piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 30 "No to mamy zgon. - nie chodzi tu o alkoholowy." - Madi.

Zaraz miałam iść na obiad siedziałam razem z Welly. Gdy tu nagle wparował  opiekun naszego domu : Filius Flitwick. Bardzo przestraszony zaczął dramatyzować. Coś seplenił pod nosem.
- Dyrektor … Dyy-yy-ree-reee-ktor was woła do swojego gabinetu ,dziewczęta.
- Oczywiście. – zerwałyśmy się z Welly
Rzedłyśmy razem z profesorem. Ten nerwowo przecierał palce. Ja także nie byłam w cudownym nastroju. Ten nagle jęknął przed jakiś tam rzeźbą.
- Już listopad. -
- Fajne hasło – zaśmiała się i ukazała  mi pierwszy raz „troll face”.


Weszliśmy do dyrektora. Welly rozglądała się wokół okrągłego pomieszczenia. Za jakieś firany ujrzałyśmy Albusa. Ten spoglądał na nas za swoich okularów. Podszedł do nas i uśmiechnął się zabójczo.
- Chcecie cukierka ? – złapał za jakąś miskę z „czymś w pozłotku”.
- Dobrze ,że ie proponuje nam „siedmiu słodkich ,malutkich ,puszystych koniaczków. – szeptałam do siebie. Welly wzięła „cukiereczka” ,ja natomiast odmówiłam.
- Usiądźcie. – dodał dyrektor. Usiadłam i zapytałam nerwowo.
- Coś się stało panie dyrektorze ? Byłam grzeczna. Nie piłam na Halloween.
- Nie o to chodzi ,myślę ,że Welly wie o co chodzi. A dokładniej chodź mi o Hellen i Purffenę. Byłyście z nimi w jednym dormitorium ,więc uznałem ,że powinniście wiedzieć.
- Co się z nimi stało ?- zapytała ze „wrzaskiem” Welly.
- Znaleźliśmy ich ciała. Były w zakazanym lesie. – powiedział już mniej przyjemnym głosem niż tym ,którym proponował nam „siedem ,słodkich ,malutkich ,puszystych ,koteczków.”

Wyszłyśmy zapłakane. Znaczy … Welly płakała.  Ale rozumiałam go. Znaczy ją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz