piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 41 "Dwie Zagadki" -Kasja

Siedziałam se spokojnie w Sowiarni na poniszczonym oknie. Czekałam az przyleci Psyhie. Pani Brwon miała do mnie napisać. Westchnęłam przyglądając sie lasowi. Coś mnie do neiego ciągnęło. Wręcz wołało. Dała mi do myślenia ta lekcja Transmutacji. Gdy zadałam moje pytanie pani profesor się wkurzyła co pewnie oznaczało że Dino se nie poradzi z podniesieniem kluczy. Zrobiłam grymas na twarzy. A, jeśli pan tyranozaur upuścił te klucze, a one były od lodówki?! Podkuliłam pod siebie nogi z przerażeniem na twarzy. Co to będzie?!. Moje przemyślenia przerwała nadlatująca Psyhie. Ku mojemu zdziwieniu bezbłędnie i lekko usiadła na jednym z wystających dłuuugich gwoździ ipodała mi list. Sięgnęłam po niego po czym rozpieczentowałam.




Kasjopejo!

Dawno nie pisałaś do mnie.Szczeże mówiąc troche mnie zdziwił ten list.
Pomimo tego ogromnie rada jestem z tego listu.Co u ciebie słychać słoneczko?
Jak tam w szkole?Uczysz się pilnie?A, jak chłopcy?Spodobał ci się któryś?
Wybacz mi tę dociekliwość ale dawno cie nie widziałam i stęskniłam się za tobą.
Odpisz jak najszybciej maleńka

Babcia




Uśmiechnęłam się do listu.Ta staruszka traktowała mnie jak swoją wnuczę.A, ja ją jako babcię.Była dla mnie ważna.Kochałam ją jak prawdziwą babcię.Włożyłam rękę do kieszeni z nadzieją że spakowałam pergamin i pióro.Pióro jest ale pergaminu brak.Cholera.Rozejżałam się z nadzieją że gdzieś mi wypadł.Niestety tak nie było.Ale...Moją uwagę przykuło małe zawiniątko na stoliku w kącie.Podeszłam do tego czekoś i wpatrywałam sie dobre minuty.Nie rusza się więc chyba się nic nie stanie jak to tyknę?Porwałam maleństwo w łapki i rozwinęłam.Łaaa.Nic nie ma.Wzięłam pióro i zanurzyłam je w kałamarzu.Po chwili gdy przeniosłam pióro nad pergamin postawiłam na nim wielkiego kleksa który...Zniknał!Jak to możliwe?Gdzie to jest hę?Ale...COŚ SIĘ DZIEJĘ!AAAAAA WYBUUCHNIEEEEEE!Ale nie!Zamiast tego na pergaminie zaczęły isę pojawiać słowa :

Pan Łapa nie jest zachwycony postawą panny Estollar...

-Co?Ty chyba Kpisz...-I jak na zawołanie pod podpisem Pana Łapy pojawiły się kolejne słowa :

Pan Rogacz pragnie wyrazić swoje słowo w tej sprawie.Pan łapa nie kpi...

-Co to ma być?!

Pan Glizdogon podpisuje się pod wszystkimi.Panna Estollar jest nieuprzejma...

-O co w tym wszystkim chodzi?-Ale jakby tego było mało na pergaminie pojawiły sie kolejne słowa :

Pan Lunatyk pragnie wtrącić iż panna Estollar nie powinna pisać po ów pergaminie...

-Ciekawe...-mruknęłam do siebie po czym schowałam kawałek pergaminu do kieszeni płaszcza.Wróciłam do Hogwartu nieźle zmarznięta.Ruszyłam do swojego dormitorium.Szybko się ogarnęłam i schowałam ów pergamin do szawki nocnej.Wyszłam z dormitorium do Pokoju Wspólnego.Niestety.Jak na złość siedzieli w nim Huncwoci.
-JAK MOGŁEŚ JĄ ZGUBIĆ?!-wydarł się James na Petera
-Nie wiem gdzie jest a-ale napewno się znajdzie!-zawołał pośpiesznie Peter przerzucajac poduszki w Pokoju Wspólnym zapewne szukajac czegoś.Chociaz po nich nie można się wszystkiego spodziewć.Ku mojemu zdziwieniu podszedł do mnie śmiertelnie blady Black i zapytał :
-Kasja.Nie widziałaś może gdzieś Pergaminu?-zapytał.Reszta patrzyła na mnie rwnie blada jak on sam.Zgubili pergamin?Czy to nie ten sam który ja...
-Nie-odparłam chłodno i ruszyłam w stronę wyjścia.W połowie po schodak napadła mnie Madi
-O Kasja dobrze cię widzieć!-nowość.Naćpała się czy co?-Powiedz mi gdzie kupiłaś ten diadem?-spytała mnie Madi-Ten co daliście mi na urodziny-zamyśliłam się
-U Berty.Ona znajduje różne takiego typu starocie.Albo odkupuje.Trudno nam było go wynegocjować od niej.Mówiła że jest niezwykle ważny.Ale porzypomniałam jej o długu...
-Jakim długu?-spytał po chwili Madi
-Aaa..Nie ważne-odrzekłam szybko aby zejść z tego tematu-No i...ustąpiła.-odparłam
-W następną wycieczke do Hogsmeade pójdziemy do niej?-spytała z wielką nadzieją.
-Nie wiem dlaczego chcesz odwiedzić starą Bertę no ale...dobrze-powiedziałam  z uśmeichem i szybko ją minęłam.Zupełnie zapomniałam że Madi nie wie nic o tym długu.Puki co nikt nie może wiedzieć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz