poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 25 "Wolność i Astronomia" - Kasja

Po tym incydencie na ONMS odwiedziliśmy Madi. Remus jak zwykle musiał wtrącić jedno z swoich inteligentnych spostrzeżeń a, mianowicie :
-Hipogryfy nie atakują tak pochopnie. Przecież nie wykonywałaś żadnych gwałtownych ruchów! Hipogryfy atakują jedynie czarne anioły...




Po odwiedzinach u przyjaciółki postanowiliśmy coś przekąsić.Razem z Huncwotami zmierzałam ku Wielkiej Sali na upragniony obiad. Szłam rozkojażona raz po raz wpadając na jakiegoś zdezorientowanego pierwszaka. Rozmyślałam nad tym koleżeństwem ze strony Madi i Ślizgonów. Jak ona to robi że oni są dla niej mili? Ja kiedy ostatnio przechodziłam obok Belli ta zaczęła wyzywać mnie od Zdrajców Krwi. Okeeej. Madi ninja? Madi udaje ślizgonkę? Jakby patrzeć na to z innego punktu widzenia wcale sie nie zmieniła a, jednocześnie nie poznaje jej. Nie chciałam tego zakładać ale może ona się podkochuje w Severusie? Sam Severus jest jeszcze do zniesienia ale reszta. Szkoda gadać. Westchnęłam siadajc przy swoim stole na swoim stałym miejscu. Słoneczko świeci a, trawa jest zielona. Nie. Nie w tym przypadku. Westchnęłąm. Spojżałam na półmiski z jedzeniem i innymi takimi podejżanymi. Czy to był kot w sosie? Mniejsza o talenty kulinarne Skrzatów domowych. Przełknęłam jakiegoś kurczaka i ziemniaki. Przypomniało mi się coś. Wyszłam szybkim krokiem z Wielkiej Sali nie zwarzając na protesty Huncwotów. Pomknęłam niczym błyskawica do swojego Dormitorium. Otworzyłam okno i wyjżałam przez nie. Lalek siedział spokojnie w swoim gnieździe

-Trzeba się zbierać malutki-oznajmiłam do ptaka. Większość osób była jeszcze na obiedzie więc spokojnie mogłam przejść kilka korytarzy w towarzystwie lalka na ramieniu. Ruszyłam z nim w kierunku Wierzy Astronomicnej.-Musisz być dzielny.Będę tęsknić-oznajmiłam a, Lalek zajęczał żałośnie. Wiedziałam co to znaczy. Ten uniusł skrzydła i wzbił się w powietrze. Po chwili lunął deszcz. Szare chmury ograniczały mi widoczność na Lalka. Już po chwili zniknął z zasięgu mojego wzroku.

Wróciłam do Dormitorium pakując nowe książki. Szybko wrzuciłam podręcznik od OPCM i od Numerologii i wyszłam z pomieszczenia. Jeśli mam szczeże mówić to nie uważałam na moich ulubionych lekcjach. Były to jedne z moich ulubionych lekcji. No i jeszcze Starożytne Runy. No ale do żeczy. Powstrzymywałam się od zaśnięcia. Siedząca obok mnie Katie Letnewree musiała mnie tykać różdżką żebym nie zasnęła. To chyba były skutki uboczne nieprzespanej nocy. Jakoś dotrwałam końca popołudniowych lekcji. Jeszcze tylko Astronomia po kolacji. Chyba dam radę. Przeceniłam się od razu po lekcjach glebłam na łóżko w swoim dormitorium.

-Uuu zmęczona?-spytała Amelia. Nawet nie chciało mi sie na nią patrzeć. Nie chciało mi isę ich słuchać czy one muszą ze mną mieszkać? Grrr!

-Nie. Pełna energii i chceci do działania, nie widać?-mruknęłam z sarkazmem.

-Dobra dajcie jej spokuj-mruknęła Rose znad książki. Cicho warknęłam i ruszyłam ku toalecie. Przyjżałam się swojemu odbiciu. Wyglądałam tak...Pospolicie. Zawsze to samo. Może dla odmiany powinnam coś innego zrobić? Tak. To jest to. Nie nie miałam zamiaru uzyć Metamorfozy. Jeszcze w miare wyglądałam. Miałam krótkie brązowe włosy za ramiona. Oczy miałam orzechowe z przebłyskami zieleni. Usta były lekko zaróżowione a, brwi ładnie wyprofilowane. Nos był mały i zgrabny. Pasowało mi to. Usmiechnęłam się do swojego odbicia chytrze i chwyciłam za kredke do oczu. Żadko co się malowałam. Jedynie na jakieś okazję. Może jak jest 1 Września i inne takie ale to tylko leciutko. Teraz postanowiłam to zmienić. Żeby chociaż chodzic z lekkim makijażem. Niestety nie skończyło się to dobrzę

-AAAAAAAA!

-Kasja?!-do łazienki wpadła Rose.-Co ty...?

-Wsadziłam se kredke do oka-mruknęłam

-Buahahhaha-Rose wybuchnęła niepochamowanym śmiechem

-Tak tak śmiej się z bjednej Kasji tak-mruczałam pod nosem i rzuciłam kredkę gdzieś w kąt. Nigdy wiecej.

Siedziałam se spokojnie memłając jabłko w dormitorium chłopaków. Nagle do ów pomieszczenia wparowali HUncwoci. Nie zwracając na mnie zbytnio uwagi od razu glebli na łóżka.

-A, wam co?-spytałam Syriusza który leżał obok mej zacnej osoby

-Mamy szlaban-mruknął Peter przytłumionym głosem spod poduszki

-I TYM się martwicie?!-spytałam szczeże zdziwiona

-Z Malfoy'em i Avery'm.-odpowiedział mi James

-Yhym.No to morda w glebe i kiełkujesz!-oznajmiłam szczeżąc się do nich.Westchnęłam-Co tak dokładnie sie stało?-spytałam ugryzając jabłko

-Pojedynkowaliśmy się-dorzucił Remus

-Że co?!-spytałam ksztusząc się jabłkiem.

-No tak. Malfoy zaczął podskakiwać no to my nie mogliśy tego tak zostawić-powiedział James siadajac na łóżku.

-Pięć lat a, ja nie powinnam się dziwić.-mruczałam do siebie

-Chodźcie do kuchni na jakieś kakao-oznajmił Syriusz

Wszyscy zebraliśy się i ruszyliśmy w stronę kuchni. Zatrzymałam sie przy tablicy z ogłoszeniami. Jak zwykle w październiku największą część tablicy zajmowało ogłoszenie o Balu Halloween'owym. No i wyjście do Hogsmeade. Westchnęłam. Po co robią te Bale? Czy tylko ja uważam że to jest bez sensu? Szybko dołączyłam do Huńćków.

Po kolacji mieliśmy tą nieszczęsna Astronomię. Sinistra kazała nam znaleść kilka gwiazdozbiorów i ulotniła się. Ta to ma ambicje. Mam znaleść Oriona,Perseusza,Woźnicę oraz Hydrę. Za Chiny nie mogłam znaleść Oriona. Z resztą jakoś się uporałam

-Cholera gdzie ten przeklęty Orion!-warknęłam

-Czemu wzywasz mego ojca?-spytał mnie Syriusz stojący obok mnie i....on robił notatki?!Świat zchodzi na psy.

-Co?Twojego...

-Orion'a Black'a. Chodź pomogę ci.-podszedł do mojego teleskopu.-Spujż. Widzisz tam na Południowym-Wschodzie mnie?-spytał patrząc w niebo.Ja zerknęłam na niego ze śmiechem. Ta jego mina

-Tak widzę-dodałam dalej chichocząc

-No i zbacz tuż obok jest jego Pas. W sensie że Oriona. O tutaj-tłumaczył mi.-A, na Północnym-Zachodzie jest Aldebarana.-Zakończył swoją wypowiedź

-Żeczewiście. Dzięki-oznajmiłam z uśmiechem i cmoknęłam go w policzek. Ten poczęstował mnie swoim najpiękniejszym z uśmiechów które najczęściej posyła wszystkim swoim fanką. Po tej lekcji byłam okropnie zmęczona. Pierwsze i ostatnie co zrobiłam to glebłam na łóżko i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz