- Cześć laski. Mogę z wami pograć ? -spytał
- Nie-mruknęłyśmy obydwie.
- Dlaczego ?
-Bo jesteś za głupi na to - oznajmiła Madi
- Hę?
- Aaaa wybacz. Nie zrozumiałeś puenty tego jakże rozbudowanego zdania wykraczającego poza granice twej inteligencji?
- CO TY DO MNIE KOBIETO MÓWISZ?! MÓW PO ANGIELSKIEMU!
- BĘDĘ MÓWIŁA JAK BĘDĘ CHCIAŁA!
- WŁAŚNIE ŻE NIE!- i wtedy Syriusz przewrócił Czaro-Scrabble w które grałyśmy.
- Ej ! My w to grałyśmy! - fuknęłam z wyrzutem
- NO TO JUŻ NIE GRACIE ! MOGŁYBYŚCIE Z NAMI SIEDZIEĆ A, NIE NUDZIĆ SIĘ TU !- krzyczał.
-NIE
! BĘDZIEMY TU SIEDZIEĆ BYLE JAK NAJDALEJ OD WAS. A, SZCZEGÓLNIE OD
CIEBIE! - Madi straciła cierpliwość i wykrzyczała mu wszystko w twarz
-
NIE ODZYWAJ SIE TAK DO MNIE TY...TY...SZLAMO! Ałć. Co jak co ,ale to
Madi na pewno zabolało do żywego. Widziałam jak do oczu napływają jej
łzy. Ta się zamachnęła i uderzyła Syriusza w twarz. Ten zdezorientowany
złapał się za policzek.
-Nienawidzę
cię... -wycedziła przez zaciśnięte zęby a, z oczu lały się jej łzy.
Wybiegła z naszego dormitorium mijając po drodze resztę Huncwotów
stojących w drzwiach.
-
Coś ty jej zrobił?! - wzburzył się Peter. Syriusz nie odpowiedział stał
w tym samym miejscu, w tej samej pozycji w jakiej go zostawiła panna
McAviccioo.
-
NO ! POWIEDZ IM ! POWIEDZ IM CO JEJ POWIEDZIAŁEŚ ! Kretyn - warknęłam i
wyminęłam go i resztę Huncwotów starając się dogonić Madi. Tak jak
przepuszczałam była u siebie w Dormitorium. Siedziałam przy niej
pozwalając aby sie wypłakała.
-
Ten... idiota... ja.. jak on...mógł - i ponownie zaniosła się płaczem
Następnego dnia mieliśmy wolne. Razem z Madi omijałyśmy Syriusza
szerokim łukiem. Może dziwnie to zabrzmi ,ale on chciał PRZEPROSIĆ Madi.
PRZEPROSIĆ. Wątpię czy marne PRZEPRASZAM coś tu zdziała. Po południu
Madi miała jeszcze Zielarstwo i Numerologię. Niestety ja nie miałam z
nią zajęć. Albo może i z stety? No bo Syriusz. Siedziałam z Huncwotami w
ich dormitorium. Brakowało w nim Syriusza.
- To było na serio potwornie chamskie z jego strony !- powiedział James
- Nigdy nie widziałem go takiego wkurzonego. No i przygnębionego. On chyba na prawdę żałuję. - mruknął Peter
-On ? Żałuję ?! Uważaj bo Madi przyjmie przeprosiny - fuknęłam z sarkazmem.
- Niby żałuje ,ale i tak zachował się jak kretyn - wychrypiał Lupin.
-Remus...nic ci nie jest ? -spytałam przyglądając się młodemu Lupin'owi
-Wszystko w porządku- mruknął
- Wątpię. - podeszłam do niego i przyłożyłam mu rękę do czoła.
-Remus... Masz gorączkę. I to wysoką ! - mówiłam
- Naprawdę nic mi nie jest - mamrotał. Był blady jak trup.
- Powinieneś iść do pani Pomfrey. Ona na pewno...
-
POWIEDZIAŁEM ŻE NIC MI NIE JEST ! - krzyknął i wyszedł z Dormitorium.
Stałam tak osłupiała. Co ja źle powiedziałam. Przecież chciałam dobrze.
-
Czemu wszyscy się wydzierają na nas ? - wymamrotałam i ja także z
przygnębieniem wyszłam z dormitorium. Całą noc nie mogłam zasnąć. Może
to przez tę pełnię? Ehhh ... Nie rozumiałam zachowania Syriusza i
Remusa. Okresu na pewno nie mają. Madi i Syriusza usprawiedliwia to ze
ciągle się kłócą byle o pogodę. Ale Remus? Co mu się stało? Nigdy taki
nie był... Westchnęłam. Chwyciłam za szkicownik i ołówek. usiadłam przed
oknem obserwując Zakazany Las. Przejechałam ołówkiem po białej kartce
tworząc zarysy lasu. Uwzględniłam w to gwiazdy , trawę, psa , drze ...
psa? Nie przewidziało mi się. Odłożyłam na bok szkicownik z konturami
lasu. Jednak po namyśle schowałam go pod łóżko. Nie będę na razie
szkicować. Wzięłam pióro i pergamin starannie pisząc :
Kochany Tatusiu!
Bardzo
za tobą tęsknię. W szkole nie dzieje się nic ciekawego. Wiem że ty też
bardzo tęsknisz. Nie przejmuj się. Przyjadę na święta. Obiecuję.
A, co tam ciekawego u ciebie? Coś nowego? Całuję Kasja
Podałam list Psyhie i patrzyłam jak ta odlatuję w stronę księżyca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz