piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 46 "Riddle TY PRZYSTOINIAKU. Czemu musisz być taki scary." - Madi

Weszłam do wielkiej sali. Odruchowo spojrzałam na stół Ślizgonów. Siedział przy nim Riddle. Obok niego Severus. Spłoszyłam się. Wyszłam z Wielkiej sali. Nie pójdę tam , nie pójdę. Myślałam do siebie. Usiadłam na schodach i sama nie wiedziałam na co czekam. Nie chciałam teraz rozmawiać z Severusem. Bałam się tego co do niego czułam ,a jeżeli to prawda co mówił Remus ,że on macza łapska w czarnej magii. Może knuje coś z Riddlem ,a razem z nimi Felishia. Ooo... jakie to trudne. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Siedziałam na schodach i nerwowo przecierałam ręce. Ze schodów zeszedł Syriusz. Noo jeszcze tego mi brakowało. Wstałam. Natychmiast chciałam iść jak najdalej niego.
- Madii! - krzykną za mną Syriusz.
- Ucisz się idioto - nagle zawróciłam podbiegłam do niego. Zatkałam dłonią jego twarz i przydusiłam go do ściany. - Słuchaj mnie co do Ciebie mówię ,okej. - Syriusz pokiwał głową. - Na sali siedzi Severus ,a co jakby Cie słyszał... Wiedziałby ,że tu jestem ,a nie może wiedzieć. Rozumiesz. - Syriusz pokiwał głową na znak nie. - Czego tu można nie rozumieć? - zdjełam dłoń z jego ust.
- Nie jesteś już z Severusem?
- Tak jakby Ci to ładnie ująć... Nie.
- Dlaczego?
- Boję się Syriusz. Boją się Slytherinu. Na myśl o nich mam ciarki.
- Madii ,ale o cho chodzi ?
- O moją rodzinę. O Felishię. O Severusa , o Riddla. Syriusz ... pomóż. - zrobiłam smutną minę i położyłam moją głowę na ramieniu Syriusza. Nie mogłam już niego bliżej podejść bo już stałam zbyt blisko. Poczułam tylko jak mnie przytula. Czułam się w końcu bezpiecznie. Wiedziałam ,ze Syriusz jest zby głupi by planować coś złego. Nagle usłyszałam jak ktoś staje koło mnie. Sądziałam ,że to Kasja ,albo Remus. W tulącej pozycji spojrzałam na bok. Koło nas stał Severus. Ja migiem stanęłam w pozycji "Ale o co chodzi ,nic się nie działo i wcale nie mam dziwek w szafie."
- Severus ,wiem co sobie myślisz... - powiedziałam zanipokojona.
- Naprawdę? - spojrzał na mnie zabójczym wzrokiem.
- Ja i Syriusz ... nic nas... - mówiłam tak jakbym chciała a nie mogła.
- Nie łączy? Serio? Widziałem co innego. - widziałam w jego wzroku złość ,ale zarazem smutek. Zraniłam go ,a tak bardzo chciałam tego uniknąć. Severus spojrzał na mnie zawzięcie i odszedł. Nie poszłam za nim. Pewnie nie chce ze mną przebywać. Pewnie chce zostać sam. Jestem głupia. Jak mogłam zrobić to pierwszemu chłopakowi ,którego pokochałam. Jak? Spojrzałam na Syriusza. Podszedł do mnie. Chciał mnie znowu przytulić. Też tego chciałam ,ale nie mogłam. Odwróciłam się i pomyślałam jak mi źle bez Severusa ,a z Syriuszem też nie dobrze. Syriusz położył mi rękę na ramieniu i obrócił mnie w swoją stronę.
- Madii... będzie wszystko dobrze. - podniósł mój podbródek ku górze ,bym spojrzała mu w oczy. Moje oczy płakały. Łzy spływały mi po policzku. Syriusz drugą dłonią przecierał mi mokre policzki.
- Nic nie będzie dobrze Syriusz.. już nic. Za dużo się dzieje naraz. Za dużo... Ja Syriusz... nic nie rozumiem.
- Madii ,skarbie... Może Severus nie był dla Ciebie...
- A niby kto jest jak nie on... - powiedziałam łkając.
- Madii. Podobasz mi się. Serio. - jego ręce złapały za moje dłonie. Czułam się inaczej. Czułam jak serce bije mi szybko ,jakby miało wyskoczyć z klatki piersiowej.
- Syriusz... nie mogłabym być z Tobą. Co to to nie... na takie rzeczy się nie pisałam. Syriusz. Jest wiele dziewczyn w Hogwarcie. A ja nie jestem dla Ciebie. A ty nie jesteś dla mnie. - puściłam jego dłonie. I weszłam do Wielkiej Sali . Skierowałam się od razu ,bezzwłocznie do stołu Slytherinu. Siadłam nerwowo koło Toma. Usiadałam jakbym miała kaca po 50 godzinach niespania.
- Uhhh ... CO się ze mną dzieję.... Przecież dostałam już nauczkę... - Tom spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- O co chodzi?
- O Severusa ... i Syriusza.
- MAM POMYSŁ NA PISOENKĘ. Masz pergamin? - spytałam Tom'a Wzięłam pióro i zaczęłam pisać.


"Ofiarę złóżcie z głupiej kozy
co sama sobie winna jest
myślałam jakoś się ułoży
lecz między mity to muszę włożyć...

"Kogo chcesz czarować
skoro serce masz na wierzchu?
już straciłaś głowę
dostrzegamy to bez przeszkód
nie wstydź się to piękne
poczuć nagle mięte i mieć w głowie pstro!"

Co to? to nie!
ani słowa! a sio!
"co z tego każdy się dowie ooo!"
nie powiem, że pokochałabym go!

To jakiś banał lat przybywa
a serce coraz głupsze
mój rozum krzyczy weź się w kardy karby
lecz serce głuche gdy się uprze!

"Stajesz się szczerze
uczuć nie potrafisz wyznać
nas tym nie nabierzesz
co dopiero zaś mężczyznę
popatrz prawdzie w oczy
on cię zauroczył
kochasz go, go, go i już!"

co to? to nie!
ani słowa! a sio!
"ty wiesz, on też
kocha cie
kochasz go"
na pewno nie powiem
że kocham go!

"Poczekaj stan bez dwóch zdań kochasz go!"

co to? to nie!
ani słowa! a sio!("ani słowa nie")
nie powiem, że pokochałam
"Już dosyć hes to nie grzech kochać go" "


- Ty piszesz piosenki? - spytał Tom zaglądając mi na pergamin.
- Tak , dam Ci przeczytać ,ale tak serio to przyszłam co po innego. Musze z Tobą porozmawiać. W cztery oczy.
- No wiec mów... - uśmiechną się Tom.
- Tutaj? Okej. Słuchaj , wiem że coś planujesz coś związanego z Felishią. Wiem to. Wiem też ,że wiesz o mnie więcej niż ja wiem o sobie i swojej rodzinie. Tom mów...
- Słuchaj Madii idź do siebie do stołu zjedz sobie ,a po obiedzie spotkamy się w w moim dormitorium. Będę czekał. Nikomu nic nie mów. Pamiętał. - Ja wstałam od stołu Ślizgonów ,wzięłam swoją piosenkę i poszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz