Gdy już skończyliśmy wszystkie lekcje zaniosłam książki do dormitorium.
Usiadłam chwilę na łóżku. Wyciągnęłam z torby dzisiejsze zapiski. I
dzisiejszą piosenkę. Miałam zaledwie pierwszą zwrotkę.
"A sleepy bird sing in your ear to me.
Your name.
Which I can spell well.
I just tell you,
I do not want to.
That well you know me, and still
Can not you see. "
Niestety
to smutne ,ale jakże prawdziwe słowa. Bo nieraz tak jest ,że widujesz
tą osobę codziennie ,a i tak za nią tęsknisz. Ironia , prawda ? Siedziałam przy tych słowach z Nani. Leciutko koniuszkiem palców
dotykałam delikatnie jej plecków. Zaraz miała być kolacja ,ale choć od
wczoraj zbytnio nic nie jadłam. No oprócz śniadania. Dzisiaj obiad i śniadanie , popijałam wodę. Dzisiaj na lekcjach , była bardzo zdenerwowana. Starałam się w wspólnym salonie omijać Fellishie ,ale i tak
na schodach na nią wpadłam. Ona tylko się zaśmiała i powiedziała ,że tak
samo wyglądałam jak szłam do pierwszej klasy. Raczej jest różnica
między pierwszoroczniakiem , a piątoroczniakiem ? Tylko ja widzę różnicę.
Tak ,ale oczywiście. Wszyscy potakiwali Fellishi ,a tyle osób przez nią
cierpiało. Cierpiały osoby nie za sprytne i nie za ładne. No i
oczywiście nie za bogate ,ale Felishia dobrze wiedziała jak się zabezpieczyć na wszelkie lata. Dlatego ,też kręciła z takimi ,których
ojcowie nie byli z byle jakich rodzin. Nina przewróciła się na brzuch.
Teraz dotykałam jej brzuszku.
-
A ty jadłaś coś dzisiaj ? - zapytałam Nani. A ona podniosła główkę i jej nosek się ruszał. Czuła coś. Zerkałam kontem oka na zegar. - O już
kolacja ! Możemy iść. - włożyłam swoja myszkę do szaty. I poszłam do
wielkiej sali. Stanęłam w centralnym środku drzwi do jadalni. I chciałam
dokładniej się przyjrzeć. Nagle usłyszałam za sobą głos.
- Wchodzisz ?
- Wchodzisz ?
Odwróciłam się a za mną stał Snape. Severus Snape.
- Tak , tak. Wybacz. - chciałam już iść ,ale ten zagadał dalej.
- Ty jesteś ... Fellishi'a ? Felllishi'a McAviccioo ? Prawda ?
- Niestety nie. - odparłam. - Madi McAviccioo. - dodałam.
- Bardzo przepraszam za pomyłkę. Jesteś bardzo , ależ to bardzo do niej podobna. - uśmiechną się Severus.
-
Tak , tylko jestem brzydsza. - warkotałam. Nie miałam prowadzić tej
rozmowy. A szczególnie jeżeli naszym tematem miała być Fellishi'a.
-
Oj , nie powiedział bym ,ale wybacz. Pozwolisz ,że ja już pójdę. -
lekko schylił głowę i zasiadł przy stole ślizgonów. Ja wzrokiem wyszukałam Kasji przy stole Gryfonów. Nie było jej. Zauważyłam tylko
Remusa rozmawiającego z dziewczynami z dormitorium Kasji.
- Później do niego podejdę. - powiedziałam szeptem sama do siebie i ruszyłam do swego stołu Krukonów. Nalałam sobie tym razem skoku i zjadłam trochę pasztecików dyniowych. Ale przez cały czas gdy spożywałam posiłek czułam się obserwowana. I wiedziałam ,że to były oczy wpatrujące się we mnie ze stołu ślizgonów. Iż siedziałam do nich tyłem. Gdy już naprawdę czułam się niekomfortowo odwróciłam się ujrzałam centralnie za sobą Severusa , który na mój widok kiedy się odwróciłam uśmiechną. Odwzajemniłam go i prędko się odwróciłam. Pacłam się w głowę rękoma.
- Później do niego podejdę. - powiedziałam szeptem sama do siebie i ruszyłam do swego stołu Krukonów. Nalałam sobie tym razem skoku i zjadłam trochę pasztecików dyniowych. Ale przez cały czas gdy spożywałam posiłek czułam się obserwowana. I wiedziałam ,że to były oczy wpatrujące się we mnie ze stołu ślizgonów. Iż siedziałam do nich tyłem. Gdy już naprawdę czułam się niekomfortowo odwróciłam się ujrzałam centralnie za sobą Severusa , który na mój widok kiedy się odwróciłam uśmiechną. Odwzajemniłam go i prędko się odwróciłam. Pacłam się w głowę rękoma.
- Ale żeby on ? - pytałam się sama siebie.
- Jaki on ? - Odsłoniłam ręce ,a przed mymi oczami pojawił się Remus.
-
... a nie ważne. - zrobiłam na pewno jakąś dziwna minę ponieważ później
Remus zapytał się czy dobrze się czuję , czy brzuch mnie nie boli itp.
- A w ogóle gdzie Kasja i Huncwoci ? - spytałam po 2 minutach ciszy.
- Mają szlaban. - powiedział bardzo poważnym głosem.
- Im tylko wybryki w głowie. - powiedziałam na stronie.
- Dokładnie. - zgodził się ze mną Remus. - Idę do nich zaraz po kolacji. Przeszła byś się ze mną ? - zapytał miłym głosem.
- A miałam się trochę pouczyć ,ale czemu nie. - uśmiechnęłam się do niego. - A za co dostali szlaban ?
-
Za wybuch w sali od eliksirów. - zaśmiał się ,a ja razem z nim. Nagle
od tyłu podszedł do mnie Snape i położył dłoń na ramieniu.
- Z czego się śmiejecie ? - zapytał wścibskim głosem.
- A z niczego takiego. - odpowiedział mu szybko Remus , który nagle spoważniał.
-
Mhmmm. - ciągną długo i oczami spojrzał na mnie. - To widzimy się
jutro na pierwszej lekcji eliksirów panno McAviccioo. - odszedł od stołu
Krukonów.
- Wścibski typek. - warknął Remus.
- A dlaczego tak go nazywasz ? - zapytałam biorąc w rękę jeszcze jednego dyniowego pasztecika.
- Podobno od czwartej klasy macza ręce w czarnej magi. Tak jak jego ojciec. - warknął ponurym tonem głosem Remus.
-
Nie wiedziałam ... - spojrzałam jeszcze raz na Severusa - Poza tym , że
zdawał się być dobrze wychowany to nie sprawiał wrażenia złego
charakteru.
-
A jednak... - dodał Remus. Siedzieliśmy ,aż nie zjadłam do końca
mojego pasztecika i dopiłam soku do końca. Później poszliśmy do sali w
której odbywały się niektóre . Weszliśmy ,a tam wszyscy siedzieli w
kółeczku i rozmawiali. Gdy tylko zrobiliśmy z Remusem "z buta wjeżdżam"
od razu ucieszyli się na nasz widok.
-
I jak tam w waszym kółku różańcowym ? - zapytał ze śmiechem Remus. I
wszyscy wpadli w szał śmiechu. Ja od razu podbiegłam do Kasji i ją uścisnęłam.
- Co tak tu siedzicie , sprzątać ,a nie. - powiedziałam do wszystkich.
- Nie mamy różdżek. - warknęli Huncwoci.
- I bez nich nie dacie sobie rady ? - spytał Remus patrząc zabijającym wzrokiem. Ale chłopaki kiwali głowami na "nieee".
Więc ja z Remusem wyciągnęliśmy różdżki i wypowiedzieliśmy razem :
- Chłoszczyść ! - i wokół zrobiło się czysto. Jak nigdy.
- No no dobra robota. - poklepał mnie po ramieniu Remus.
- Dzięki. - uśmiechałam się tak mocno , że aż się zarumieniłam.
I
tak wróciliśmy do swoich dormitorium ,ja poszłam się umyć ,a później w
łóżku siedział z moją Nani. I opowiadał jej cały dzień. Od śniadania.
-
[...] ... i wtedy on poklepał mnie po ramieniu i był zadowolony z
naszej współpracy ,a ja czułam ogromnie rumieńca na moje twarzy. - opowiadał swojej myszce dokładnie wszystko ,oczywiście miałam pewność
,że wszyscy już spali ,ale moja mysia wyglądała na zmęczoną ,więc
powiedziałam "Nox." i wyszłyśmy z pod kołdry i położyłyśmy się na
poduszce. tak dziś miną. Pierwszy dzień w Hogwardzie. Pierwszy dzień w
piątym roku szkolnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz