Dokładnie
nie pamiętam jak zaczął się ten dzień. Wiem ,że wstałam bardzo wcześnie
i siedziałam w moim pokoju. I przez jakieś 30 minut nie mogłam się
otrząsnąć i przestać rozmyślać o Hogwardzie. Bałam się , jak przed
każdym rokiem ,ale czułam ,że w tym roku zdarzy się coś co zapamiętam na
zawsze. Wstałam i zaścieliłam łóżko. W słodkiej piżamce zeszłam na dół z
moimi kuframi. Tak wszystkim czarodziejom starcza jeden kufer ,ale weź w
nim pomieść wszystkie ciuchy. Postawiłam moje kufry przed drzwiami
frontowymi. Wparowałam do kuchni wzięłam tosty, które były już
przygotowane i poszłam na mugolskie seriale. Niestety. Natrafiłam na
familiade , w której prezenter podniecał się swoim nowym samochodem.
- Ah to rozmawianie z nie-magicznym pudłem z ruchomymi obrazkami. - powiedziałam sama do siebie.
- Ah to rozmawianie z nie-magicznym pudłem z ruchomymi obrazkami. - powiedziałam sama do siebie.
Patrzałam
jak najęta na prowadzącego i upychałam się jak chomik tostami.
Przeżuwałam powoli. Po tym przedrzeźnianiu prowadzącego i innych mugoli w
TV zaschło mi od tych sucharów w gardle. W padłam jak w Matrixsie do
kuchni i udając Batmana wzięłam szklankę soku wlałam ją naśladując
Ninja.
Nagle
usłyszałam dzwonek do drzwi. Ogarniając sytuację czyli z Nija zmieniłam
się znów w Madi. Podreptałam przed drzwi , przedarłam się rzez kufry i
otworzyłam drzwi. Gdy tylko je uchyliłam zauważyłam Hunców.
- Witaj ! - przywitał się szybko Remus z uśmiechniętą miną.
- Cześć ! - krzyknęłam tuląc każdego z nich.
- Cześć ! - krzyknęłam tuląc każdego z nich.
Weszli
do domu i jak zawsze ... rozgościli się sami. Od trzeciej klasy tak
robiliśmy ,że chłopaki wpadali po mnie ,że później dzwoniliśmy po
mugolsą taksówkę, chłopaki jarali się okrągłymi kołami z gumy i warkotem
silniku ,a ja przekonywałam taksówkarza ,że oni są normalni. Lecz nigdy
mi to nie wychodziło. Zawsze kazał nam wysiąść w połowie drogi ,a kasę
zabrał za całą drogę. I gdzie tu sprawiedliwość? Chłopaki jak zawsze
będąc u mnie w domu jarali się mugolskimi sprzętami, dzisiaj podziwiali
dzieło sztuki pt. "Wieża stereo". Puścili mugolsą muzykę i tańczyli
Makarenkę. Ja poszłam w tym czasie się przebrać ze słitaśnej piżamie na
jakieś do ogarnięcia. Czyli Madi wszystkie ciuchy jakie miała wpakowała
do kufra. Dopiero później ogarnęłam ,że założyłam dresy i bluzę oraz
adidasy. Dlatego chłopaki się tak patrzeli jak zeszłam na dół. U nich
dziewczyna musi się ubierać tak ,aby wyglądać dziewczęco. Czy tylko mi
się wydaję jak ktoś mówi , wyobraża mi się taki plastik w różowym ?
Takie właśnie mam wyobrażenie o dziewczynach .które "podkreślają swoją
dziewczęcość" w spódnice mini i obcasach na których łamią sobie nogi. I
jeszcze ten tynk na twarzy.
Kiedy ogarnęłam salon po "podbojach Hunców" byliśmy gotowi by dzwonić po taxi.
- I znowu przyjedzie ... - zaczął Syriusz.
- ... samochód. - skończyłam szybko i spojrzałam na niego ironicznie jakby nigdy w życiu nie widział pojazdu na czterech kółkach. Gdy już zamówiłam taksówkę, poprosiłam Hunców by zachowywali się przyzwoicie ,bo nie chcę iść z kapcia drugą połowę drogi. Chłopaki poszli na ten układ i zgodziłam się im oddać jedno miejsce przy oknie. Iż zawsze ja z Kasją siadałyśmy przy oknach. To były takie miejsca dla najlepszych. – BOSS’ÓW
Wsiedliśmy do samochodu , chłopaki naprawdę śmiesznie wyglądali , chcieli zadać mi mnóstwo pytań związanych z samochodem ,ale otwierali usta lecz żaden głos się nie wydobywał iż bardzo chcieli zawalczyć o to miejsce przy oknie. Nieraz to tak bajecznie wyglądało ,że aż za chichotałam.
Całą drogę obeszło by się bez "krótkich" spacerków. Weszliśmy na peron robiąc największe zamieszanie. No tak , od razu reputacja o jeden stopień niżej. Ale już byłam ta to gotowa zadając się z Huncwotami i Kasją. Pociąg już stał ,ale my czekaliśmy na Kasjopeję. Nie trwało to za długo ,bo po pięciu minutach zauważyliśmy na drugim końcu peronu biegnącą wariatkę , krzycząca coś tam i machającą łapą w każde strony. Wszyscy spojrzeliśmy na nią z miną "Tak , my jej nie znamy." I odwróciliśmy się w drugą stronę mając nadzieję ,że nie machała do nas i zaczęliśmy konwersację.
- Tak to Kasja. - powiedział załamy Syriusz. - Wiecie jaki wstyd by mi przyniosła będąc moją siostrą ?
- Zdaje sobie sprawę . - dodał Remus. - Zachowuje się nieodpowiedzialnie.
- Bitch please. - zaśmiałam się. - A Wy ? Jak się zachowujecie ? Uważacie , że lepiej. - I nagle wszyscy się odwróciliśmy patrząc na Kasję zbliżającą się coraz bliżej nas. Nadal nie przestała machać i się drzeć.
- I znowu przyjedzie ... - zaczął Syriusz.
- ... samochód. - skończyłam szybko i spojrzałam na niego ironicznie jakby nigdy w życiu nie widział pojazdu na czterech kółkach. Gdy już zamówiłam taksówkę, poprosiłam Hunców by zachowywali się przyzwoicie ,bo nie chcę iść z kapcia drugą połowę drogi. Chłopaki poszli na ten układ i zgodziłam się im oddać jedno miejsce przy oknie. Iż zawsze ja z Kasją siadałyśmy przy oknach. To były takie miejsca dla najlepszych. – BOSS’ÓW
Wsiedliśmy do samochodu , chłopaki naprawdę śmiesznie wyglądali , chcieli zadać mi mnóstwo pytań związanych z samochodem ,ale otwierali usta lecz żaden głos się nie wydobywał iż bardzo chcieli zawalczyć o to miejsce przy oknie. Nieraz to tak bajecznie wyglądało ,że aż za chichotałam.
Całą drogę obeszło by się bez "krótkich" spacerków. Weszliśmy na peron robiąc największe zamieszanie. No tak , od razu reputacja o jeden stopień niżej. Ale już byłam ta to gotowa zadając się z Huncwotami i Kasją. Pociąg już stał ,ale my czekaliśmy na Kasjopeję. Nie trwało to za długo ,bo po pięciu minutach zauważyliśmy na drugim końcu peronu biegnącą wariatkę , krzycząca coś tam i machającą łapą w każde strony. Wszyscy spojrzeliśmy na nią z miną "Tak , my jej nie znamy." I odwróciliśmy się w drugą stronę mając nadzieję ,że nie machała do nas i zaczęliśmy konwersację.
- Tak to Kasja. - powiedział załamy Syriusz. - Wiecie jaki wstyd by mi przyniosła będąc moją siostrą ?
- Zdaje sobie sprawę . - dodał Remus. - Zachowuje się nieodpowiedzialnie.
- Bitch please. - zaśmiałam się. - A Wy ? Jak się zachowujecie ? Uważacie , że lepiej. - I nagle wszyscy się odwróciliśmy patrząc na Kasję zbliżającą się coraz bliżej nas. Nadal nie przestała machać i się drzeć.
- Lepiej. - odparł James patrząc się z ło te fak w oczach.
Peter
zaczął się tak śmiać ,że aż zaczął cisnąć na podłogę. I się w dodatku
turlał jak osierocone dziecko. Miał jakiś atak śmiechu. Chyba dopiero
teraz zaważył jak Kasja wyglądała dziwacznie biegnąć z kufrem i majdając
ręką w prawo i lewo. A najbardziej epicko wyglądało to gdy Kasja
chciała wyhamować przed Peterem ,ale nie mogła bo kufer tak się
rozpędził ,że kufer wjechał na Petera ,a ona zrobiła parkura nad kufrem i
wpadła w Remusa.
- O ma różdżko ! - jęknął Peter.
- Nic Ci nie jest ? - spytałam Remusa.
-
... nie spoko ,żyję. - warkotała Kasja. Podałam jej dłoń i pomogłam jej
wstać. Zajęliśmy miejsca w pociągu. W ostatnim wagonie. Ja usiadłam
przy oknie ,a Kasja musiała za cały incydent oddać swoje miejsce i
siedziała przy drzwiach na przeciw Remus ,który albo czytał książkę,
albo spał. Ja natomiast siedziałam naprzeciw Jamesa ,a obok niego
Syriusz. Po mojej stronie siedział Peter ,którego cały czas coś bolało
po tym jak Kasja bawiła się w F1. I wjechała swoim Ferrari w Petera
,który bawił się w sierotę.
Całą
podróż James próbował nas rozbawić swoimi tandetnymi dowcipami na które
Kasja i Peter reagowali jak obłąkani. A ja z Remusem udawaliśmy ,że ich
nie znamy - jedyny dość rozsądny Hunc. Czasem mu odbijało ,ale tak
naprawdę to on panował nad wszystkim i wiedział jak to odkręcić.
***
Gdy
już przebraliśmy szaty swoich domów wysiedliśmy i poczuliśmy tę magię.
Przynajmniej ja. Bo Huncwoci byli w swoim żywiole i musieli zaliczyć
swój pierwszy psikus. Przecież byliśmy już w Hogesame , było ciemno.
Łasko na peronie był do nie doniesienia. Przez chwilę zamyśliłam się
gdzie moje myszka. Ale włożyłam dłoń do płaszcza i końcami palców
dotknęłam jego futerka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz