wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 49 "Lochy i Riddle" - Kasja

Ściemniało się.Lubie tę fazę gdy słońce zachodzi.Czekałam na Madi ponieważ powiedziała że przyjdzie do mnie i razem wypijemy z Huncami , na pożegnanie.Zaniepokojona faktem że Madi spóźnia się 30 sekund pobiegłam do Hunców.
-Jest u was Madi?-spytałam rozglądając się po ich dormitorium
-A nie ma jej u ciebie?-zdziwił się James.
-Może pójdziemy po nią?-spytał Remus
Tak więc wszyscy razem ruszyliśmy w stronę obrazu , który jest wejściem do Pokoju Wspólnego Krukonów.Nikogo w Salonie nie było więc swobodnie mogliśmy ruszyć do Pokoju Madi.Otwieramy se drzwi kopniakiem - no dobra nie wyszło nam i musieliśmy normalnie wejść - , a tam Felishia.Na początku myślałam że to Madi
-To dormitorium Madi , nie powinno ciebie tu być-powiedział Remus
-Emmm....Madi kazala mi tu przyjść po...e...książkę!Widzisz?Książka...-pokazała nam  "Jak się pozbyć cellulitu?".
-Okeeeey...-zdziwiona spojżałam na Felishię , a ta gniotąc coś małego w łapie szybko wyszła z Dormitorium
-Coś mi się nie wydaję że Madi chce się pozbyć cellulitu...-zamyślił się Łapa
-No co ty?-spytał ironicznie Remus-Trzeba sprawdzić o co tu chodzi.
-Geniusz-mruknęłam-Wy tu posprzątajcie-powiedziałam głośniej spoglądając na syf , który zostawiła podejrzana-a, ja i Peter pójdziemy za nią-dodałam
-SUPER!ZAWSZE CHCIAŁEM BYĆ SZPIEGIEM!-zawołał Peter zadowolony
-Uspokój macice i chodź!-pociągnęłam go za skrawek błękitnej koszuli w stronę wyjścia.


Śledziliśmy Felishie jak zawodowi szpiedzy.Przypomniał mi się ten serial o szpiegach co mój tata zawsze ogląda.Si E Saj czy coś...Nieeee wiem.Peter chcąc poczuć się jak zawodowiec - i tu nasuwa mi się na myśl kolejny film jakim jest Leon Zawodowiec. - zrobił fikołka do przodu i schował się za ścianą.Zauważyliśmy że krukonka wchodzi do Lochów.A my szybko za nią
-Czysta Krew-powiedziała , a przejście się otworzyło.Nie wiem czy ona jest taka głupia , czy po prostu głucha że nie usłyszała tego że się potknęłam.Refleks Petera był zadziwiający.Że zdążył mnie złapać...Wyobraźnie sobie taką scenę.Idzie sobie Felishia taka dumna , cycki do przodu i w ogóle , a ja i Peter tam w tle on mnie łapie - bardziej to wygląda jakbyśmy tańczyli , a on mnie przychylał - no spoko co nie?No szybko schowaliśmy się za murkiem jakimś dziwnym i patrzyliśmy dokąd idzie dziewczyna.Bardziej to wyglądało jakby poruszała się w labiryncie.Było dużo zakrętów.Aż wreszcie weszliśmy do jakiegoś pokoju.My schowaliśmy się za jakąś wieeeeelką szafą.Po co to komu? Na dziwki czy co?Nie zauważyliśmy nawet kiedy Felishia zniknęła.
-Gdzie ta dziwka poszła?-spytał Peter
-Może tutaj?-spytałam patrząc w cholerę mroczną ciemność.
-Moooże-odparł Peter.Zeszłam na dół i miałam zapalić różdżkę ale spostrzegłam że pochodnie dają dużą widoczność.
-Bierz pochodnie-mruknęłam do Petera.Ten wykonał moje polecenie.
-To ty tą świecę-odszepnął.Wzięłam świeczkę która stała na stołku i ruszyłam przed siebię.






-Zobacz!-szepnął i zobaczył jak Felishia wchodzi do jakiegoś pomieszczenia.
Szybko podbiegliśmy do drzwi gdy te się zamknęły.
Przywarliśmy do drzwi uszami aby lepiej słyszeć co się tam dzieję.
-Masz to o co cię prosiłem?-męski głos był stanowczy.
-Mam.Spryciara schowała ją w poszewce poduszki-powiedziała Felishia
-Po co ci ona?Wypuść mnie bo jak nie...
-To co? Naślesz na mnie tych swoich przyjaciół?
-On ma Madi!-szepnęłam przerażona.
-Idioci...-dodał Riddle-A ty Felishio powinnaś uważać.Nie wiadomo co się może za nami przypałętać-w tym momencie drzwi się otworzyły , a ja wraz z Peter'em poleciałam do przodu.
-Proszę , proszę...Pettigrew i Estollar...-Tom wyjął różdżkę i jednym jej machnięciem sprawił że oplotły nas więzy.-Co tak stoisz?-spytał Felishię , która wydawała sie być zaskoczona naszą obecnością


Chwilę później siedziałam obok Madi przywiązana łańcuchami do krzesła

-Wybacz.Chcieliśmy ci pomóc-powiedział załamany Peter
-Ehh...Moi wybawcy-mruknęła Madi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz