie co na zaklęciach. - oznajmił James chytrze
- Czemu tak was to interesuje. Nie twój interes - warknęłam. Co ich to obchodziło?! Wkurzył mnie. Ja się nie dziwię czemu on nie ma dziewczyny. Ruszyłam szybszym krokiem w stronę obrazu z gruszką...
Wróciliśmy z Czterema butelkami Ognistej. Nikt nas nie wdział bo większość osób była na błonach. No tka dziś ta noc gwiazd. Zawsze chciałam ją zobaczyć.
- Ej chłopaaaki? Możemy iść na noc gwiazd? - spytałam słodko gdy doszliśmy do dormitorium chłopaków.
- To jest bez sensu. Zachwycają się gwiazdą co spada raz na kilkaset lat - mruknął Peter
- To co idziemyyy? - wręcz ich błagałam. Nie chodziło mi jedynie o tą gwiazdę. Miałam nadzieje że znajdę Madi i uwolni się choć na chwilę od Huncwotów.
- No dobra - ulegli
- TAK! - wrzasnęłam skacząc jak dziecko - Zaraz przyjdę! - zawołałam i poleciałam sie przebrać. Założyłam jasne jeansy i bluzkę na krótkie ramiączka z jakimś mugolskim zespołem/
Razem z Huncwotami ruszyłam w stronę błon. Akurat gwiazda spadała. Niezwykłe zjawisko gwiazda spada, Madi całuje sie z Smarkerusem , Hagrid przytula się z Filch'em Amelie....Zaraz zaraz wróć CO?! HAGRID PRZYTULA SIĘ Z FILCH'EM!? Nie noo...i Madi i SMARKERUS?! Madi nas okłamała. Mówiła że to korepetycje... O mamo zaraz zwymiotuję I chyba nie tylko ja.
Madi nas zauważyła. Ocho idzie do nas. Nie no ja nie wytrzymam. Ruszyłam do Hogwartu. Wpadłam jak burza do dormitorium Huncwotów. Jak mogłam mnie okłamać. Huncwotów to rozumiem ale mnie?! Otworzyłam Ognistą i upiłam łyk, potem następny , następny i następny. Po chwili butelka była pusta...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz