piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 45 "Wilkołak" - Kasja

Gdyby głupota umiała latać Syriusz siedziałby na chmurce i grał w eksplodującego durnia z Dżizusem.
Ale muszę przyznać że uroczo słodził Madii. Wraz z Huncami siedziałam u nich w Dormitorium.Peter i James  pakowali się ponieważ jutro wyjeżdżamy do swoich domów.
- A ty Kass nie jedziesz do domu?-spytał w pewnym momencie Remus.
- Ja już się spakowałam.Zaklęcie ,,PAKUJ,, opanowałam do perfekcji-zaśmiałam się.Remus tylko mrugnął w moją stronę.Gdy mam jakiś kłopot z koncentracją lub wypowiedzeniem zaklęcia Remus mi pomaga i podpowiada co powinnam w danej chwili robić.
- No właśnie czemu my nie użyjemy czarów?-zdziwił się Syriusz i wyciągnął różdżkę z tylniej kieszeni Jeansów.Wycelował nią w kufer i powiedział ,,PAKUJ!,, jednak ubrania zamiast zgrabnie wskoczyć do walizki , wyskoczyły z niej
- Właśnie dlatego Łapo-powiedział James i dalej się pakował.
- Remus nie możesz nam pomóc?Kasja skoro opanowałaś to zaklęcie do perfekcji to nam pomóż!-błagał Black ze złożonymi rękoma jak do modlitwy.
- Nie?Ćwiczyłam je...No...Nie zliczę chyba do tylu...Ale to nie oznacza ze moją pracę zmarnuję na ciebie!Sam się naucz...ŁAPO-odparłam przypominając sobie o Mapie.Której dalej nie potrafiłam rozszyfrować...
- Co?-Syriusz wydawał się być przestraszony.
- Nic nic Łapciu-Gapciu - zaśmiałam się.Postanowiłam się z nimi podroczyć
- Kurczę.Jakoś tak zgłodniaaaałem - powiedział James także przestraszony.
- Tak więc chodźmy...Rogaty...-odparłam i zmierzałam w stronę drzwi
- CO?!-zawołali , a ja się cicho zaśmiałam.Nie wiadomo jak przede mną zmaterializował się Lupin i zagrodził mi drogę.Poczułam że ktoś mnie łapię do tyłu , a potem zrobił się cicho.W pokoju nastała natychmiastowa ciemność.Zauważyłam że Black podchodzi do mnie z różdżką , która w tym momencie oświetlała jego twarz co nadawało grozy całej tej sytuacji.
-Skąd wiesz o naszych ksywkach?-spytał
-Wołacie tak do siebie więc podłapałam-kąciki moich ust powędrowały ku górze.
-Jest coś jeszcze-odparł Peter okrążając krzesełko na którym siedziałam.-Wiesz o czymś o czym nie powinnaś wiedzieć.
-Brawo Szerloku-mruknęłam
-Zgubiliśmy coś i wydaję nam się że ty to masz.-powiedział Remus także przyglądając mi się
-Jeśli masz na myśli twoją książkę od Transmutacji...
-WIESZ O CZYM MÓWIĘ!-zawołał i w jednym momencie pobladł.Znowu to zrobił.Znowu krzyknął.Coś się działo
-Gdzie ona jest?-spytał James
Twardo patrzyłam w punkt na ścianie nic mu nie mówiąc
-Pytałem GDZIE ONA JEST-powiedział bardziej stanowczo.Spojrzałam na niego obojętnie.
-W takim razie sam ją odbiorę-James szybkim krokiem otworzył drzwi i ruszył wraz z Peterem do mojego Dormitorium.Próbowałam się zerwać i pobiec za nimi ale Syriusz złapał mnie w pasie i przytrzymał za to Remus zamknął drzwi.
-Puszczaj mnie Psie!-zawołałam wyrywając się
-Nic z tego Mała-powiedział i umocnił uścisk.
-PUSZCZAJ MNIE BLACK ZAPCHLONY KUNDLU BO CI PRZYJEBIE!-zawołałam rozzłoszczona.
-Uspokój się.Nie gwałcimy cię przecież - powiedział Remus i zaczął czegoś szukać w obluźnionych deskach.Po chwili wyciągnął z niej dwie zapakowane tabliczki czekolady.Dobre miejsce na schowek Lupin.
-Gdzie ją trzymasz?-spytał James gdy wszedł do Dormitorium.
-Czy ja powiedziałam że mam ją w pokoju ? - spytałam i chytrze się uśmiechnęłam.
-Przeszukaj ją-powiedział James do Petera , który właśnie wszedł do Dormitorium
-Co?Nie będę jej macał.Potem się zemści-odparł Peter zajadając się sernikiem.
-Remus?-spytał
-Żartujesz?Chce żyć.Za duży mam szacunek do niej-odparł.Taaaa...Jasne.Nie czeba było się na mnie wydzierać
-Jak zwykle wszystko na mojej głowie.-mruknął James i włożył swoje wielkie łapska do mojej kieszeni bluzy.A potem do kieszeni w spodniach.Faak...Znalazł
Syriusz mnie puścił , a ja ruszyłam w stronę Jamesa.
-Powiedz chociaż do czego wam ta Mapa.
-Nie.
-W takim razie idę do profesor McGonagall-powiedziałam i gdy chciałam otworzyć drzwi te były zamknięte.Chciałam wyjąć różdżkę ale nie miałam jej.Obróciłam się w stronę Blacka ,który pomachał mi moją różdżką.
-Kretyn.-mruknęłam i usiadłam na łóżku Petera zabierając mu kawałek sernika.
-Uroczyście przysięgam że knuję coś niedobrego-powiedział James i wycelował w Pergamin
Nagle się poderwałam aby zobaczyć so się stanie z pergaminem.
-Panowie Lunatyk , Glizdogon,Łapa i Rogacz mają zaszczyt przedstawić...Mapę Huncwotów?-spytałam zdziwiona.Rozłożyłam kawałek pergaminu.-Boże...To jest Hogwart...
-OBIECUJ że NIKOMU o tym nie powiesz!-powiedział Syriusz
-Trzeba było tak od razu!Dobra ale...Skąd te przezwiska?-spytałam
-Powiedzieć jej?-spytał Syriusz patrząc znacząco na Remusa.Ten ogromnie pobladł.Widać było że czymś się martwi.
-Ufam ci-powiedział do mnie a, ja tylko kiwnęłam głową.
-Okej...Kasjo...Kiedy Remus miał 5 lat stało się coś strasznego.Coś co go męczy dotychczas.My aby mu pomóc staliśmy się...Niezarejestrowanymi Animagami...-powiedział Peter
-Ale...
-Daj nam dokończyć.James jest Rogaczem ponieważ zmienia się w Jelenia,Peter Glizdogonem bo jest Szczurem, ja jestem Łapa ponieważ potrafię zmienić się w Psa...
-A Remus?-spytałam i spojrzałam na bladą twarz chłopaka
-Jestem Wilkołakiem-odparł cicho.
Szybko zakryłam usta aby stłumić krzyk.
-Wiedziałem.Boisz się mnie...W pełni cię rozumiem.Sam bym nie chciał się zadawać ze sobą...-mówił smutnym głosem.Chłopaki patrzyli na mnie , a ja siedziałam w szoku przyglądając się bladej twarzy Lupina.Te krzyki,blizny i rany...Nieobecności na lekcjach.Wszystko stało się janse.Wstałam i powoli podeszłam do Remusa.Patrzył na mnie zbolałym wzrokiem.Dopiero teraz zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę jak on musi cierpieć.Delikatnie przejechałam po bliźnie którą miał na policzku.
-Nie zostawię cię-przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam.Ten był zszokowany.Pewnie myślał że się od niego odwrócę.Po chwili poczułam i jego ciepłe ręce na swoich plecach i jego ciepły oddech...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz