-CO
ZROBILIŚCIE?! JAK WOGÓLE MOGLIŚCIE COŚ TAKIE ZROBIĆ?!- darłam się na
Huncwotów gdzy weszłam do ich Dormitorium.-TO BYŁO PO PROSTU
ŻAŁOSNE!WIEM ŻE TEŻ JESTEM HUNCWOTKĄ I MAM PRAWO ROBIĆ KAWAŁY ALE DO
CZEGOŚ TAKIEGO BYM SIĘ NIE POSUNĘŁA! A, WIECIE DLACZEGO? BO MADI GO
LUBI! MOGLIŚCIE SE ODPUŚCIĆ CHOCIAŻBY ZE WZGLĘDU NA MADI! A, TY!-teraz
zrwróciłam się do młodego Lupina-NIE POWINIENEŚ DO TEGO
DOPUŚIĆ!-rzuciłam im ostatnie rządne mordu spojżenie i wyszłam
zatrzaskając drzwi. Nerwy mnie nosiły. Przegieli. Przymykałam oko na ich
inne wybryki takie jak znęcanie się nad nauczycielami ( swoją
obecnością na lekcji ) i innymi ale TO już było na serio wstrętne. Ja
nawet lubie tego Snape'a. Nic mi nigdy nie zrobił. I nawet czasem się do
mnie odzywa. Gotowało się we mnie jak w kipiącym naczyniu. Z
westchnieniem opadłam na kanapę w Pokoju Wspólnym. Niedługo święta.
Współczółam Madi która musiała zostać w Hogwarcie. Cieszę się że
odpocznę od Huncwotów. Po chwili do Pokoju Wspólnego wpadła Katie z 6
roku. Była zdyszana jakby przybiegła mile
-Kolejny
atak.-wysapała. Podniosłam głowę i ruszyłam z nią do miejsca wypadku.
Katie zatrzymała mnie przy rogu ściany i lekko się zza niej
wychyliłyśmy. Nauczyciele pochylali się nad nieprzytomnym ciałem
chłopaka.
-Jak tak dalej pójdzie to po świętach będziemy musieli Zamknąć Hogwart...
Myślałam nad tym wszytkim.Snape,Madi,Huncwoci,Zbrodnia,Autin. Zaczęłam płakać. Katie mnie przytuliła
-Chce
już do domu-łkałam. Ruszyłam z Katie do mojego Dormitorium. Ciągle
płakałam a, Katie mnie pocieszała. Za dużo się dzieję. Nerwy mnie
ponosiły. W pewnym momęcie uspokoiłam się.
-Kasja.
Jesteś okropnie blada i przemęczona. Odpoczni-powiedziała i uśmiechnęła
się. Prubowałam odwzajemnić gest ale wyszedł mi grymas. Katie wyszła a,
ja wygonie się ułożyłam na łóżku i zasnęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz