poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 13 "Sen i brak Madi" - Kasja

"Rozejrzałam się dookoła. Gdzie je jestem? Domy były zniszczone. Jakby spalone. Zauważyłam bardzo znany mi dom. Co to za dzielnica? Za dużo pytań zaraz nabawię się migreny. Podeszłam do domu. Wszystko było pokryte śniegiem. Biała inwazja z kosmosu zaczęła sypać z chmur jak łupież z głowy Severus'a Snape'a. Powoli pchnęłam furtkę i przeszłam przez nią. Drzwi były wyważone, zasypane śniegiem. Podeszłam do nich i zrzuciłam śnieg z drzwi. Ukazał mi się złoty napis "Estallar". Zadrżałam. Weszłam niepewnie do domu. Tak. To mój dom! A, raczej to co z niego zostało. Ale gdzie jest...
- Tato? - zawołałam. Odpowiedziała mi głucha cisza. Weszłam do niegdyś pięknego wielkiego salonu. W tym miejscu była wielka dziura w dachu. Łzy napłynęły mi do oczu. Mój piękny dom... Przeszłam przez salon do pokoju taty. Wszystko zostało zniszczone. W moim tak samo. Podeszłam do spalonej szafki. Były na niej szczątki wianka. Tego magicznego. Zaczarowanego. Lecz niestety niektóre czary z czasem słabną. Wianek został zrobiony przez moją małą kuzynkę Rosalie. Odwróciłam się za siebie. Świeżo rozerwana poduszka. Pióra latały dookoła. Ktoś tu jest... Bałam się wykonać jakikolwiek ruch. Ponownie wyszłam przed dom. Ktoś stał przed moim domem odwrócony tyłem. Ta osoba miała na sobie czarną pelerynę. Postać odwróciła się do mnie. Na twarzy miała równie ciemną jak szata maskę.
 - Avada Kedavra! - krzyknął celując we mnie różdżką. Poczułam ostry ból w okolicach klatki piersiowej. Upadłam. Widziałam ciemność. Najprawdopodobniej umarłam..."


Otworzyłam oczy gwałtownie wstając z łóżka. Mój fart pozwalał mi na tyle żebym zaliczyła glebę. Złapałam się za głowę ciężko oddychając. To sen. To tylko sen. Westchnęłam. Kim był ten pedofil w czarnej szacie? To pytanie mnie dręczyło. Wstałam z podłogi i spostrzegłam że dziewczyn już nie ma. Odruchowo spojrzałam na zegarek. Była 10:09. Pięknie
! Zaspałam 1 lekcje! Nie no spoko! Nie nowość. Madi mnie zabije. Szybko sie ubrałam związałam  moje długie złote włosy z grzywką na bok w luźnego koka. Jakby nie patrzeć codziennie rano miałam inną długość i kolor włosów przez moją Metamorfomagię. Szybko wyszłam z dormitorium i pognałam na lekcję

Pierwszą z nich było wróżbiarstwo. Profesorka była dzisiaj jakaś podenerwowana. Mówiła o negatywnych wibracjach i coś tam coś. Nie wiem nie słuchałam jej. Rozejrzałam się po klasie na poddaszu. Christian Blington siedział wyluzowany i przeczesywał opuszkami palców swoją bujną kruczo-czarną grzywę. Patrzył uwodzicielskim wzrokiem na każdą napotkaną biedną dziewczynę. Obok niego siedział znudzony Colin Menren. Nie był zbyt towarzyski. Był przeciwieństwem swojego kolegi. To tak samo jakby porównać James'a Potter'a i Peter'a Pettegrew'a... Brrr... Ukradkiem zerknęłam na stolik obok przy którym siedzieli wyżej wymienieni. Peter siedział znudzony opierając się ręką o policzek a, James tykał jakiegoś robaka różdżką. Wywróciłam oczami z uśmiechem. Po chwili poczułam ukłucie na ręce. Spojrzałam w bok. Siedzący obok mnie Syriusz ze znudzeniem dźgał mnie różdżką. Remus patrzał na to wszystko z poważną miną. Wzruszyłam ramionami odwracając wzrok. Spojżałam w stronę kryształowej kuli. Wyglądała jak zwykła śnieżna kula oprócz tego że była większa w, a niej była "mgła". Nagle jakby coś w niej się poruszyło. Spojrzałam w kulę mrużąc oczy i spostrzegłam coś czarnego. Jakby ciemną postać. Pablo? Nie. To nie Pablo. Jego bym poznała. W kuli był istnie krzywy ryj. Perfidnie pedofilska morda z maską. Rozszerzyłam oczy ze zdziwienia. To ta sama maska co w moim śnie.

- Kasjo co jest? Widzisz tam co? - spytał zdziwiony Syriusz

Gorączkowo zaczęłam szukać tego w senniku. Spostrzegłam podobny ryj do tego co widziałam w kuli z podpisem :

"Mroczny Kosiarz"

Mroczny Kosiarz często występuje w snach jeśli boisz się czegoś.

Jeżeli widzisz Mrocznego Kosiarza z kosą - oznacza to że zbliża się twój koniec.

Jeśli widzisz zaś Kosiarza niedaleko twego domu lub domu

twych bliskich - oznacza to że ktoś z rodziny może umrzeć...

Dalej nie maiłam zamiaru czytać. To nie na moje nerwy. Nie mogłam teraz myśleć o Śmierci. Nie teraz kiedy obiecałam sobie zastąpić mamę. Chciałam aby w końcu było dobrze. Koniec lekcji. Szybko zebrałam swoje książki i wypadłam z poddasza jako pierwsza. Otarłam szybko łzę spływającą mi po policzku. Teraz mieliśmy Eliksiry z Ślizgonami. Ważyliśmy Eliksir Wieloskokowy. Rozlałam połowę zawartości kociołka ale okej. Dziwne ale Ślimor uznał że to co zostało w kociołku wygląda całkiem nieźle. Nie żeby to coś ale na dnie kociołka zostało kilka kropel. No skoro mówisz Ślimorze ze okej no to okej. Jak zwykle Severus Snape uwarzył go najlepiej. Nawet taki Syriusz uwarzył go lepiej ode mnie! No on przynajmniej nie wylał połowy tej cieczy. Czasami się zastanawiam jakim cudem jestem w Gryffindorze? Hufflepuf są same niezdary! Tam powinnam być! Byłam na siebie zła że nie umiałam tego uwarzyć tak dobrze jak to robił Severus. Ehhh... Skoro on dobrze waży eliksiry to co ja dobrze robię?! Przez myśl przemyła mi ta uwaga Remusa na temat moich szkiców. Spojrzałam na chłopaka. Dodawał do kotła skórę Boomslanga. Wyglądał tak zabawnie gdy szukał innych składników nie zauważając że je ma w ręce. Zachichotałam cicho.

- Remus! - szepnęłam a, chłopak spojrzał na mnie. Pokazała mu na migi (tak jak potrafiłam a, byłam w tym kiepska) ,że kolejne składniki ma w dłoni. Mimo moich marnych zdolności migowych zrozumiał mnie. Zaśmiał się cicho i uśmiechnął dodając "zagubiony" róg dwurożca do kotła. Koniec lekcji. Teraz mieliśmy obiad. Ruszyliśmy w stronę Wielkiej Sali. Od razu spostrzegłam przy stole Krukonów Madi. Podeszłam do niej ale ta już wstawała

- Cześć Madi! Czemu nie było cię na lekcjach? Coś się stało? - spytałam

- Cześć. Przepraszam źle się czuję. Idę się położyć. - oznajmiła i odeszła.

O co mogło chodzić? Zasiadłam przy swoim stolę i zaczęłam jeść. Chłopaki cały czas podejrzliwie na mnie patrzyli

- Co ci się stało na wróżbiarstwie? - spytał podejrzliwie Syriusz. Miał zatroskaną minę. Po raz pierwszy chyba widzę go w takim stanie.

- Nic - odwróciłam wzrok. Cicho pociągnęłam nosem. Nie mogłam płakać nie teraz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz