piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 33 "No i się zaczęło..." - Kasja

Siedziałam  spokojnie w moim dormitorium razem z Madi. Grałyśmy razem w czaro-Scrabble. Ta spokojnie piłowała sobie paznokcie gdy ja trudziłam się nad wyborem słowa. -Mam!- do słowa haczyk dopasowałam krowa. I w tejże chwili do naszego dormitorium wpadł nikt inny jak Syriusz Orion Black.
- Cześć laski. Mogę z wami pograć ? -spytał
- Nie-mruknęłyśmy obydwie.
- Dlaczego ?
-Bo jesteś za głupi na to - oznajmiła Madi
- Hę?
- Aaaa wybacz. Nie zrozumiałeś puenty tego jakże rozbudowanego zdania wykraczającego poza granice twej inteligencji?
- CO TY DO MNIE KOBIETO MÓWISZ?! MÓW PO ANGIELSKIEMU!
- BĘDĘ MÓWIŁA JAK BĘDĘ CHCIAŁA!
- WŁAŚNIE ŻE NIE!- i wtedy Syriusz przewrócił Czaro-Scrabble w które grałyśmy.
- Ej ! My w to grałyśmy! - fuknęłam z wyrzutem  
- NO TO JUŻ NIE GRACIE ! MOGŁYBYŚCIE Z NAMI SIEDZIEĆ A, NIE NUDZIĆ SIĘ TU  !- krzyczał.
 -NIE ! BĘDZIEMY TU SIEDZIEĆ BYLE JAK NAJDALEJ OD WAS. A, SZCZEGÓLNIE OD CIEBIE! - Madi straciła cierpliwość i wykrzyczała mu wszystko w twarz
- NIE ODZYWAJ SIE TAK DO MNIE TY...TY...SZLAMO! Ałć. Co jak co ,ale to Madi na pewno zabolało do żywego. Widziałam jak do oczu napływają jej łzy. Ta się zamachnęła i uderzyła Syriusza w twarz. Ten zdezorientowany złapał się za policzek.
-Nienawidzę cię... -wycedziła przez zaciśnięte zęby a, z oczu lały się jej łzy. Wybiegła z naszego dormitorium mijając po drodze resztę Huncwotów stojących w drzwiach.
- Coś ty jej zrobił?! - wzburzył się Peter. Syriusz nie odpowiedział stał w tym samym miejscu, w tej samej pozycji w jakiej go zostawiła panna McAviccioo.
- NO ! POWIEDZ IM ! POWIEDZ IM CO JEJ POWIEDZIAŁEŚ ! Kretyn - warknęłam i wyminęłam go i resztę Huncwotów starając się dogonić Madi. Tak jak przepuszczałam była u siebie w Dormitorium. Siedziałam przy niej pozwalając aby sie wypłakała.
- Ten... idiota... ja.. jak on...mógł - i ponownie zaniosła się płaczem Następnego dnia mieliśmy wolne. Razem z Madi omijałyśmy Syriusza szerokim łukiem. Może dziwnie to zabrzmi ,ale on chciał PRZEPROSIĆ Madi. PRZEPROSIĆ. Wątpię czy marne PRZEPRASZAM coś tu zdziała. Po południu Madi miała jeszcze Zielarstwo i Numerologię. Niestety ja nie miałam z nią zajęć. Albo może i z stety? No bo Syriusz. Siedziałam z Huncwotami w ich dormitorium. Brakowało w nim Syriusza.
- To było na serio potwornie chamskie z jego strony !- powiedział James
- Nigdy nie widziałem go takiego wkurzonego. No i przygnębionego. On chyba na prawdę żałuję. - mruknął Peter
-On ? Żałuję ?! Uważaj bo Madi przyjmie przeprosiny - fuknęłam z sarkazmem.
- Niby żałuje ,ale i tak zachował się jak kretyn - wychrypiał Lupin.
-Remus...nic ci nie jest ? -spytałam przyglądając się młodemu Lupin'owi
-Wszystko w porządku- mruknął
 - Wątpię. - podeszłam do niego i przyłożyłam mu rękę do czoła.
-Remus... Masz gorączkę. I to wysoką ! - mówiłam
- Naprawdę nic mi nie jest - mamrotał. Był blady jak trup.
- Powinieneś iść do pani Pomfrey. Ona na pewno...
- POWIEDZIAŁEM ŻE NIC MI NIE JEST ! - krzyknął i wyszedł z Dormitorium. Stałam tak osłupiała. Co ja źle powiedziałam. Przecież chciałam dobrze.
- Czemu wszyscy się wydzierają na nas ? - wymamrotałam i ja także z przygnębieniem wyszłam z dormitorium. Całą noc nie mogłam zasnąć. Może to przez tę pełnię? Ehhh ... Nie rozumiałam zachowania Syriusza i Remusa.  Okresu na pewno nie mają. Madi i Syriusza usprawiedliwia to ze ciągle się kłócą byle o pogodę. Ale Remus? Co mu się stało? Nigdy taki nie był... Westchnęłam. Chwyciłam za szkicownik i ołówek. usiadłam przed oknem obserwując Zakazany Las. Przejechałam ołówkiem po białej kartce tworząc zarysy lasu. Uwzględniłam w to gwiazdy , trawę, psa , drze ... psa? Nie przewidziało mi się. Odłożyłam na bok szkicownik z konturami lasu. Jednak po namyśle schowałam go pod łóżko. Nie będę na razie szkicować. Wzięłam pióro i pergamin starannie pisząc :



Kochany Tatusiu!

Bardzo za tobą tęsknię. W szkole nie dzieje się nic ciekawego. Wiem że ty też bardzo tęsknisz. Nie przejmuj się. Przyjadę na święta. Obiecuję.

A, co tam ciekawego u ciebie? Coś nowego? Całuję Kasja


Podałam list Psyhie i patrzyłam jak ta odlatuję w stronę księżyca...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz