Siedziałam
pośród ubrań. Otaczały mnie wprost kolory tęczy. Były i rubinowe ,
beżowe a no i blade róże ,granaty ,zielenie ,delikatne pomarańcze i
aksamitne fiolety. Przeglądałam tylko ciuchy wzrokiem ,nie dostrzegałam
niczego co mogłam dla zarzucić. Miałam ochotę się ochłodzić. Chwyciłam
za rącznik , i maiłam ochotę na odświeżenie swojego ciała.
Wróciłam od razu odmieniona. Znaczy moje ciało było odmienione. Dusza nadal bała się tej całej sprawy. Liście po kilku dniach zamieniły się w proch ,a to trochę mnie naprowadziło na piosenkę ,którą miałam zaśpiewać na Halloween. Usiadłam pomiędzy trzema kuframi. Każdy z nich miał inną zawartość.
Pierwszy z nich : miał ciuchy letnie , wiosenne i kilka topów jesiennych.
Drugi z nich : miał ciuchy jesienne i zimowe.
Trzeci z nich : był z butami (całorocznymi)
I tak nie wiedziałam co na siebie założyć. Była w kryzysie. Napadła mnie fatamorgana. Za żalona Madi swoim życiem ,a w dodatku nie ma co założyć na swój pierwszy bal w tym roku. Welly siedząca skulona na łóżku ,zauważyłam z czym mam kłopot. W końcu zagadała.
- Wiesz w co się już ubierasz ? -zapytała wstając i szukając czegoś pod łóżkiem. - Ja kupiłam sobie w Hogesame tą sukienkę. Sukienka była krótka ,koloru jaskrawego fioletu ,u góry znajdował się biały gorset. Sukienka miała dużo falbanek ,co unosiło skukienkę typu : baletnica.
- Ładna... - mrukłam. - Ale ja nie wiem w co się ubrać.
- To nie problem. - dodała prędko Welly , wyciągając coś z kufrów Purffeny i Hellen. - Daj mi tylko jakieś trzy różne sukienki ,które dziś na pewno nie założysz. Podałam jej owe sukienki.
Wróciłam od razu odmieniona. Znaczy moje ciało było odmienione. Dusza nadal bała się tej całej sprawy. Liście po kilku dniach zamieniły się w proch ,a to trochę mnie naprowadziło na piosenkę ,którą miałam zaśpiewać na Halloween. Usiadłam pomiędzy trzema kuframi. Każdy z nich miał inną zawartość.
Pierwszy z nich : miał ciuchy letnie , wiosenne i kilka topów jesiennych.
Drugi z nich : miał ciuchy jesienne i zimowe.
Trzeci z nich : był z butami (całorocznymi)
I tak nie wiedziałam co na siebie założyć. Była w kryzysie. Napadła mnie fatamorgana. Za żalona Madi swoim życiem ,a w dodatku nie ma co założyć na swój pierwszy bal w tym roku. Welly siedząca skulona na łóżku ,zauważyłam z czym mam kłopot. W końcu zagadała.
- Wiesz w co się już ubierasz ? -zapytała wstając i szukając czegoś pod łóżkiem. - Ja kupiłam sobie w Hogesame tą sukienkę. Sukienka była krótka ,koloru jaskrawego fioletu ,u góry znajdował się biały gorset. Sukienka miała dużo falbanek ,co unosiło skukienkę typu : baletnica.
- Ładna... - mrukłam. - Ale ja nie wiem w co się ubrać.
- To nie problem. - dodała prędko Welly , wyciągając coś z kufrów Purffeny i Hellen. - Daj mi tylko jakieś trzy różne sukienki ,które dziś na pewno nie założysz. Podałam jej owe sukienki.
- Bo wiesz ... ja chciała bym jeszcze prze ćwiczyć tekst mojej piosenki na Halloween. - mamrotałam
- Spokojnie ,za trzy godziny dostaniesz sukienkę. - Welly powiedziała ambitnie i wyszła dziarskim krokiem.
- Spokojnie ,za trzy godziny dostaniesz sukienkę. - Welly powiedziała ambitnie i wyszła dziarskim krokiem.
HALLOWEEN.
Za
pięć minut mam mieć występ ,Welly nadal nie ma. Co ja mam zrobić?
Siedziałam załamana w sypialni. Nani lizała mnie po palcach. Nie chciała
,abym się martwiła ,ale bałam się ,że zawiodę nauczycieli. Nie byłam z
siebie dumna. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Kto to ? Welly by nie
pukała.
- Proszę ! - do sypialni wszedł Severus w czarnym smokingu i zielonym krawacie. Na głowie miał nietypowy kapelusz z piór. Przypomniało mi to jedną z sukienek ,którą dałam Welly. Jedna była bardzo puszysta Myślałam o przebraniu się w kurczaka ,ale sukienka nie jest zbytnio wygodna na wychodzenie na scenę.
- Ty moja jeszcze nie gotowa ? - zapytał z delikatnym uśmiechem.
- Niestety. - mruknęłam. Wstałam i roztworzyłam ramiona z znakiem ,aby mnie przytulił. Ten podszedł i utulił mnie mocno. A gdy mnie już tak tulił to jego pióra z czapki wchodziły mi do nosa.
Nagle był trzask i coś tam , prask !
Do pokoju weszła Welly z sukienką ,była piękna. Na dole ozdabiały ją pióra ,pas ładnie się odznaczał dzięki grubemu paskowi na biodrach. Sukienka byłą delikatnie ziolonkowa. Welly była genialna specjalnie dopasowała nasze stroje.
- Proszę ! - do sypialni wszedł Severus w czarnym smokingu i zielonym krawacie. Na głowie miał nietypowy kapelusz z piór. Przypomniało mi to jedną z sukienek ,którą dałam Welly. Jedna była bardzo puszysta Myślałam o przebraniu się w kurczaka ,ale sukienka nie jest zbytnio wygodna na wychodzenie na scenę.
- Ty moja jeszcze nie gotowa ? - zapytał z delikatnym uśmiechem.
- Niestety. - mruknęłam. Wstałam i roztworzyłam ramiona z znakiem ,aby mnie przytulił. Ten podszedł i utulił mnie mocno. A gdy mnie już tak tulił to jego pióra z czapki wchodziły mi do nosa.
Nagle był trzask i coś tam , prask !
Do pokoju weszła Welly z sukienką ,była piękna. Na dole ozdabiały ją pióra ,pas ładnie się odznaczał dzięki grubemu paskowi na biodrach. Sukienka byłą delikatnie ziolonkowa. Welly była genialna specjalnie dopasowała nasze stroje.
Już w Wielkiej Sali.
- Na sam początek balu ,zaprosimy na scenę Madii McAvivvioo. - zaprosiła mnie na środek pani profesor McGomagall. Zaczęłam śpiewać.
"Jeszcze raz jeszcze noc taka młoda ,
jeszcze raz co na później tego szkoda,
jeszcze raz obie dusze w jedno ciało,
jeszcze raz pod powieką będzie biało,
jeszcze raz co na później tego szkoda,
jeszcze raz obie dusze w jedno ciało,
jeszcze raz pod powieką będzie biało,
Co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch.
Ref. Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy zerwij ze mnie wstyd
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .
Jeszcze raz czas rozpływa się z gorąca,
jeszcze raz wschodzą we mnie słońca,
jeszcze raz chce usłyszeć jak mnie wołasz,
jeszcze raz zanim zgasnę w twoich dłoniach,
jeszcze raz, jeszcze raz jeszcze jeden,
jeszcze raz odpłyniemy w siebie,
jeszcze raz w naszych czterech ścianach nieba,
jeszcze raz uwolnimy dzikie serce,
Ref. Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy zerwij ze mnie wstyd
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .
Jeszcze raz czas rozpływa się z gorąca,
jeszcze raz wschodzą we mnie słońca,
jeszcze raz chce usłyszeć jak mnie wołasz,
jeszcze raz zanim zgasnę w twoich dłoniach,
jeszcze raz, jeszcze raz jeszcze jeden,
jeszcze raz odpłyniemy w siebie,
jeszcze raz w naszych czterech ścianach nieba,
jeszcze raz uwolnimy dzikie serce,
Co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch !!!
Ref. Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy zerwij ze mnie wstyd
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .
Jeszcze raz...
Jeszcze raz zabierz mnie, jeszcze raz powiedz że..
zatańczmy, zerwij ze mnie wstyd...
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy... "
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy zerwij ze mnie wstyd
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,
zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .
Jeszcze raz...
Jeszcze raz zabierz mnie, jeszcze raz powiedz że..
zatańczmy, zerwij ze mnie wstyd...
Jeszcze raz
zabierz mnie do pierwszej łzy,
jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy... "
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz