Szybko pobiegłam w podskokach w stronę swojego dormitorium. W pośpiechu założyłam różowy sweterek i czarne rurki. Na nogi założyłam siwe , oficerki za kostkę. Swoje brązowe włosy zostawiłam rozpuszczone i w miarę szybko zarzuciłam na siebie siwy płaszczyk. W między czasie zdążyłam chwycić granatowy beret. Skocznym krokiem ruszyłam w stronę Dormitorium Huncwotów.
-Cześć słodziaki-przywitałam się z nimi i usiadłam se na łóżku Jamesa
-Siemka-odpowiedzieli
-Jeszcze nie gotowi?-zdziwiłam się
-Ano.James nie może znaleźć gaci-powiedział Syriusz
-Ale przecież ma je na sobie - powiedziałam patrząc na Jeansy Potter'a
-Ale my nie mówimy o tych...-dodał Peter
-Taaa- powiedziałam
-Czy to beret?-spytał Remus
-Spadaj.Berety są Cool - poprawiłam beret z uśmiechem
-Uroczo-mruknął Łapa
-Zbierać dupy i widzimy się w Pokoju Wspólnym-uśmiechnęłam się ponownie
-Ja już jestem gotowy to pójdę z tobą-powiedział Peter puszczając do mnie oczko
Razem ruszyliśmy w stronę naszych miejsc.
-Kiedy im powiemy?-spytał Peter
-Boże nie wiem...- wywróciłam oczami - Jedno jest pewne. Musimy się pilnować aby PUKI CO nikt się nie dowiedział - powiedziałam siadając naw fotelu
-Mówiłem ci już jak ładnie ci w tym berecie - zniewalająco się uśmiechnął opierając się o stoliczek naprzeciwko.
-Serio?Wiesz nie byłam pewna czy...-spojrzałam na niego widząc że się śmieje-NIE!NIKOMU Peter! - zawołałam i walnęłam go w ramię
-Wredna jesteś-zrobił smutną minę
-No patrz.Dziwne nie?-wyszczezyłam się i dałam mu buziaka w policzek
Po chwili Huncwoci zeszli na dół. Zeszliśmy razem pod Wielką Salę i pożegnałam się z nimi.
-Jestem!-uśmiechnęłam się do Welly i Madi
-Świetnie.To co? Idziemy! - zawołała Welly i razem ruszyłyśmy na podbój sklepów
Welly ciągała nas po przeróżnych sklepach w poszukiwaniu niezbędnych materiałów.A to po pióra, to po jakieś falbany, nie wiem na co jej była stara pościel ale okej..Madi nie kazała wątpić mi w cytuję ,,Miszcza Szycia,, Po wszystkich zakupach - które trwały NAPRAWDĘ długo - udałyśmy się do Trzech Mioteł.Tam siedzieli już Huncwoci. Zamówili nam po piwie kremowym , a my usiadłyśmy
-Macie już wszystko?-spytał James
-Miałyśmy problem ze znalezieniem srebrnej nici ale udało się-uśmiechnęłam się.Nic mi dzisiaj nie popsuje humoru
-Na co wam srebrna nic?-spytał Syriusz
-No wiesz Black.Nić ogólnie to do szycia jest nie?-spytała z irionią Madi
-Ta?No pacz.A ten sweter jest z włóczki-powiedział szczerząc się pokazując nam swój brązowy sweter
-Mam nadzieję że dobrze się jara.Wyglądasz w nim jak pedał-mruknęła Madi.
-Udam że nic nie słyszałem-powiedział wciąż się szelmowsko szczeżąc w stronę czarno-włosej
-Aha-mruknęła Welly-coś chyba nie lubiła Huncwotów.A Jamesa to w ogóle! Nie patrzyła na niego wcale.Za to Rgacz ślinił się nieźle do niej.Hmmm....
-To co? Wracamy tu po Ognistą nie?-powiedział cicho Syriusz
-A no! - powiedział ochoczo James
-Ale to ostatnie wyjście do Hogsmeade przed Sylwestrem - oznajmiła Madi
-Nie dla Huncwotów-powiedział Peter
Wyszliśmy z Trzech Mioteł i ruszyliśmy w stronę zamku.
-Jezu.Jaka idiotka.Zostawiłam zakupy w Miotłach.Nie czekajcie na mnie-powiedziałam i zawróciłam.Dobrze że daleko nie poszliśmy.Szybko podeszłam do stolika i zabrałam 2 torby.
Gdy wyszłam z gospody przed drzwiami stał Peter
-Idioto.Mogłeś iść z nimi-uśmiechnęłam się
-Nie mogłem-odwzajemnił gest i zabrał mi torebki.
Szliśmy oddaleni od uczniów pośpiesznie zmierzających w stronę zamku.Mnie nie było zimno.Miałam beret.Tak...Ten beret był niesamowity.Cicho się z siebie zaśmiałam.Po chwili zatrzymałam się i spojrzałam w górę.Zaczął padać śnieg.Kochałam śnieg.Był taki...Biały...I mimo swojego bojowego , okrągłego kształtu kruchy.Poczułam ręce Petera na swojej twarzy. Spojżałam w jego błękitne oczy.Jezu.Jaki on przystojny.Wysoki brązowowłosy chłopak o pięknych oczach.Czego więcej można chcieć?
Ten przymknął oczy i delikatnie ucałował moje usta.
-Nie mogłeś się powstrzymać co? - odparłam cicho gdy odsunął sie lekko odemnie
-I to jeszcze w śniegu-uśmiechnął się.
Wieczorem Welly zamknęła się w pokoju i nie pozwoliła nam do niego wchodzić. Chcąc dalej żyć udałyśmy się do kuchni.Porozmawiałyśmy sobie z Skrzatami i wróciłyśmy do Pokoju Wspólnego Krukonów.Welly wciąż nie wychodziła z pokoju więc zmęczone zasnęłyśmy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz