piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 42 "Same zagadki w tym Hogwartcie." - Madi

- Eh…- stękała Welly.
- Znalazłaś coś ? – zapytałam z nadzieją podnosząc wzrok z książki.
- Niestety…
- Nie możliwe. Takie niby godne stworzenia jak to opisywał Remus ,a nie można ich znaleść.
- A może jego zapytaj skąd to wie.
- Pytałam. – odpowiedziałam obojętnie.
- I jak ?
- Nic. Znalazł to w notatniku jeden z uczennic. Straszej. Przeczytał i oddał.
- Nie pamięta jak się nazywała ?
- Podobno nie.
- A wie z jakiego domu ?
- Z tego co mi mówił to chyba Krukonka… - w tym momęcie Welly spojrzała na mnie z nadzieją ,rzuciłą się w stronę drzwi i wybiegła. A ja wstałam z podłogi i zaczełam zbierać książki. W te pędy wróciła Welly krzycząc i szybko zamykając za sobą drzwi.
- A MOŻE TO FELLISHIA ! – obróciłam się w jej stronę.
- Przestań. Lepiej pomóż mi zbierać książki. Musimy je oddać do biblioteki.
- Ale słuchaj …
- Naprawdę. Nie warto …
- Zapytajmy się Remusa !
- I co Ci to da ? – podałam jej kilka stosów książek.
- No ja to CO !!! – darła się Welly – Na pewno ją rozpozna. Na pewno zapamiętał jak ona wygląda.
- No dobrze. – uległam. – Więc chodźmy.


W pokoju wspólnym Gryfonów.


- Byłą ładna proste włosy ,były powabne ,pryszczące i puszyste. Bardzo ciemnego koloru kruka. Wysoka. Dobrze zbudowana. Z odpowiednimi proporcjami. – opisywał spokojnie dziewczynę Remus.
- Kurde…
- Co ? – zapytałam spoglądając na Welly.
- W kruponach są tylko dwie takie osoby.
- Kto ? – nadal wpatrywałam się w Welly.
- Ty … - odpowiedział Remus.
- … i Fellishia.
- No ,ale chyba wiadomo ,zę to nie ja . Ja mam lekko kręcone włosy.
- No wiec wsio. Wiemy ,ze to była Fellishia. – powiedziała dumnie Welly.
- Nie koniecznie. Po co jej wiedza o Aniołach ? I skąd ? Może po prostu to był notes jednej z jej koleżanek.
- Nie. – podpisane było F. M. – dodał prędko Remus.
- Oj … - powiedziałąm zdenerwowana. – NISZCZYŁEŚ MOJĄ PUENTĘ .
- Wybacz.. – powiedział nieco zmieszany.
- Będziemy tu gaworzyć czy pójdziemy do tej całej Fellishi ? – zapytała ożywiona Welly.
- Po co chcesz do niej iść ? – zapytała ze zdziwieniem.
- Poprosić o kilo cukru wiesz … - powiedziała z ironią. – Zapytam ją o to i o tamto.
- Niech będzie. – kolejny raz uległam. Ale widocznie moje uleganie wychodziło na moją korzyść.
- Ja pójdę z Welly. – dodał Remus.
- Ok. – odparłam. – Ja pójdę poszukać Kasji. Mam z nią do pogadania.
Szukałam Kasji przez jakieś dwie godziny. Nie mogłam jej znaleść. Szukałam w taolecie. W jej dormitorium ,aż nawet zajrzałam do biblioteki. Nigdzie. Nigdzie jej nie było. W końcu poszłam na spacer. Wizełam jakieś lekkie pisemnko. I posząłm do sowiarni.
Już kilka metrów od sowrarni usłyszałam głosy. I to nie były głosy sów.
- Kasja ? – odparłam szeptem sama do siebie. Podeszłam bliżej pod jedno z okien. Skradłam się pod okno ,aż słyszałam wszystko co mówi. Tak jakby z kimś rozmawiała.
- TO CO ,ŻE JAKIEMUSZ GLIZDOGONOWI NIE PODOBA SIĘ MOJE ZACHOWANIE MAM TO GDZIEŚ. CHCĘ WIEDZIEĆ CO TAM PISZĘ. WSZYSTKO !!!
- Chyba się zdenerwowała.
- W OGÓLE KIM WY JESTEŚCIE ŻEBY MI ROZKAZYWAĆ !!!
- Kolejne zagadki.. – szeptałam do siebie.
- ARRR !!! – i słychać tylko było wielkie jedno BUUM. Postanowiłam tam szybko wpaść i zobaczyć co się dzieje.
- Kasja ?!
- Siema , Madii… Co tam u Ciebie , zią ? – powiedziała zmieszana Kasja.
- Nie najlepiej.  Z kim rozmawiałaś ?
- Z nikim , znaczy z … - nagle Kasja zaczeła się zastanawiać. – Z sowami. Tak z sowami ! – spojrzałam na nią z lekkim przymrużeniem oka.
- Z sowami ?
- Dokładnie. … Skąd wiedziałaś ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz