poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 19 "Czawartkowa Impreza" - Kasja

Po tej bitwie na żarcie co zaszłą na obiedzie postanowiłam wziąść prysznic. Szybko się ogarnęłam i przebrałam w jeansy i jakiś T-Shirt. Nie mieliśmy już lekcji mimo tego że był czwartek. Odrobiliśmy wszystkie lekcje z Transmutacji ( nawet nie zaglądając do książek ) więc do końca tygodnia mieliśmy wolne. Stanęłam przed lustrem i przekrzywiłam głowę na bok. Postanowiłam zmienić fryzurę. Zamknęłam oczy przypominając sobię mamę na fotografii. Starałam się jak tylko mogłam. Otworzyłam oczy i ku mojemy zdziwieniu udało się! Moje włosy sięgały prawie do pasa. Moje złote włosy lśniły w promieniach słońca przebijających sie przez zasłony. Oczy miałam koloru jasnej zieleni. Kształty twarzy pozostały takie same. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Sięgnęłam po książkę "Tajemnice Asteckiej Bramy" i zeszłam na dół do Pokoju Wspólnego. Ku mojemu nieszczęściu byli tam też Huncwoci. Zawzięcie o czym dyskutowali nad jakimś kawałkiem pergaminu. Gdy mnie tylko zaóważyli zamarli. Tylko siedzieli i patrzyli. Z godnością ( jaka mi pozostała ) wyminęłam ich nie zaszczycając ich nawet spojżeniem. Ruszyłam do biblioteki. Już od dawna czaiłam się na książkę na temat Starożytnych Greków. Pani Pince ( nieco zdziwiona moją obecnością w bibliotece ) powiedziała mi gdzie mam szukać danych książek. Zabunkrowałam się w dziale legend i powieści. Szybko znalazłam swoją wymarzoną książkę. Siedziałam tam dłuższy czas czytając to co mi w łapki wpadło. Po chwili zaóważyłam wyjątkowo dziwną scenerię. W bibliotece była Madi. To meni nie zdziwiło ale jej towarzystwo. Madi była tam z Severusem Snape'm , Bellatrix Black i z Lucjusz'em Malfoy'em. Zdziwiło mnie to nieźle. No ale nie będę narazie się wypowiadać.
-Co czytasz?- usłyszałam głos za sobą. Za mną stał wyjątkowo wysoki jak na swój wiek chłopak o rudych włosach i szarych oczach. Usmiechał sie promiennie. Artur Weasley
-Cześć Arturze. A, nic takie tam brednie. - zaśmiałam się. Artur usiadł obok mnie przeglądając książki jakie miałam na stole.
-Na serio interesuje cię "Jak znaleść Wampiry?" - spytał machając mi książką przed nosem
-A, nie to nie moje.- mruknęłam przyglądając się okładce. Odłożyłam książkę na bok i wróciłam do lektóry.
-Nie ma z tobą Huncwotów? Zawsze trzymaliście sie razem- mówił zaskoczony rozgladając się dookoła
-Pożarliżmy się trochę-mruknęłąm odrywajć wzrok od lektóry. Gdy Artur cię zagada już wiadomo ze nieskończysz tego co zacząłeś.Ehhh.
-Uuu. Przykra sprawa-posłał mi współczujące spojżenie. Ja tylko uśmiechnęlam się smutno.-Dobra zbieram się bo Bill mnie pewnie już szuka.-oznajmił-Wiesz robimy to wypracowanie na ONMS-dodał i przybrał minę męczennika.
-Nie rozumiem tych całych wypracowań w grupach- odparłam z namysłem
-Jak bedziesz w siódmej klasie to zrozumiesz-potargał moje włosy i ruszył w stronę wyjścia z biblioteki zabierajac potrzebne mu książki. Często traktował mnie jako swoją młodszą siostrę której nigdy nie miał. Westchnęłam.
-Ja też bedę się zbierać- mruknęłam do siebie i zabrałam kilka spasionych tomisk i wyszłam z biblioteki. Gdy wróciłam do Pokoju Wspólnego Huncwoci siedzieli w tych samych pozycjach co przedtem. Przeszłam obok nich obojętnie zmierzajac ku swojemu dormitorium. Na łużku siedziała tylko Meredith.
-Cześć Kasja.Co tam masz? -spytała
-Książki-mruknęłam inteligentnie
-Yhym.Dużo mi to mówi-zachichotała-Huncwoci organizują dziś imprezkę w Pokoju Wspólnym idziesz?-spytała.
Zamyśliłam się. Imprezka z Huncwotami...Brzmi nieźle. Gdyby nie HUNCWOCI.
-Nie. Jestem zmęczona - skłamałam
-Nie to nie ale pamietaj że jak coś to Impreza jest na dole w Pokoju Wspólnym- powiedziała uśmeichając się. Odwzajemniłam to. Kiedy Meredih zaczęła się szykować na imprezę ja wyszłam z pokoju zakładając na siebie szarą bluzę. Minęłam Huncwotów strojących Pokój Wspólny i ruszyłam w stronę kuchni. Od razu napadło mnie kilka skrzatów w tym też Stróżka.
-Cześć Stróżko- uśmiechnęłam sie do skrzacicy
-Dizeń dobry panienko. Ma panienka na coś ochotę?-spytała
-Może na herbatę?-spytałam
-Już już!-zawołała i już po chwili stała przy mnie z herbatą. Usiadłam z Stróżką razem przy małym stole a, jakiś Skrzat położył na nim ciasteczka.
-Panienka nie na przyjęciu?-spytała
-Z kad wiesz?-spytałam ją. Wtedy stróżka uśmiechnęła sie leciutko i oznajmiła że słyszy niektóe szepty ( chyba racze krzyki ) innych panienek na temat przyjęcia. Nie chciałam wracać do Pokoju Wspólnego. Nie teraz. Byłam zła na nich i na siebie. Wstałam podziękowałam Stróżce za Herbatę i szłam zamyślona korytarzem. W pewnym momęcie zderzyłam się z kimś. Tym kimś był nikt inny jak Austin Heath
-Dlaczego kiedy się spotykamy zawsze na mnie wpadasz?-spytał przyglądając mi się ze śmiechem
-To nie ja wpadam na ciebie tylko ty na mnie!-zaśmiałam się. Wstalimsy śmiejąc się z naszej niezdarności.
-Może dasz zaprosić się na szachy?-spytał
-W sumie to nie jest taki zły pomysł - oznajmiłam z uśmiechem
Ruszyliśmy w stronę obrazu Martwej Natury i znaleźliśmy się w Pokoju Wspólnym Puchonów.
-Poczekaj chwilkę skoczę po szachy-oznajmił i ruszył ku swojemu Dormitorium.
-Witaj zacna towarzyszko!-usłyszałam za soba. Tego głosu nie da się nie znać
-Benio-odwróciłam się widząc średniego wzrostu chłopaka o brązowych włosach. Czy wszyscy moi znajomi to chłopaki? Jedyne moje koleżanki to Madi i dziewczyny z mojego Dormitorium. No ale jakby nie patrzeć chłopaki są fajniejsi. Dobrze sie z nimi dogaduję ( Nie licząc Huncwotów ) , nie da się długo na nich gniewać ( Oprócz Huncwotów ) no i są wyrozumiali ( Oprócz Huncwotów ). Świat spada na Malfoy'ów i inne Szuje. Na szczycie schodów pojawił się Austin z szachami. Uśmiechnęłam się na samą mysl partyjki w szachy. Tylko pojawił się mały problem. JA NIE UMIEM W NIE GRAĆ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz