Siedziałam
se spokojnie w Sowiarni na poniszczonym oknie. Czekałam az przyleci
Psyhie. Pani Brwon miała do mnie napisać. Westchnęłam przyglądając sie
lasowi. Coś mnie do neiego ciągnęło. Wręcz wołało. Dała mi do myślenia
ta lekcja Transmutacji. Gdy zadałam moje pytanie pani profesor się
wkurzyła co pewnie oznaczało że Dino se nie poradzi z podniesieniem
kluczy. Zrobiłam grymas na twarzy. A, jeśli pan tyranozaur upuścił te
klucze, a one były od lodówki?! Podkuliłam pod siebie nogi z
przerażeniem na twarzy. Co to będzie?!. Moje przemyślenia przerwała
nadlatująca Psyhie. Ku mojemu zdziwieniu bezbłędnie i lekko usiadła na
jednym z wystających dłuuugich gwoździ ipodała mi list. Sięgnęłam po
niego po czym rozpieczentowałam.
Uśmiechnęłam się do listu.Ta staruszka traktowała mnie jak swoją wnuczę.A, ja ją jako babcię.Była dla mnie ważna.Kochałam ją jak prawdziwą babcię.Włożyłam rękę do kieszeni z nadzieją że spakowałam pergamin i pióro.Pióro jest ale pergaminu brak.Cholera.Rozejżałam się z nadzieją że gdzieś mi wypadł.Niestety tak nie było.Ale...Moją uwagę przykuło małe zawiniątko na stoliku w kącie.Podeszłam do tego czekoś i wpatrywałam sie dobre minuty.Nie rusza się więc chyba się nic nie stanie jak to tyknę?Porwałam maleństwo w łapki i rozwinęłam.Łaaa.Nic nie ma.Wzięłam pióro i zanurzyłam je w kałamarzu.Po chwili gdy przeniosłam pióro nad pergamin postawiłam na nim wielkiego kleksa który...Zniknał!Jak to możliwe?Gdzie to jest hę?Ale...COŚ SIĘ DZIEJĘ!AAAAAA WYBUUCHNIEEEEEE!Ale nie!Zamiast tego na pergaminie zaczęły isę pojawiać słowa :
-Co?Ty chyba Kpisz...-I jak na zawołanie pod podpisem Pana Łapy pojawiły się kolejne słowa :
-Co to ma być?!
Kasjopejo!
Dawno nie pisałaś do mnie.Szczeże mówiąc troche mnie zdziwił ten list.
Pomimo tego ogromnie rada jestem z tego listu.Co u ciebie słychać słoneczko?
Jak tam w szkole?Uczysz się pilnie?A, jak chłopcy?Spodobał ci się któryś?
Wybacz mi tę dociekliwość ale dawno cie nie widziałam i stęskniłam się za tobą.
Odpisz jak najszybciej maleńka
Pomimo tego ogromnie rada jestem z tego listu.Co u ciebie słychać słoneczko?
Jak tam w szkole?Uczysz się pilnie?A, jak chłopcy?Spodobał ci się któryś?
Wybacz mi tę dociekliwość ale dawno cie nie widziałam i stęskniłam się za tobą.
Odpisz jak najszybciej maleńka
Babcia
Uśmiechnęłam się do listu.Ta staruszka traktowała mnie jak swoją wnuczę.A, ja ją jako babcię.Była dla mnie ważna.Kochałam ją jak prawdziwą babcię.Włożyłam rękę do kieszeni z nadzieją że spakowałam pergamin i pióro.Pióro jest ale pergaminu brak.Cholera.Rozejżałam się z nadzieją że gdzieś mi wypadł.Niestety tak nie było.Ale...Moją uwagę przykuło małe zawiniątko na stoliku w kącie.Podeszłam do tego czekoś i wpatrywałam sie dobre minuty.Nie rusza się więc chyba się nic nie stanie jak to tyknę?Porwałam maleństwo w łapki i rozwinęłam.Łaaa.Nic nie ma.Wzięłam pióro i zanurzyłam je w kałamarzu.Po chwili gdy przeniosłam pióro nad pergamin postawiłam na nim wielkiego kleksa który...Zniknał!Jak to możliwe?Gdzie to jest hę?Ale...COŚ SIĘ DZIEJĘ!AAAAAA WYBUUCHNIEEEEEE!Ale nie!Zamiast tego na pergaminie zaczęły isę pojawiać słowa :
Pan Łapa nie jest zachwycony postawą panny Estollar...
-Co?Ty chyba Kpisz...-I jak na zawołanie pod podpisem Pana Łapy pojawiły się kolejne słowa :
Pan Rogacz pragnie wyrazić swoje słowo w tej sprawie.Pan łapa nie kpi...
Pan Glizdogon podpisuje się pod wszystkimi.Panna Estollar jest nieuprzejma...
-O co w tym wszystkim chodzi?-Ale jakby tego było mało na pergaminie pojawiły sie kolejne słowa :
Pan Lunatyk pragnie wtrącić iż panna Estollar nie powinna pisać po ów pergaminie...
-Ciekawe...-mruknęłam
do siebie po czym schowałam kawałek pergaminu do kieszeni
płaszcza.Wróciłam do Hogwartu nieźle zmarznięta.Ruszyłam do swojego
dormitorium.Szybko się ogarnęłam i schowałam ów pergamin do szawki
nocnej.Wyszłam z dormitorium do Pokoju Wspólnego.Niestety.Jak na złość
siedzieli w nim Huncwoci.
-JAK MOGŁEŚ JĄ ZGUBIĆ?!-wydarł się James na Petera
-Nie
wiem gdzie jest a-ale napewno się znajdzie!-zawołał pośpiesznie Peter
przerzucajac poduszki w Pokoju Wspólnym zapewne szukajac czegoś.Chociaz
po nich nie można się wszystkiego spodziewć.Ku mojemu zdziwieniu
podszedł do mnie śmiertelnie blady Black i zapytał :
-Kasja.Nie
widziałaś może gdzieś Pergaminu?-zapytał.Reszta patrzyła na mnie rwnie
blada jak on sam.Zgubili pergamin?Czy to nie ten sam który ja...
-Nie-odparłam chłodno i ruszyłam w stronę wyjścia.W połowie po schodak napadła mnie Madi
-O
Kasja dobrze cię widzieć!-nowość.Naćpała się czy co?-Powiedz mi gdzie
kupiłaś ten diadem?-spytała mnie Madi-Ten co daliście mi na
urodziny-zamyśliłam się
-U
Berty.Ona znajduje różne takiego typu starocie.Albo odkupuje.Trudno
nam było go wynegocjować od niej.Mówiła że jest niezwykle ważny.Ale
porzypomniałam jej o długu...
-Jakim długu?-spytał po chwili Madi
-Aaa..Nie ważne-odrzekłam szybko aby zejść z tego tematu-No i...ustąpiła.-odparłam
-W następną wycieczke do Hogsmeade pójdziemy do niej?-spytała z wielką nadzieją.
-Nie
wiem dlaczego chcesz odwiedzić starą Bertę no
ale...dobrze-powiedziałam z uśmeichem i szybko ją minęłam.Zupełnie
zapomniałam że Madi nie wie nic o tym długu.Puki co nikt nie może
wiedzieć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz