Plątałam się po zamku. W końcu ostatnio były takie wydarzenie ,że nie mogłam o niczym innym myśleć. Rovena ,Riddle ,a na dodatek zaniedbałam Severusa. Chyba złamałam mu serce. Powinnam z nim porozmawiać? Postanowiłam iść do lochów ,ale zanim jeszcze tam ,musiałam się pożegnać z Kasją. W końcu jutro wyjeżdżają. Poszłam do salonu wspólnego Gryffonów. Siedzieli tam Huncwoci i Kasja. Remus na mój widok szeroko się uśmiechną. Ja nie miałam ochoty nawet tego odwzajemnić pomimo ,ze Remus mi się podobał. Usiadłam na fotelu naprzeciw sofy z Huńcami ,a fotelu obok siedziała Kasja.
- Madii ,kochanie. - powitała mnie Kasja spoglądająca na mnie.
- Witaj Kasjo , witaj Remus ,witaj Peter ,witaj James... witajcie. - mówiłam nieco przygnębiona.
- Witaj Madi. - uśmiechnął się do mnie Syriusz. Chyba czegoś ode mnie chciał.
- Eheee... -odpowiedziłam.
- Madii... - uderzyła mnie w fotel Kasja. - Syriusz chciał być miły.
- Brawo... - odparłam coraz nie chętniej.
- Madii ,ile ja już razy Cię przepraszałem. - zszedł z sofy Syriusz i kucną przede mną Syriusz łapiąc mnie za ręce trzymając je na moich kolanach.
- Weź wstań i nie rób z siebie idioty. - zlewałam jego oczy wpatrujące się w moje. Nie ,nie patrze!!!
- Już z siebie zrobił. - dodał James.
- Ej chłopaki... Syriusz chce być romantyczny. NOOO DALEJ !!! Pocałuj ją. - krzyczała Kasja.
- Nie !!! NOT TODAY !!! - chciałam puścić jego dłonie ,ale on trzymał je silniej.
- Madii, proszę. Staram się. Naprawdę to było ... dawno. Odpuść mi. Zależy mi na naszej znajomości... - patrzał na mnie Syriusz ,a ja na niego. Dziwnie się do siebie zbliżyliśmy.
- POCZEKAJ ,AŻ TO SEVERUS ZOBACZY!!! - krzyknął Peter.
- Severus... - szeptałam sam do siebie.
- Coś nie tak? - zapytał Syriusz.
- Muszę iść ... Muszę... - mówiłam jak obłąkana.
- Madii. - uśmiechnął się Syriusz. - Zostajesz w szkole prawda. Ja też zostaje. Pamiętaj możesz na mnie liczyć. - czułam ,że coraz mocniej trzyma mnie za ręce. Miałam też wrażenie ,że jest coraz bliżej. Wstałam i wszyłam z ich salonu. Stanęłam na korytarzu. Musiałam ochłonąć. Wszystko zmieniło się tak szybko ,aż nie wiem o czym mam myśleć. Co powiedzieć Severusowi. Zranię go? Zapewne. Wszystko zniszczyłam. Najgorszy rok w moim życiu. Na dodatek dziwnie bolą mnie plecy. Łopatki. Ałł... To straszne. Dziwny bój. Jakby moje plecy nie mieściły się w moim ciele. Korytarzem szła Udu. Nie wiedziałam czy mam uciekać ,czy zostać. lecz z braku sił do biegu postanowiłam zostać. Udu podeszłą do mnie.
- Cześć Madii. - uśmiechnęła się do mnie.
- A witaj Dulla. Jak tam?
- U mnie dobrze ,a u Ciebie wszystko dobrze. Wyglądasz ... źle. Mam dobry krem na noc. Ale on jest mugolski. I wiesz co? Bo technologia to nie działa? Co nie? A mugolskie kremy tak? - nie miałam ochoty jej tłumaczyć ,więc musiałam odpowiedzieć by jej nie urazić ,ale zyskać jej stronę. Mogła mi pomóc w dowiedzeniu się istotnych informacji.
- Wiesz co Ci powiem ,że nawet nie mam pojęcia Udu ,ale słucha jak zapytasz dyrcia to na pewno Ci odpowie. A jakiej firmy krem?
- Loreal Pari. - uśmiechnęła się
- Świetny. A wiesz co Udu? Zostajesz na święta? - zapytałam.
- A nie ,jadę pomóc mojemu tacie. Będę jego modelką. szyje nową kolekcje.
- A Fellishia zostaje? A kim Twój tata jest tak w ogóle?
- Mój tata jest takim gościem co wkłada pantofne na półki. I tworzy je sam. I ma własne spodnie. A co do Felishii to jedzie do domu. A ty?
- Jaaa zo... jadee. - uśmiechnęłam się.
- Miło. Lubie święta spędzać w rodzinnym gronie ,a ty?
- Też ,w sumie to nie za bardzo to te święta rodzinne nie są ,ale jednak.
- Aa noo tak. Zapomniałam.- pacła się Udu w czoło.
- O czym?
- O tym ,że Twoi rodzice są zmuszeni do bycia razem ... - Udu się zatrzymała w tym co mówi. - Upss...
- Fellishia Ci to mówiła prawda?
- No taaak , znaczy nie wiem. Czemu o to pytasz?
- Wiem ,że o mnie mówiliście. Wspominaliście o mojej rodzinie. I o mnie. Coś w tym roku ma się zmienić ,ale co. Wiem ,ze ty wiesz. Musisz mi udu powiedzieć. - błagałam ją jak tylko mogłam.
- Słuchaj Madii. Nie powinnam. Ona mnie zabije jak powiem Ci ,że chce Ci zabrać koronę. A ona na dodatek ma wtyki u Ridlle'a. - zmów się zatrzymała. - Ojejciu.
- Ale po co? I co mnie zmieni? Powiedz co o mnie wiesz. Powiedz co wiesz o mojej rodzinie. Wiem ,że wiesz wiesz więcej o mnie. Możesz mi pomóc.
- Madii... nic Ci więcej nie powiem. Sądzę ,że powinnaś porozmawiać z Tomem po obiedzie. To możne Co pomóc. ja na twoim miejscu bym się bała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz