poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 6 "Madi idzie na ratunek." - Madi

Gdy już skończyliśmy wszystkie lekcje zaniosłam książki do dormitorium. Usiadłam chwilę na łóżku.  Wyciągnęłam z torby dzisiejsze zapiski. I dzisiejszą piosenkę. Miałam zaledwie pierwszą zwrotkę. 

"A sleepy bird sing in your ear to me.
Your name.
Which I can spell well.
I just tell you,
I do not want to.
That well you know me, and still
Can not you see. "

Niestety to smutne ,ale jakże prawdziwe słowa. Bo nieraz tak jest ,że widujesz tą osobę codziennie ,a i tak za nią tęsknisz. Ironia , prawda ? Siedziałam przy tych słowach z Nani. Leciutko koniuszkiem palców dotykałam delikatnie jej plecków. Zaraz miała być kolacja ,ale choć od wczoraj zbytnio nic nie jadłam. No oprócz śniadania. Dzisiaj obiad i śniadanie , popijałam wodę. Dzisiaj na lekcjach , była bardzo zdenerwowana. Starałam się w wspólnym salonie omijać Fellishie ,ale i tak na schodach na nią wpadłam. Ona tylko się zaśmiała i powiedziała ,że tak samo wyglądałam jak szłam do pierwszej klasy. Raczej jest różnica między pierwszoroczniakiem , a piątoroczniakiem ? Tylko ja widzę różnicę. Tak ,ale oczywiście. Wszyscy potakiwali Fellishi ,a tyle osób przez nią cierpiało. Cierpiały osoby nie za sprytne i nie za ładne. No i oczywiście nie za bogate ,ale Felishia dobrze wiedziała jak się zabezpieczyć na wszelkie lata. Dlatego ,też kręciła z takimi ,których ojcowie nie byli z byle jakich rodzin. Nina przewróciła się na brzuch. Teraz dotykałam jej brzuszku. 
- A ty jadłaś coś dzisiaj ? - zapytałam Nani. A ona podniosła główkę i jej nosek się ruszał. Czuła coś. Zerkałam kontem oka na zegar. - O już kolacja ! Możemy iść. - włożyłam swoja myszkę do szaty. I poszłam do wielkiej sali. Stanęłam w centralnym środku drzwi do jadalni. I chciałam dokładniej się przyjrzeć. Nagle usłyszałam za sobą głos. 
- Wchodzisz ?
Odwróciłam się a za mną stał Snape. Severus Snape.
- Tak , tak. Wybacz. - chciałam już iść ,ale ten zagadał dalej.
- Ty jesteś ... Fellishi'a ? Felllishi'a McAviccioo ? Prawda ?
- Niestety nie. - odparłam.   - Madi McAviccioo. - dodałam. 
- Bardzo przepraszam za pomyłkę. Jesteś bardzo , ależ to bardzo do niej podobna. - uśmiechną się Severus. 
- Tak , tylko jestem brzydsza. - warkotałam. Nie miałam prowadzić tej rozmowy. A szczególnie jeżeli naszym tematem miała być Fellishi'a.
- Oj , nie powiedział bym ,ale wybacz. Pozwolisz ,że ja już pójdę. - lekko schylił głowę i zasiadł przy stole ślizgonów. Ja wzrokiem wyszukałam Kasji przy stole Gryfonów. Nie było jej. Zauważyłam tylko Remusa rozmawiającego z dziewczynami z dormitorium Kasji. 
- Później do niego podejdę. - powiedziałam szeptem sama do siebie i ruszyłam do swego stołu Krukonów. Nalałam sobie tym razem skoku i zjadłam trochę pasztecików dyniowych. Ale przez cały czas gdy spożywałam posiłek czułam się obserwowana. I wiedziałam ,że to były oczy wpatrujące się we mnie ze stołu ślizgonów. Iż siedziałam do nich tyłem. Gdy już naprawdę czułam się niekomfortowo odwróciłam się ujrzałam centralnie za sobą Severusa , który na mój widok kiedy się odwróciłam uśmiechną. Odwzajemniłam go i prędko się odwróciłam. Pacłam się w głowę rękoma. 
- Ale żeby on ? - pytałam się sama siebie. 
- Jaki on ? - Odsłoniłam ręce ,a przed mymi oczami pojawił się Remus. 
- ... a nie ważne. - zrobiłam na pewno jakąś dziwna minę ponieważ później Remus zapytał się czy dobrze się czuję , czy brzuch mnie nie boli itp. 
- A w ogóle gdzie Kasja i Huncwoci ? - spytałam po 2 minutach ciszy. 
- Mają szlaban. - powiedział bardzo poważnym głosem. 
- Im tylko wybryki w głowie. - powiedziałam na stronie. 
- Dokładnie. - zgodził się ze mną Remus.  - Idę do nich zaraz po kolacji. Przeszła byś się ze mną ? - zapytał miłym głosem. 
- A miałam się trochę pouczyć ,ale czemu nie. - uśmiechnęłam się do niego. - A za co dostali szlaban ? 
- Za wybuch w sali od eliksirów. - zaśmiał się ,a ja razem z nim. Nagle od tyłu podszedł do mnie Snape i położył dłoń na ramieniu. 
- Z czego się śmiejecie ? - zapytał wścibskim głosem. 
- A z niczego takiego. - odpowiedział mu szybko Remus , który nagle spoważniał. 
- Mhmmm. - ciągną długo i oczami spojrzał na mnie. - To widzimy się jutro na pierwszej lekcji eliksirów panno McAviccioo. - odszedł od stołu Krukonów. 
- Wścibski typek. - warknął Remus. 
- A dlaczego tak go nazywasz ? - zapytałam biorąc w rękę jeszcze jednego dyniowego pasztecika. 
- Podobno od czwartej klasy macza ręce w czarnej magi. Tak jak jego ojciec. - warknął ponurym tonem głosem Remus.
- Nie wiedziałam ... - spojrzałam jeszcze raz na Severusa - Poza tym , że zdawał się być dobrze wychowany to nie sprawiał wrażenia złego charakteru. 
- A jednak... - dodał Remus. Siedzieliśmy ,aż  nie zjadłam do końca mojego pasztecika i dopiłam soku do końca. Później poszliśmy do sali w której odbywały się niektóre . Weszliśmy ,a tam wszyscy siedzieli w kółeczku i rozmawiali. Gdy tylko zrobiliśmy z Remusem "z buta wjeżdżam" od razu ucieszyli się na nasz widok. 
- I jak tam w waszym kółku różańcowym ? - zapytał ze śmiechem Remus. I wszyscy wpadli w szał śmiechu. Ja od razu podbiegłam do Kasji i ją uścisnęłam. 
- Co tak tu siedzicie , sprzątać ,a nie. - powiedziałam do wszystkich. 
- Nie mamy różdżek. - warknęli Huncwoci. 
- I bez nich nie dacie sobie rady ? - spytał Remus patrząc zabijającym wzrokiem.  Ale chłopaki kiwali głowami na "nieee". 
Więc ja z Remusem wyciągnęliśmy różdżki i wypowiedzieliśmy razem : 
- Chłoszczyść ! - i wokół zrobiło się czysto. Jak nigdy. 
- No no dobra robota. - poklepał mnie po ramieniu Remus.
- Dzięki. - uśmiechałam się tak mocno , że aż się zarumieniłam.
I tak wróciliśmy do swoich dormitorium ,ja poszłam się umyć ,a później w łóżku siedział z moją Nani. I opowiadał jej cały dzień. Od śniadania.
- [...] ... i wtedy on poklepał mnie po ramieniu i był zadowolony z naszej współpracy ,a ja czułam ogromnie rumieńca na moje twarzy. - opowiadał swojej myszce dokładnie wszystko ,oczywiście miałam pewność ,że wszyscy już spali ,ale moja mysia wyglądała na zmęczoną ,więc powiedziałam "Nox." i wyszłyśmy z pod kołdry i położyłyśmy się na poduszce. tak dziś miną. Pierwszy dzień w Hogwardzie. Pierwszy dzień w piątym roku szkolnym.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz