Wróżbiarstwo ,Astronomia i Starożytne Runy. Czego tu nie można rozumieć. Eh , trudno. Najwyraźniej nie wytłumaczę tego Kasji.
- Chcę zdać i mieć co najmniej zadowalający z Run. – mamrotała Kasja nad książką.
- Tak to jest jak zachciewa się nauki w piątym roku szkolnym ,a naddatek 3 tygodnie przed świętami.
- Marudzisz. – jękła Kasja.
- A tak po pro ,to czemu wybrałaś runy ,jak mogłaś wybrać Eliksiry.
- A na Eliksiry też uczęszczam ,ale jako słuchacz.
- W nich nie ma nic do tłumaczenia. I nie ma zabawy z różdżkami.
- W Starożytnych runach też nie.
-
Ale o dwie inne sprawy. – odpowiadałam spokojnie. – W eliksirach nie
masz nic do tłumaczenia , to masz czystą wodę do której dodajesz
składniki z których możesz wyleczyć ,zauroczyć ,a nawet umrzeć.
- E tam , to samo można zrobić z zaklęciami.
-
To nie jest to samo. – odrzekłam smutno zabierając ze sobą torbę i
książki. Wyszłam z biblioteki zostawiając ją samą sobie. Może to zły
pomysł ,ale już nie wytrzymywałam. Nie czuję się z nia jak z
przyjaciółką ,ona bardziej rozumie tych … Huncwotów. Ironia. Nie tego
chciałam od życia. Nie chciałam zamykać się w kątach własnego serca. Nie
chciałam. Musiałam. Zamiast iść do własnego dormitorium skierowałam się
w stronę lochów w poszukiwaniu jakiegoś Ślizgona. No moje nieszczęście.
Chciałam znaleźć ŚLIZGONA ! NIE ŚLIZGIONKĘ. Czy tak trudno było to
spełnić ? Na swojej drodze spotkałam Bellę i Cyzię.
- O pacz ,kto nas zaszczycił ? Madiśka nasza kochana … - obeszła wokół mnie Bella.
- Witaj Narcyzo ! Witaj Bello.
- Witaj. – odpowiedziała niepewnie Cyzia.
- Gdzie się wybierasz ? – zapytała Bella stając przede mną bardzo blisko. – A no tak , pewnie do naszego kochanego Severusa.
- Owszem ,on też może być.
- Znaczy ? – zapytała Cyzia.
- Szukam jakiego kolwiek Ślizgona.
- Znalazłaś dwie Ślizgonki. – odpowiedziała Bella wskazując na siebie i Cyzię.
- Jednak będę dalej poszukiwała płci męskiej.
- Jak wolisz .. – odpowiedziała – Ale Severusa nie ma u siebie w sypialni. Jest na błonach.
-
Dziękuję za informację. – uśmiechnęłam się i wyszłam ze szkoły. Weszłam
na tereny błoni. Już z daleka widziałam małe zbiegowisko … widziałam …
Huncwotów i … innych. Podbiegłam rzuciłam torbę obok. Nie wieżę.
Huncwoci znów wyżywali się na Severusie. Idioci. Wyciągnęłam prędko
różdżkę. Machnęłam ją ,a Syriuszowi i Jamsowi wypadły różdżki. Severus
spadł na ziemię. Podbiegłam do niego i położyłam mu głowę na swoich
kolanach.
- Biedactwo. – szeptałam mu do ucha ,łkając i łykając swoje kolejne łzy.
- Biedactwo. – szeptałam mu do ucha ,łkając i łykając swoje kolejne łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz