- Nie mów do mnie z pełną buzią. – sapałam to co chwilę do Petera ,który wkładał sobie do buzi dużą ilość kolorowych babeczek.
- Taco-oo ? – mamrotał wypluwając kilka atomów babeczki.
- Powinnaś się do tego przyzwyczajać. – jęknął James.
- Ja dałam radę. – powiedziała dumna Kasja.
- Ja dałam radę. – powiedziała dumna Kasja.
-
Jak przebywasz z nimi … - pokazywałam na całą czwórkę wskazującym
palcem. – 24 h na dobę to nawet idiota przy się przyzwyczaił. –
zakończyłam stając wzrokiem na Kasji.
- No i dobra ,Madi. Może wpadniesz do nasz na wieczór. Zrobimy sobie taki uroczy wieczór. Przyjdź. – zachęcał mnie Remus.
- No nie wiem ,miałam się uczyć... - chciałam tylko się wymigać od zaproszenia.
- Oj , nawet ja uważam ,że trzeba czasem zrobię zrobić przerwę od książek. – uśmiechnął się Remus odkładając jakąś tomisko.
- Serio ? – zapytał z niedowierzaniem Syriusz.
- Naprawdę. – uśmiechnął się krzywym zgryzem Remus.
Poszłam
do siebie ,zostawiłam książki ,które miałam z po południowych lekcji.
Usiadłam na łóżku. Kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się ,że Hellen i
Purffena zmarły. Welly siedziała zmartwiona. Nie spodziewała się tego.
Nie mogła jednakże wykapować ,Welly oczekiwała ode mnie niczego innego.
Ale okey , jak ona wolała. Ja nic do niej nie miałam ,ani do tego jak
postępuje. Wolałam bym ,aby powiedziała prawdę. A może mnie okłamała ?
Może było inaczej.
Już
zabierałam się do wyjścia do Huncwotów. Zabrałam sobie w szkalej
putelce kilkanaście łyków klarownej wody. Weszłam do ich dormitorium.
- Już jesteś ! – powitał mnie ciepłym głosem Remus.
- Tak , jak widać jestem. Cześć Remusku , Jamesie , Peter’ze no i tobie. – machnęłam ręką na tego czwartego.
- Tak , jak widać jestem. Cześć Remusku , Jamesie , Peter’ze no i tobie. – machnęłam ręką na tego czwartego.
- Syriusz jestem. – warknął.
- I co z tego ? – dodałam siadając na lóżko Remusa.
- Ja Twoje imię znam. – parsknął ten inny.
- Ja Twoje imię znam. – parsknął ten inny.
- Zaszczyt ? – zapytałam ze zlewającym tonem głosu.
- A idź ty. – zdenerwowany rzucił się w stronę drzwi.
- A ty gdzie ? – zapytał Peter.
- Gdzieś. Nie wiem kiedy wrócę. – dodał buntowniczo.
- Tylko nie wracaj za późno. – dojebał mu Remus żartobliwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz