Madi
skończyła śpiewać. Wszyscy byli w niebo wzięci. I nie tylko jej głosem
ale i strojem. Był idealnie dopasowany do stroju Severus’a. Ślicznie
wyglądali razem. Sev podszedł do niej i zabrał ją na parkiet.
Westchnęłam. Austin świetnie się bawił z jakąś blond. Cicho warknęłam.
No dobra frajerze. Kasja nie pękaj. Podeszłam do Benia porywając go do
tańca. Puchon nieco zdziwiony moim zachowaniem przybrał nieco pedaliki
wyraz twarzy. Zaczęłam się śmiać. Dziwnie to wyglądało. Ten wyraz twarzy
+ strój Pirata. Ja z tej poszarpanej kiecki zrobiłam jakiś użytek.
Bardziej ją poszarpałam i rozlałam na nią farbę. Znaczy James wylał ale
efekt był niesamowity. Czarna postrzępiona kiecka i gorset, a na to
fioletowa farba. Miałam bladszą cere i insze kły. Włosy miałam tak
postrzępione i natapirowane że nie przypominałam siebie. No okej.
Tańczyliśmy i śmialiśmy się. W końcu po chwili wyczerpana opadłam obok
Huncwotów na krzesło
-Padam na ryj-mruknęłam upijając łyk z szklanki. Po smaku poznałam Piwo Kremowe.
-Nie ty jedna! Kate ciągle chce ze mną tańczyć! Na szczęście ją zgubiłem. Co ona myśli że to jakieś tańce?!- mruknął Syriusz z nutką wściekłości
-No jakby nie patrzeć jesteśmy na Balu i…-Remus zamarł w połowie i uśmiechnął się Huncwocko- Syriuszu nie obracaj się-powiedział patrząc ponad głową Syriusza
Ten jak na komendę odwrócił się jak w tym dennym mugolskimi serialu „Jak poznałem waszą matkę”.
-SYRIUUUUSZKUUUUUUU!-z oddali było widać Kate biegnąca w naszą stronę
-O nieeee-jęknął Syriusz i szybko zanurkował pod stół.
-Widzieliście może gdzieś Syriuszka?-spytała przesłitaśnym głosem gdy tylko do nas podbiegła
-No pewnie! Syriu…-James chciał ujawnić kryjówkę młodego Black’a ale ten chyba go uderzył w kostkę.
-Syriusz wyszedł na Błonia. Miał się tam z tobą spotkać.- powiedział Peter ratując sytuację
-Dzięki huhihi- i pobiegła łamiąc po drodze rushofy obcas.
-Ufff było blisko-wysapał wychodząc z pod stołu- a, przy okazji. James zmień czasem skarpetki.-dodał i cały stolik wybuchnął śmiechem.
*****
-Teraz zapraszamy Alan’a Shell aby odczytała kto zostanie królem i królową balu!- zawołała Nerwica.
-Przepraszam! PRZEPRASZAM! CZŁOWIEKU! ZEJDŹ MI Z DROGI! – zawołał ów Alan wbijając na scenę. Po drodze pchnął jakąś 3-klasistknę do wiadra ze śledziami ( nie wiem z kąt one się tam wzięło ) – No więc tak. Pani Psor pani da karteczkę, o dziękuję. A, więc... Królową Balu zostaje…FELISHIA MCAVICCIO Z RAVENCLAW’U! – Wykrzyknął
Na mały podest weszła Felishia. Z jej pleców wyrastały wielkie Gołębie skrydła i była całkowicie w siwej kreacji z gołębich piór. Alan ukoronował Felisie Srebrną koroną -A, Królem Balu zostaje…TOM…RIDDLE? TAK TOM RIDDLE Z SLITHERIN'U! – zawołał. Tom przebrany za gołębiarza wkroczył dumnie na scenę. Ten też dostał koronę. –A, teraz pierwszy taniec Króla i Królowej Balu! - powiedział Alan i zszedł z mini sceny nie potrącając nikogo. Wkrótce inni też dołączyli na parkiet i zaczęli tańczyć. Po chwili tuż przy swoim uchu usłyszałam głos jakiegoś pedofila
-Zatańczymy? – spytał przy okazji opluwając mi twarz. Świetnie będę musiała się odkażać Domestosem
-Taaaa…Wole nie- mruknęłam ścierając z siebie ślinę tego czegoś.
-Nalegam!- wyseplenił
-Nie bo…yyy…Ja miałam tańczyć z…yy…Remusem! – zawołałam i zgarnęłam idącego obok siebie Remusa porywając go do tańca.
-Co ty robisz? - spytał śmiejąc się z zaistniałej sytuacji
-Ratuje się-odpowiedziałam wzdychając z ulgą gdy spostrzegłam zawiedzionego, sepleniącego Monstrum oddalającego się w stronę jakiś dziwek.
-Mmm ratuje cię? Będziesz musiała się odwdzięczyć-oznajmił uśmiechając się chytrze
-Jak ja kocham tą twoją Bezinteresowność –mruknęłam na co ten się zaśmiał
-Dobra poszedł sobie –oznajmiłam gdy ten zniknął mi z pola widzenia i miałam zamiar puścić chłopaka jeszcze ten okręcił mnie wokół własnej osi i przyciągnął do siebie
-Nie mówiłeś że umiesz tańczyć.-mruknęłam z podziwem
-Nie mówiłaś że łazi za tobą jakiś pedał-odpowiedział. W tym momencie pomyślałam o Czu
-Bo nie łaził! Teraz się przyczepił!- burknęłam zniesmaczona.
-Oj nie denerwuj się!- zaśmiał się widząc moją minę
Tańczyliśmy kilka szybkich piosenek ale też i wolnych. Ten Bal pozwolił mi się wyszaleć.
Około 4:31 nad ranem wróciłam do Dormitorium. Dyrektor widząc nasz stan odwołał lekcje. Wszyscy wykrzyknęli bardzo entuzjastycznie „Jupii” i wrócili do Dormitorium aby paść na ryje jęcząc z powodu kaca miażdżącego ich umysły
*****
Po 3 godzinach przewracania się na różne strony stwierdziłam że potrzebuje więcej boków. Wstałam i ruszyłam w połowie zaćmiona do sypialni Huńćków. Wbiłam bez zaproszenia i wtarłam w świętą strefę Huncwotów. Potykając się o czyjeś gacie wpadłam na łóżko James’owatego. Ten niczym nie wzruszony uśmiechnął się otwierając lekko jedno oko i oznajmił
-Co spać nie możesz?- spytał
-Yhym- wymruczałam tuląc się do jego poduszki
-No to śpij- w tym momęcie chciałam mu walnąć z liście bo stwierdza żeczy oczywiste ale mimo szczerych chęci się powstrzymałam. Byłam zbyt senna aby zaprzeczyć gdzy poczułam jego rękę na swojej talii.
-Padam na ryj-mruknęłam upijając łyk z szklanki. Po smaku poznałam Piwo Kremowe.
-Nie ty jedna! Kate ciągle chce ze mną tańczyć! Na szczęście ją zgubiłem. Co ona myśli że to jakieś tańce?!- mruknął Syriusz z nutką wściekłości
-No jakby nie patrzeć jesteśmy na Balu i…-Remus zamarł w połowie i uśmiechnął się Huncwocko- Syriuszu nie obracaj się-powiedział patrząc ponad głową Syriusza
Ten jak na komendę odwrócił się jak w tym dennym mugolskimi serialu „Jak poznałem waszą matkę”.
-SYRIUUUUSZKUUUUUUU!-z oddali było widać Kate biegnąca w naszą stronę
-O nieeee-jęknął Syriusz i szybko zanurkował pod stół.
-Widzieliście może gdzieś Syriuszka?-spytała przesłitaśnym głosem gdy tylko do nas podbiegła
-No pewnie! Syriu…-James chciał ujawnić kryjówkę młodego Black’a ale ten chyba go uderzył w kostkę.
-Syriusz wyszedł na Błonia. Miał się tam z tobą spotkać.- powiedział Peter ratując sytuację
-Dzięki huhihi- i pobiegła łamiąc po drodze rushofy obcas.
-Ufff było blisko-wysapał wychodząc z pod stołu- a, przy okazji. James zmień czasem skarpetki.-dodał i cały stolik wybuchnął śmiechem.
*****
-Teraz zapraszamy Alan’a Shell aby odczytała kto zostanie królem i królową balu!- zawołała Nerwica.
-Przepraszam! PRZEPRASZAM! CZŁOWIEKU! ZEJDŹ MI Z DROGI! – zawołał ów Alan wbijając na scenę. Po drodze pchnął jakąś 3-klasistknę do wiadra ze śledziami ( nie wiem z kąt one się tam wzięło ) – No więc tak. Pani Psor pani da karteczkę, o dziękuję. A, więc... Królową Balu zostaje…FELISHIA MCAVICCIO Z RAVENCLAW’U! – Wykrzyknął
Na mały podest weszła Felishia. Z jej pleców wyrastały wielkie Gołębie skrydła i była całkowicie w siwej kreacji z gołębich piór. Alan ukoronował Felisie Srebrną koroną -A, Królem Balu zostaje…TOM…RIDDLE? TAK TOM RIDDLE Z SLITHERIN'U! – zawołał. Tom przebrany za gołębiarza wkroczył dumnie na scenę. Ten też dostał koronę. –A, teraz pierwszy taniec Króla i Królowej Balu! - powiedział Alan i zszedł z mini sceny nie potrącając nikogo. Wkrótce inni też dołączyli na parkiet i zaczęli tańczyć. Po chwili tuż przy swoim uchu usłyszałam głos jakiegoś pedofila
-Zatańczymy? – spytał przy okazji opluwając mi twarz. Świetnie będę musiała się odkażać Domestosem
-Taaaa…Wole nie- mruknęłam ścierając z siebie ślinę tego czegoś.
-Nalegam!- wyseplenił
-Nie bo…yyy…Ja miałam tańczyć z…yy…Remusem! – zawołałam i zgarnęłam idącego obok siebie Remusa porywając go do tańca.
-Co ty robisz? - spytał śmiejąc się z zaistniałej sytuacji
-Ratuje się-odpowiedziałam wzdychając z ulgą gdy spostrzegłam zawiedzionego, sepleniącego Monstrum oddalającego się w stronę jakiś dziwek.
-Mmm ratuje cię? Będziesz musiała się odwdzięczyć-oznajmił uśmiechając się chytrze
-Jak ja kocham tą twoją Bezinteresowność –mruknęłam na co ten się zaśmiał
-Dobra poszedł sobie –oznajmiłam gdy ten zniknął mi z pola widzenia i miałam zamiar puścić chłopaka jeszcze ten okręcił mnie wokół własnej osi i przyciągnął do siebie
-Nie mówiłeś że umiesz tańczyć.-mruknęłam z podziwem
-Nie mówiłaś że łazi za tobą jakiś pedał-odpowiedział. W tym momencie pomyślałam o Czu
-Bo nie łaził! Teraz się przyczepił!- burknęłam zniesmaczona.
-Oj nie denerwuj się!- zaśmiał się widząc moją minę
Tańczyliśmy kilka szybkich piosenek ale też i wolnych. Ten Bal pozwolił mi się wyszaleć.
Około 4:31 nad ranem wróciłam do Dormitorium. Dyrektor widząc nasz stan odwołał lekcje. Wszyscy wykrzyknęli bardzo entuzjastycznie „Jupii” i wrócili do Dormitorium aby paść na ryje jęcząc z powodu kaca miażdżącego ich umysły
*****
Po 3 godzinach przewracania się na różne strony stwierdziłam że potrzebuje więcej boków. Wstałam i ruszyłam w połowie zaćmiona do sypialni Huńćków. Wbiłam bez zaproszenia i wtarłam w świętą strefę Huncwotów. Potykając się o czyjeś gacie wpadłam na łóżko James’owatego. Ten niczym nie wzruszony uśmiechnął się otwierając lekko jedno oko i oznajmił
-Co spać nie możesz?- spytał
-Yhym- wymruczałam tuląc się do jego poduszki
-No to śpij- w tym momęcie chciałam mu walnąć z liście bo stwierdza żeczy oczywiste ale mimo szczerych chęci się powstrzymałam. Byłam zbyt senna aby zaprzeczyć gdzy poczułam jego rękę na swojej talii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz