- Wszystkiego Najlepszego moja kochana Madi z okazji Świąt. W tym roku spędzimy je trochę razem.
- Mam się z tego powodu cieszyć? - zapytałam oburzona. - Aaa może mam skakać z radości. Hmm pomyślmy ... NIE MOGĘ bo jestem przywiązana !!! - krzyczałam.
- Spokojnie. Madi. Jestem tu ,bo chcę złożyć Ci przysługę.
- Przysługę? - zaczełam w końcu zgredka słuchać.
- Tak. Jestem w sprawie tego ,że szkoda ,żeby taka dziewczyna marnowała piękne święta w jakiś lochach. Więc jestem nawet skłonny Cię wypuścić.
- Gdzie jest haczyk?
- Haczyk? Hmm ,powiedzmy ,że to pewna obietnica. - uśmiechną się szyderczo.
- Obietnica? Hmm , możesz mi zaufać. Zawsze dotrzymuje słowa.
- Oj uwierz Madi. Na pewno dotrzymasz słowa. - uśmiecha się i rozwiązał mnie z łańcuchów. Wstałam i zaczęłam przecierać ręce z bólu.- Więc jak? Zgadzasz się?
- Generalnie to tak. Ale ... zależy o co chodzi.
- O mnie. I o moje plany.
- To nic szczeólnego? - zapytałam dodejżliwe.
- Na razie nie ma to większego znaczenia. Więc?
- Zgadzam się. Od kiedy tu siedzę zdałam sobie sprawę jak ważna jest dla mnie wolność. Jestem w stanie Ci coś tam obiecać.
- Świetnie. - powiedział strasznie podniecony Tom. Podszedł do drzwi i zaprosił Fellishię do środka. - Zgodziła się. - Fellishia podeszła do mnie z ironicznym usmiechem.
- Więc zaczynamy. - powiedział Tom łapiąc mnie za rękę. - Obiecaj mi ,że 24 czerwca po zakończeniu roku staniesz się śmiercionośną. Moim sługą. - w tym czasie Fellishia służyła za Gwarancję.
- Co?! - powiedziałam zaniepokojona. - Śmierciożercą?
- Madi ,już nie masz odwrotu. Obiecujesz? - wtedy pozostało mi jedno. Przełknęłam ślinę.
- Obiecuję.
Tom uścisnął mi mocno dłoń i puścił. Spojrzał na mnie ze zadowoleniem.
- Grzeczna Madi. - na te słowa posmutniałam. Wiedziałam ,że zrobiłam błąd ,i chyba było lepiej zginąć ,niż składać tą głupią obietnicę.
Tom zaprowadził mnie na górę. Światło bijące z okna strasznie rzuciło mi się w oczy. Musiałam strasznie długo siedzieć w tych ciemnościach. Czułam się dziwnie. Stałam w jego dormitorium i dokładnie pamiętałam ten dzień w którym przyszłam tam by pogadać z Tom'em. Pamiętam wszystko dokładnie. A teraz znowu tu stoję. Jednak z nową etykietką "Prawie Śmierciożerca". Madi czy ty już dosłownie straciłaś wszystkie resztki swojego rozumu. Podeszłam do okna. Słońce zachodziło. Tom podszedł do mnie i złapał za ramię.
- A teraz obiecasz mi ,że nikomu o niczym nie powiesz. Inaczej skończy się to źle dla wszystkich. A i tak wiem ,że będziesz grzeczna. Można na Ciebie liczyć. Tak jak na Fellishię.Po rodzinie nic nie ginie prawda. - zdenerwowałam się. Nie chciałam być porównana do Fellishi ,która z własnej woli wybrała taką złą drogę.
- Obiecuje. - powiedziałam ponownie. I tak musiałam to ukryć w tajemnicy. - Obiecuje Ci to Panie. - powiedziałam drugi raz na potwierdzenie.
- Oj Madi. Wiedziałem ,że będziesz godna mego boku. Teraz idź. Musisz iść się przespać ,umyć i zjeść coś porządnego. - wyszłam nic więcej nie mówiąc. Szłam powoli do swojego dormitorium. Nikogo nie było. Welly wyjechała na święta. Byłam całkiem sama. Podeszłam do klatki z Nani i nasypałam jej jedzenia.
- Musiałaś być głodna kochanie. - po czym jednak rozejrzałam się po pokoju. Było czysto ,a Nani nie była głodna ,ktoś musiał jej dać jeść. Kto? Severus? Remus? Syriusz? Wely? W sumie to nie jest istotne. Ważne ,że moja słodziutka myszka nie głodowała. Poszłam się umyć. Gdy wyszłam z łazienki dawno nie czułam się taka odprężona.
Po kąpieli i małej drzemce poszłam przejść się po szkole. Chciałam sobie powspominać pierwszą klasę. Chciałam zajrzeć do miejsc ,w których dawno mnie nie było. W końcu poszłam do kuchni po jakąś owsiankę. Wchodząc do kuchni zauważyłam Remusa i Syriusza siedzącego ,przy jednym ze stołów popijając herbatę. Podeszłam do nich obojętnym krokiem.
- Madi! - krzyknął zauważywszy mnie Syriusz.
- Siemanko. Tęskniłeś? - zapytałam ironicznie ,podchodząc do nich z moją owsianką siadając obok Remusa. - Stało sie coś? Remus ,masz całą podrapaną twarz.
- Wszystko... znaczy... nic się nie stało. Wpadłem ... w jakieś krzaki. - mówił dziwnie Remus.
- A to wszystko przeze mnie. Popchnąłem go. Zdenerwował mnie. - dodał nerwowo Syriusz.
- Ty idioto. Mogło mu się coś stać. Grrr ... Czy ty czasami myślisz.
- Przepraszam. Tak wyszło. Powiedział Syriusz zakrywając się Prorokiem Codziennym.
- Czekaj !! - krzykłam. - Co tam pisze.? Czy to artykuł o Jung Min Soo Chang'u ? - krzyknęłam podekscytowana.
- Tak. Znowu o nim piszą. Jung to ,Jung tamto. Ileż można. - Syriusz mówił z niezadowoleniem.
- Lubisz go? - spytał Remus?
- Bardzo. - uśmiechnęłam się. - w ostatnim meczu Quidditcha ,złapał znicza po 27 sekundach od zaczęciu meczu.Na dodatek jest strasznie przystojny. No spójrz tylko na to zdjęcie. - złapałam za gazetę i pokazałam chłopakom.
- I on jest niby taki strasznie seksowny? - oburzył się Syriusz. Przystawił gazetę do swojej głowy. - No powiedz Remus. Ja jestem od niego przystojniejszy prawda? - Remus spoglądał to na gazetę to na Syriusza.
- No wiesz... nie chcę Cię Syriuszu obrazić ,ale patrząc na Jung'a i na jego pełne usta. Nieskazitelną cerę i na połyskliwe włosy. Hmm , Jung jest lepszy.
- Pffy , nie znasz się. Gdybyś był gejem ,nawet byś nie umiał sobie dobrać chłopaka. A co tu o nim piszą? - przymrużył oczy Syriusz czytając artykuł. - Jung Min Soo Chang znany ze świata mugoli jako sławny azjatycki piosenkarz kolejny raz zachwycił swoich nauczycieli.W szkole ,,Highness School,, odnosi coraz większe sukcesy!Zarówno jak w nauce jak i w sporcie.Czym nas ten chłopa jeszcze zaskoczy?
- O matko. Nie dość ,że genialny uczeń to jeszcze śpiewa. Ideał. - mówiłam patrząc zauroczona w jego zdjęcie.
- Hmm , Ideał? Wiesz co Ci powiem? Ideał i jego kumpel właśnie idą do swojego dorma. Pis yoł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz