poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 21 "Prezent" - Kasja

Chodziłam nerwowa w tą i z powrotem po Pokoju Wspólnym. Co ja mam robić.
-To już niedługo, już niedługo-mamrotałam
Szybko po schodkach wparowałam do swojego Dormitorium potykając się o próg. Zaklnęłam w duchu i padłam na kolana przed łóżkiem wyciągając z pod niego szkatułkę. Porwałam z niej kilka galeonów i syki. Zamarłam i zaczęłam się tępo patrzeć w forse. Co ja miałam zrobić? Aaaa...Pojawił się pewien problem. Pacnęłam się wewnętrzną stroną ręki w czoło. Jak ja jej coś kupię jak nie ma wyjścia do Hogsmeade? Spochmurniałam. Po chwili do mojego pokoju wpadło kilkoro chłopaków. Bardzo dobrze ich znałam. Zostali ochszczeni prymitywną nazwą bandy : Huncwoci.
-Te Ruda...-sapał Syriusz jakby przebiegł mile-...Niedługo urodziny Madi.-mówił opanowując się ( w miarę możliwości )
-Boże widzisz a, nie grzmisz-mruknęłam do siebię.
-Co jej kupić?-spytał James. Po chwili do mnie coś dotarło.
-Zaraz zaraz. Już źli nie jesteście?-spytałam triumfalnie
-Pomysleliśmy że to już nie ma sensu no i brakuje nam ciebie-dodał Peter
-Ooooo moi chłopcy-uśmiechnęłam sie wstajac i ich naraz przytuliłam
-To jak zawieszenie broni?-spytał Remus
-Zawieszenie broni.Do rozejmu jeszcze nie dojżaliście-zaśmiałam się
-No więc co z prezentem?-spytał Syriusz
-Mam pewien pomysł ale jak dostaniemy się do Hogsmeade?-spytałam
-Huncwoci zawsze znajdą jakiś sposób-odpowiedział szarmancko James
W tym momęcie ucieszyłam się zę to koniec warczenia na siebie. Jednak dobrze jest mieć przy sobie Huncwotów.



-Ała!Nadepnąłeś mi na nogę!-warknęłam
-Przepraszam-mruknął Peter
-Weście różdżki zapalcie-dodał Remus
-Idziemy przez ten tunel 10 minut a, ty dopiero nam o tym mówisz?!-warknął wściekły Syriusz
Postąpiliśmy zgodnie z uwagą Lupina. W końcu dotarliśmy do wioski. Postanowiliśmy się złożyć na prezent. Wspólnie przy Kremowym Piwie ustaliliśmy co kupimy Madi. Kupiliśmy jej ów przedmiot z nadzieją że jej się spodoba. Poszlajaliśmy się jeszcze po wiosce rozmawiając. Przy okzji wpadliśmy do Zonka po słodyczę na imprezę. Wróciliśmy  gdy mieliśmy już naprawdę wszystko. W Dormitorium chłopców panował ogromny nie ład ( jak zwykle ). Syriusz wysłał mnie i Petera po Ognistą Whisky a, oni pochowali słodyczę i prezent. Niedługo miała być kolacja. Postanowiliśmy zachować pozory i nie spóźnić się. Szybko schowaliśmy % i inne soczki dajace kopa i ruszyliśmy na kolację. Ciągle rozglądałam się za Madi. Przy jej stole nie było jej. Modliłam się w duchu aby nie siedziała przy stole domu Salazar'a Slytherin'a. Moje modlitwy do Zeusa i innych z wielkiej dwunastki.
-Chyba Madi ma nowe towarzystwo-mruknęłam załamana
Chłopaki spojżeli w stronę stołu Ślizgonów.
-No nie-mruknął James
-Ej słuchajcie może źle to interpretujemy- żakł Remus po kolacji gdy siedzieliśmy w ich dormitorium
-Co tu źle rozumieć?Trzasnęli ją oszałamiaczem i szantarzują.-oznajmił nieźle wkurzony Syriusz. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Mówił o Ślizgonach tak jakby miał im nogi powyrywać z...z tąd gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę i siłą z powrotem powsadzać. Ale jednocześnie martwił się o Madi. On zawsze taki był. Martwił się o swoich bliskich. Wcale mu sie nie dziwię. Też tak reagowałam
-A, może ona robi to z własnej woli?-spytał Peter
-Nie bądź śmieszny Peter nie zrobiłaby tego dobrowolnie-prychnęłam rozjuszona. Chociaż ta myśl przemknęła mi przez głowę. Ostatnio zaczął za nią łazic ten cały Severus. On zadaje sie z resztą tych...No z resztą Ślizgońskich gnid. W każdym razie nie mamy pojęcia co o tym myśleć.-Mimo wszystko to dalej nasza Madi!-zawołałam wstajać z łóżka James'a.
-A, jeśli nie?-spytał cicho Remus
-Nawet mi się nie waż tak mówić Remus'ie John'ie Lupin'ie!-zagroziłam mu palcem z złowrogą miną.-Nie wolno nam tak mówić-dodałam już łagodniej. Byłam przygnębiona myśłą Madi zadającą się ze Ślizgonami. Usiadłam zmarnowana obok Remusa modląc się aby to nie było prawdą
-Będzie dobrze-powiedział nieśmiało przytulając mnie. Miałam taką nadzieję. Zawsze gdy coś sugerował tak było. Musiało tak być. Ustaliłam sobie za punkt honoru aby spytać o to Madi. Spyta o to co się dzieje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz