niedziela, 4 sierpnia 2013

Rodział 56 "Zaproszenia ,Zaporszenia! Kto chce zaproszenie?" - Madi

Wstałam rano. Nakarmiłam Nani. Ogarnęłam się do stanu użyteczności ,a później razem z Welly poszłyśmy do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadłyśmy przy swoim stole. Przy stole Gryfonów nie było ani Kasji ,ani Petera. Chwyciłam za mleko i płatki. Welly wolała przeglądać Proroka Codziennego.
- I co nowego? - zapytałam zaglądając do środka gazety.
- W sumie to nic. - powiedziała Welly zamykając gazetę kładąc na stole.Wtetdy spojrzałam na pierwszą stronę gazety. Znów żuciło mi się w oczy nazwisko Chang. Matko. Znowu piszą o moim Jung'u. Chwyciłam prędko gazetę. Przeczytałam nagłówek "Młody Chang. Od dziecka uroczy." 
- Jak to nic! - krzyknęłam na Welly wciąż wpatrując się w tytuł. - Piszą o Chang'u. - powiedziałam podnieconym tonem głosu. W końcu zaczełam czytać na głos artykuł. - "Jung Min Soo Chang już od najmłodszych lat był okrzykiwany najsłodszym i najgenialniejszym dzieckiem w świecie czarodziejów jak i w świecie mugolskim." - zatrzymałam się by złapać oddech. Znów zaczełam czytać. - "W świecie mugolskim wygrał sporo nagród zwiazanych z urodą jak i talentem muzycznym. W świecie czarodziei młode dziewczęta też zachwyciły się głosem młodziutkiego Jung'a. Czy ten chłopak ma jakieś wady? Uzdolniny. Przystoiny. Zabawny." - skończyłam czytać kończąc wielkim westchnięciem na cześć mojego ukochanego idola.
- Fakt. - przyznała Welly. - Już za młodu wyglądał uroczo. - powiedziała pokazują wskazującym palcem na zdjęcie.


- Uroczy. - zaczełam namiętnie macać zdjęcie. - Ile ja bym dała by spotkac teraz Jung'a. - zanurzyłam się w marzeniach. 
- Hmm... to chyba nie jest taki problem. Przecież często przebywa w mugolskim świcie. Może na jego koncert ,albo coś w tym stylu. - mówiła Welly. I to co mówiła było dość sensowne. 
- Ale to dużo trudu. Wiesz co Welly? Czasami zastanawiam się czemu nie ma takich chłopaków u nas w Hogwardzie. - położyłam Proroka obok swojej miski i zaczęłam jeść.
- Było by wspaniale. Ale to chyba pozostanie tylko w naszych marzeniach Madi. - powiedziała delikatnie zasmucona Welly. - Nawet mi się przez te myśli o nim odechciało mi się jeść... Ale nikt Ci się nie podoba w naszej szkole? Bo wiesz ... do Korei to po pierwsze daleko. A po drugie Highness School jest podzielone na dział męski i żeński. Nie mają ze sobą razem lekcji. Tak czytałam...
- Wiem. Pewnie muszą być niewyżyci. - zaśmiałam się. - Słyszałam że ,żeby dostać się do tej szkoły trzeba zdać jakieś testy. I tak się zastanawiam ,że tam same czyste krwi muszą być. No w sumie to jak można coś wiedzieć o Magii ,gdy jesteś nieczystej krwi ? Poza tym w Hogwardzie są panowie godni spojrzenia. Ale nie dalszego zainteresowania. Chociaż Remus jest dość interesujący ,ale coś mnie okłamuje. Tak jak Kasja. Coś ukrywają. A Tobie? Ktoś się podoba? - zapytałam ciekawie spoglądając głęboko w oczy Welly ,które zaczeły się świedzić ,gdy zadałam pytanie. Zauważyłam ,że w tym momencze spogląda na stół Gryfonów ,a dokładnie na Pottera. Jamesa Pottera. Nie musiała nawet odpowiadać. Wiedziałam już o co chodzi ,a nawet jeśli miała odpowiedzieć to Kasja jej przerwała. 
- Hej mordeczki! - zawołała Kasja. - Mam zaproszenia! 
- Oo ,dlatego się spóźniłaś? - spytałam.
- yyy..... Tak właśnie dlatego. - odpowiedziała z lekkim zamyśleniem. - Podobaja się? Na razie zrobiłam ich  50. 
- Oo ,chyba wystarczy ,prawda Madi? - skierowała pytanie do mnie Welly. 
- Hmm , tak sądzę. - odpowiedziałam nie do końca przekonana w to co mówię.
- Więc co idziemy je ... rozdać ? - zapytała Kasja spoglądając na mnie i Welly.
- No pewnie. -  uśmiechnęła się Welly wstając. - Ale ty dopiero przyszłaś. Nie chcesz nic zjeść?
- Nie. Jakoś nie jestem głodna. - odwzajemniła uśmiech Kasja.
- No dobrze. Więc ja już wyjdę przed Wielką Salę. Tam na Was poczekam. - Welly udała się w kieunku wyjścia. Ja również wstałam od stołu.
- Miła ta Welly jest. Chyba ją lubię. - uśmiechnęła się Kasja , mówiła bardzo egocentrycznie. - A ty jak myślisz. Ona mnie lubi?
- Chyba .... A co? - odpowiedziałam bardzo dwustronnie.
- OOO ,jak fajnie. - dalej zacieszła mordkę Kasja. - W takim razie też ja lubię. - podskakiwała Kasja z nadmiaru szczęścia. Gdy już Kasja się wyskakała zaczeła biec w stronę wyjścia krzycząc "Welly! Mordeczko. Już idę!"
- No to Kasja znalazła kolejną przyjaciółkę. - odpowiedziałam sama do siebie delikatnie się uśmiechając.


-Zapraszam na imprezę u Madi McAviccioo. W jej "domu". - krzyczała na holu Kasja. Podeszła do nas jakaś Puchonka.
- Ja też mogę przyjść. Nie mam planów na sylwek ,a nie chcę spędzić sama.
- Jasne. - odpowiedziała żwawo Kasja natychmiastowo przytulając Puchonkę. - Jak Ci na imię mordeczko?
- Reene.
- Jak uroczo. Trzymaj zaproszenie. - Kasja wręczyła Puchonce zaproszenie. - Madi mieszka w Sennen , jest tam podobno wiele domków letniskowych ,ale dom Madi jest bardzo duży ,na pewno go zauważysz.
- Dobrze. Bardzo dziękuję. - Puchonka odeszła . - Matko to było ostatnie zaproszenie jakie miałam rozdać. - Kasja znowu zaczęła skakać z nadmiaru szczęścia.
- Czyli w sumie rozdałaś 44 zaproszenie. - obliczyła szybko Welly.
- Ja mam resztę. Te 6 zaproszeń sama chcę później wręczyć. - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. Więc ja idę się ogarnąć i za jakąś godzinę widzimy się przed wyjściem? - mówiła szybko Kasja.
- Tak. Wezmę pieniądze , przebiorę się i możemy iść do Hogesame. - pokiwałam głową i ruszyłyśmy do swoich dormitoriów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz