poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 5 "Pierwsze Kłopoty" - Kasja

Znudziło mi się udawanie królika Bugs'a z mugolskich kreskówek. Teraz był obiad. Ruszyliśmy w stronę Wielkiej Sali. Poszłam na swoje miejsce a, po moich stronach usiadł Syriusz i Peter. Nie no nie jadłam uczty powitalnej, śniadania i teraz jest obiad. Popatrzyłam na bekon i złociste ziemniaczki. Odsunęłam od siebie talerz. Nie chciałam jeść. Sama nie wiedziałam czemu. Peter spojrzał na mnie jak na idiotę a, potem na mój talerz
- Możesz - mruknęłam podsuwając mu go. Ten rzucił się na ziemniaki jak mudżyn na suchy chleb. Acha? Po chwili coś spadło na stół. Bomba? Aaaa nie to nie bomba!
- Poczta! - zawołał James. Sowy roznosiły nam listy. Peter nie złapał swojego pakunku i oderwał w głowę spadając z siedzenia.
- Ałć - mruknął podnosząc się
Pilnie wypatrywałam Psyhie. Leciała w miarę prosto...
- O nie Psyhie...PSYHIE NIE! - zawołałam
Moja genialna sowa wylądowała w jednym z półmisków przede mną.
- Głupie ptaszysko - mruknęłam
- Jak ty tresujesz tego ptaka? - spytał Syriusz
- Ona tak ma - mruknęłam wyjmując jej list z dzioba


Moja mała Kasjopejo!

Jak ci czas mija w Hogwarcie?
Wiem że wczoraj przyjechałaś ale pewnie już macie obiad.
Zarobiłaś już jakiś szlaban?
Mam nadzieję że nie zasypiasz na Historii Magii.
Twój tata chodzi po domu jak opętany, ogląda Mode na Sukces w mugolskim
Telewizorze i wcina sałatę. Ja nie wiem co mam zrobić


Twoja Sąsiadka / Babcia

Ps. Pozdrów Chłopców



Coo?Mój tata ogląda MODE NA SUKCES?! BEZEMNIE?! Nie no spoko. Mugolskie TV zawsze okej. Nie chciało mi się jej odpisywać. Miałam nadzieje że się nie pogniewa. Ruszyłam w stronę klasy na OPCM. Usiadłam z Remusem. Rozejrzałam się po klasie
- Remus gdzie jest Syriusz , James i Peter? - spytałam go szeptem
- Nie mam pojęcia - rozejrzał się po klasie - Myślałem że za nami idą - dodał i zerknął w moją pracę - Co to jest? - spytał
Spojrzałam na swój pergamin. Obok był szkic. Szybko go zakryłam łokciem tak że spadłam
-Nic mi nie jest! - odpowiedziałam pośpiesznie i usiadłam na swoim miejscu. Nikt tego nawet nie zauważył. Oprócz rozbawionego Remusa.Zgromiłam go wzrokiem.
- Ja nic nie mówie - śmiał się cicho. Koniec lekcji. Szybko zebrałam swoje manatki włącznie ze szkicami i ruszyłam ku dormitorium. Przy samych schodach złapał mnie Remus
-KASJA! Poczekaj! - wołał gdy wbiegł przez portret
- Przecież stoję - mruknęłam
-Zgubiłaś to gdy wychodziliśmy z klasy. Jest naprawdę dobry. Nie wiem czemu tak zareagowałaś na lekcji. - powiedział podając mi szkic Anioła stojącego nad przepaścią. - Sama to wymyśliłaś? - spytał
- No tak. Po prostu pomyślałam o upadłej sile. O Aniele - powiedziałam. WOW. Powiedziałam coś mądrego! Remus lekko się uśmiechnął. Czy to był skurcz twarzy czy Remus Lupin się właśnie do mnie uśmiechnął?

Teraz było Zielarstwo z Ślizgonami. Nie no. Najpierw muszę znaleźć chłopaków! Zaczęłam ich szukać poczynając od zaglądania pod dywan i kończąc na sprawdzaniu w ubikacji. Nie ma. Wyszła z wierzy Gryffindoru i ruszyłam poszukiwania po klasach. Znalazłam ich jak ważyli coś w sali od eliksirów. Zakradłam się tam ale przewróciłam garnki które narobiły hałasu. Zdezorientowany Syriusz upuścił jakąś fiolkę do kociołka. Już po chwili nastąpił wybuch i cała klasa była w ohydnej mazi.
- CO SIĘ TU DZIEJĘ?! IDĘ PO PROFESOR MCGONAGALL!- zawołał Filch.
- CO ty tu robisz?! - zawołał zły James
- Nie było was na lekcjach ! Martwiłam się - mruknęłam
-Jak on tu przyprowadzi Nervice to będziemy mieli...
- ...SZLABAN! - wrzasnęła Minerva. Filch uśmiechał się za nią pokazując żółte zęby...Albo ich brak
- Ale pani profesor ja nic nie...
- SZLABAN POWIEDZIAŁAM! NIE INTERESUJE MNIE TO PANNO ESTOLLAR! ZA MNĄ DO GABINETU! - wrzasnęła. No pięknie. Pierwszy dzień szkoły i już szlaban...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz