piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 43 "Odszyfrowanie Tajemniczego Pergaminu" - Kasja

Puki co nic nie powiem Madi o mapie.Ciekawa jestem czemu się pytała z kąd wyczasnęliśmy ten Diadem.W sumie to wciąż nie wiem czemu Berta się aż tak spierała przy jego kupnie.Wiem że czasami nielegalnie skupuje towar.No ale co mogło by być złego w malutkim Diademie?Wyszłam ze swojego dormitorium i ruszyłam w stronę dorma Hunców.Wparowałam tam z buta wjeżdżam.Niestety drzwi isę nie otworzyły ,a ja skręcałam sie z bólu.Dekilatnie pociągnęłam za klamkę i zastałam Huncwotów siedzących na podłodzę.
-Co robicie?-spytałam podchodząc bliżej
-Pracujemy nad nowymi cukierkami.-powiedział James.
-Yhyym-mruknęłm i rzuciłam się na łóżko Black'a.
-Wyjeżdżasz na święta?-spytał Peter.
-Muszę.Tata świruję bezemnie-odpowiedziałam
-Chyba razem z tobą-zaśmiał się cicho Remus
-Słyszałam-odpowiedziałam
-Fajnie że Dyrcio dał nam 3 dni wolnego przed świętami.Morzemy się w spokoju spakować i...Zrobić świateczne kawałyyyy!-zawołał Syriusz
-Ty lepiej pomyśl jak Madi udobruchać-powiedziałam.Ten spojżał na mnie zdziwiony.Wiedziałam co on zrozumiał z tego zdania.Słyszy to co chce.-W sensie przeprosić psie!-zawołałam ze śmiechem.Spojżałam na pozostałych.Patrzyli w osłupieniu na mnie.
-Psie?-wyszeptał James
-No tak.-uśmiechnęłam się-Zboczeniec.-zaśmiałam się dalej.Ci jakby odetchnęli.Matko co jest komuś pies zdechł?-Idziemy na kolację?Jestem głodna jak Wilk!-zawołałam podnosząc się.Ci znowu na mnie spojżeli.O co im chodzi?




Wszyscy powoli zaczęli się zbierać.Czyli czas na OTP - Odszyfrowanie Tajemniczego Pergaminu! - co za nazwa.Litości Kasjaaa...Wyjęłam pergamin z kieszeni i rozejżałam się czy aby napewno nie ma nikogo kto mógłby zobaczyć ów pergamin.Przejechałam wewnętrzną stroną dłogi po kartce.Wyjęłam atrament i pióro.Przez chwilę zastanawiałam sie co napisać.Zdecydowałam sie na zwykłe ,,Kasja,,Już po chwili na pergaminie zaczęły pojawiać sie napisy :

Pan Łapa prosi uprzejmie pannę Estollar o zachowania przestrzeni.

Okeeeej...Uprzejmie prosi? SPOOOKOOO.

Pan Glizdogon podpisuję się pod panem Łapą

Zmarszczyłam czoło.
-Kim wy jesteście?-zapytałam siebie cicho.Po chwili poczułam się tak jakby przejechał po mnie pociąg.To coś należy do Huncwotów!Szkoda że dopiero teraz to zajażyłam.Ale po co im to coś?I...Ten cały Łapa,Glizdogon,Lunatyk i Rogacz to...Huncwoci?To znaczy że...to jest bardzo cenne i NA PEWNO Mi się nie przyda.
-HAHAHAHAAAA MAM WAS!!! -Wydarłam się.Ci co siedzieli w Wielkiej Sali spojżeli na mnie jak na idiotkę.-Eee...Kluski mi uciekały-mruknęłam i uciekłam z WS uprzednio zabierając pióro,kałamarz i pergamin.Szybko zwinęłam się do swojego Dormitorium.Otworzyłam walizkę i zaczęłam sie pakować.Zostawiłam jedynie kilka ubrań w szafie.W końcu za 3 dni jade do domu.Gdy już wszystko upchnęłam wyszłam z Dormitorium i poszłam szukać Madi.Ledwie przeszłam przez dziurę w portrecie,a spotkałam Madi.
-Właśnie miałam iść po ciebie!Słuchaj chcesz jechać do mnie na święta?-spytałam.Ta spojżała na mnie zdziwiona
-To ty nie zostajesz?Nie ważne.Nie mogę zostać mam kila..ee...spar do załatwienia.A propo spraw Remuuuus!-powiedziała patrząc za mnie.Matko jak Remus to robi że jak idzie to go nie słychać?Może jest inkognito?Matko za te trudne słowa powinni mi płacić.
-Okejj...To ja lece-powiedziałam patrząc na dwójkę delikwentów pochłonięctych rozmową.Serio powinni mi za to płacić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz