piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 31 "Niecne plany i nocny szkic" - Kasja

Na obiedzie były 2 minuty ciszy dla Hellen i Purffeny. Niby takie dwie lalunie, a tak cicho bez nich. Westchnęłam.
-A de ha de. Pedofil! Ej Si Di Si. Ksiądz!
-Co ma Ksiądz do Pedofili?- spytał Peter gdy siedzieliśmy w bibliotece
-Pomyśl. To jedno i to samo!- oznajmiłam mu tucząc go po łbie „100 najlepszych sposobów  unicestwienia szkoły” autorstwa jakiegoś pedała.
-Tak właściwie co my tu robimy?- spytał po raz setny James leżąc na „Podręcznik Zielarza”.
-Pozwól że ci przypomnę Potter. Szukamy czegoś na nowy kawał-oznajmiłam przeglądając „TNT – jak skutecznie rozwalić każdy mur”.
-Nudzi mi się-jęknął Syriusz.
-No to idź do tych dziewczyn. Chichoczą na twój widok i się ślinią. Nie obrażą się gdybyś do nich podszedł- oznajmiłam mu znad książki
-A, żebyś wiedziała że tak zrobię-rzekł wstając i ruszył do podjadanych lasek. Jedna chyba nawet zemdlała. Pff. Też mi podjarka. Dalej przeglądałam książki. Po 2 godzinach padłam.
-Poddaje się. Nie mogę nic znaleźć-jęknęłam
-Peter już dawno se odpuścił- mruknął James patrząc na Peter’a. Spał jak zabity
-Pójdę do Benia. On powinien mieć kilka książek na temat którego szukamy. W końcu jego siostra nie próżnowała w Hogwarcie-oznajmiłam
-Okej-mruknął Remus wczytując się w jakąś opasłą księgę oprawioną brązową skórą. Wzięłam swoją torbę z książkami i wyszłam. Ruszyłam w stronę Pokoju Wspólnego Hufflepuff. Jakoż że hasło znałam mogłam luzem tam wejść
-Karmelowa wata- mówiłam
-Złe hasło-odburknął obraz
-Co?! No to jakie? Bukso-buksy? Malinowe draże?- palnęłam
-Nie, nie i NIE- mówił Sir. Marilyne. Mówiła takim smętnym głosem jak nEMO.




Siedziałam tam około 30 minut czekając aż ktoś wyjdzie. Jakbym nie mogła poszukać jakiegoś Puchowa. Wytłumaczenie? Nie chciało mi się. Leniwa Kasja. Tak to ja. Przez obraz przeszedł sam Benjamin.
-Benio!- zawołałam rzucając się na chłopaka z pytaniami-Maszmożejakieśksiążkiopsotachtwojejsiostry?- wypaliłam na jednym tchu
-Co ty do mnie rozmawiasz?- spytał
 -Czy masz może jakieś książki o psotach twojej siostry?- spytałam wolniej
-Hmm…Myślę że mam. A, po co ci je?-spytał
-Niech pomyślę. PO co mi książki o psotach i kawałach?- spytałam z ironią
- O nic nie pytałem – uniósł dłonie w geście pojednania – idę zobaczyć – i już go nie było
Po chwili przyniósł mi 3 księgi. Wyrwałam mu księgi z ręki mrucząc jakieś dzikie dzięki i pobiegłam czym prędzej do biblioteki.
-Co ty tam tyle robiłaś?- sptał już całkiem rozbudzony Peter. Zmroziłam go wzrokiem rzucając księgi na stół.





Wieczorem studiowałam jedną z ksiąg w Pokoju Życzeń. Nie powiem. Był to taki wielki pamiętnik. Wszystko było pisane ręcznie ładnym, podłużnym pismem. Ta dziewczyna Kaligrafuje. Na gacie Merlina. W każdym razie nie mogłam narzekać na nudę. Piękne szkice panny Brougersons były niesamowite. Sama bym chciała tak szkicować. I w tym momencie gdy pomyślałam o szkicowniku i ołówku ten pojawił się na małym stoliczku obok mojego kubka z kakao. Chwyciłam za niego i lekko drżąca ręką postawiłam kreskę. Spojrzałam na kreskę u siostry Benia i na moją
-ZEPSUŁAAAAAM!
Wyrzuciłam kartkę gdzieś w kąt.  Zajęło mi trochę czasu aż zrobiłam właściwą kreskę a, co dopiero szkic! Ale udało mi się. Już po 3 godzinach dobrej pracy powiesiłam szkic Testrala i czarodzieja nad swoim łóżkiem w dormitorium



Szkic "Czarodziejka z Testralem"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz