środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 58 "Jedziemy do Madi" - Madi

Wstałyśmy z Kasją w Salonie Wspólnym Krukonów. Spałyśmy obie sobie. Gdyby nie to ,ze Kasja jest bardzo mała to nie wiem jak ja bym dała radę. Przetrałam oczy i zwaliłam Kasję na podłogę ,aby się przebudziła.
- Ałaa... - usłyszałam jedynie jęki z podłogi.
- Wstałaś? - zapytałam spoglądając z sofy na podłogę. Kasja leżała jak upity trup ,który ślini się podczas spania.
- Nie wiem. - odpowiedziała jednym tchem.
- Czyli żyjesz. Jest dobrze. - wstałam i powłokłam zwłoki Kasji za sobą czyli mojego dorma. Weszłam tam wraz z półżywą Kasją. Welly już nie spała. Była idealnie gotowa to wyjazdu. Spakowała swoje torby.
- Witajcie kochane. - przywitała nas ożywiona Welly. - Tak się cieszę ,że do Ciebie jadę Madi. Jestem ciekawa jak wygląda Twój dom.
- Dom jak dom. - opowiedziałam szukając wzrokiem po pokoju sukienek. - Gdzie są suknie?
- W moim kufrze. Nie martw się są idealne. - uśmiechała się Welly. - Idziemy na śniadanie przed wyjazdem?
- Tak. - spokojnie odpowiedziałam ,lecz zaczęłam się stresować gdy widziałam jak Kasja jest niewyspana. - A co z nią?
- Hmm , - Welly podeszła do Kasji patrząc na nią dokładnie. - KASJA WSTAWAJ STRACIŁAŚ DZIEWICTWO Z PETEREM !!! - wykrzyczała do ucha Kasji Welly.
- Na jakiego? Co? - Kasja oprzytomniała i zerwała się na proste nogi.
- Żartowałam. Idziemy na śniadanie? - ruszyła na przód zadowolona Welly ze swojej roboty. Natomiast Kasja rozejrzała się po pokoju i spojrzała na mnie z grobową miną.
- Teraz to jedyne co potrzebuje to jedzenie i test ciążowy. - mamrotała Kasja.
- Welly żartowała. - uśmiechnęłam się - Idziesz na to śniadanie? Po nim od razu jedziemy?
- Nie. nie jestem głodna. - W pokoju ucichło i słuchać było tylko jak burczy Kasji w brzuchu. - No dobra jestem głodna jak cholera.
- Tarcza obrona ? - zapytałam z delikatnym uśmiechem.
- Dokładnie. Już nawet nie wiem co Welly powiedziała. Mówiła ,ze ufo nas zawiezie do Londynu czy to ,że kotlety w soboty są bez mięsa?
- Dziś jest środa.
- Nie ważne ,też nie lubię grać w szachy to nudne. - mówiła znudzona Kasja. Ja w sumie nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Chyba rzeczywiście jesteś głodna. - odparłam pchając ją w środę wyjścia. Uznałam ,że czym prędzej pójdziemy coś zjeść to dobrze. 
- Orzechy są twarde? - Kasja trudziła się nad tym aż do samej Wielkiej Sali więc miałam spokój.
Usiadłam z nią przy stole Gryfonów i zaprosiłam tam Welly by nie siedziała sama ,ale dla Welly nie było to najlepsze rozwiązanie. Huncwoci już dawno zajadali się jedzeniem. Kasja usiadła koło Petera i złapała do za rękę ze smutną miną. Jakby miała jakąś naprawdę przykrą nowinę do wyjawienia. Jak się okazało. Dla Petera była.
- Peter, muszę Ci coś powiedzieć. Podejrzewam ,że po tym jak mnie zgwałciłeś mogę być w ciąży.
- Co?! - wypluł owsiankę na Syriusza ,który siedział przed nim. - Zgwałciłem?
- Kasja jest głodna i wygaduje głupoty. - uspokoiłam sytuację.
- Aaa. - odpowiedzieli wszyscy zgranie.
- Było można się tego domyślić. - mruczał Syriusz ,który oblizywał swoją twarz z owsianki.



Po śniadaniu zaniosłyśmy kufry ,które wylądowały w wagonie z kuframi więc nie musiałyśmy się martwić. Lecz ja zawsze miałam coś koło siebie. Miałam torbę w której miałam m.in. pamiętnik. Huncwoci odprowadzili nas na stację ponieważ oni wyjeżdząją do Londynu za 2 dni. My w tym czasie miałyśmy przygotować dom i tym podobne. Na stacji mieliśmy trochę czasu żeby się pożegnać i tym podobne. W tym czasie wręczyłam oficjancie zaproszenia Huncwotą i po drodze Severusowi.  Miałam na dzieję ,że wszyscy przyjdą.
- W moim dormie macie jeszcze kilka zaproszeń na naszego WIELKIEGO SYLWKA. Rozdjacie je proszę. - mówiła prędko Kasja.
- No dobrze. A w sumie ile jest tych wszystkich zaproszeń? - spytał Remus.
- Około 500 ,ale jak nie rozdacie wszystkich to spoczko. - uśmiechneła się. Wtedy uściskałyśmy Huncwotów i weszłyśmy do pociągu. Zajęłam dobry przedział. Nie był na środku ,wiec nie będzie trzeba przepychac sie do wyjścia ,ale nie był po boku więc nie pod naszymi drzwiami badny dresów. Zajełam mięjsce pod oknem. Naprzeciw mnie usiadła Welly ,a obok mnie Kasja.
- Jak się prześpie to nie będziecie złe ? - zapytała Kasja zerkając na nas z nadzieją.
- Będziemy wściekłe! - odpowiedziałam. - Nawet się nie waż koło mnie spać. Nawet nie wiedz jak się ślinisz. - zaśmiałam się. - Ten kaszmir nie jest zwykłym kaszmirem. Jest od tego samego producenta co niektóre ubrania J.M.S.Chang'a. - mówiłam dumnie.
- Kurde. Liczyłam na drzemkę. - Kasja się zawiodła. - Hmm ,a  może macie dzisiejszego Proroka do przeczytania?
- Yep. I have. - odpowiedziałam. - But ... poczekaj. Ja najpierw przeczytam i Ci dam. - uśmiechnęłam się i wyjęłam gazetę z torebki od Armanniego.Oczywiście zaczełam od pierwszej strony bo na niej zawsze był Chang.




- Znowu robi wokół siebie chaos i masakrę. - mówiłam wpatrując się w zdjęcie. 
- "Ja jestem chaos ,a on masakra" - udwała Kasję glinę ze znanego Amerykańskiego serialu. 
- Co o nim piszą ? - pytałą zaciekawiona Welly. Zaczęłam czytać na głos artykuł.
- "Jung Min Soo Chang podczas swojego wczorajszego wywiadu zachwycił swoje fanki odpowiedzią na pytania. Na pytanie o swoje motto życiowe odpowiedział: 'Chciałbym mieć najwięcej, jak to możliwe, żeby przeżyć wszystkie rodzaje doświadczeń, bo każde doświadczenie będzie początkiem czegoś nowego'. Dziewczęta zachwycone jego mądrością i dojrzałością w tak wczesnym wieku. Młodzieniec oczarowuje również starsze towarzystwo. Wielu nauczycieli ze sławnych szkół wypowiada bardzo uprzejme komentarze co do młodej gwiazdy Junga Min Soo Chang'a." - ustałam wzdychając i łapiąc oddech.
- Ideał. - odpowiedziała Kasja. 


http://31.media.tumblr.com/421ae981ee552a120b3ce7894801e570/tumblr_mn36nmicfr1s9c3t1o1_500.gif

- A to kto? - zapytałam pokazując dziewczyną zdjecię.
- To jest Williams. Evan Williams. - odpowiedziała prędko Welly. 
- Kto to? - zapytałam ponownie. 
- No wiesz. to syn Paula Williamsa. Tego co za młodu pracował z Horacym ,no i coś tam wymyślili. Wszyscy oczekują ,że Evan będzie taki genialny ,ale  niestety na razie nie wykazuje się specjalną inteligencją.  Co o nim piszą? 
- "Evan Williams na konferencji prasowej nie wyróżnił się niczym szczególnym. Media ciagle naciskają na młodego Evana. Młody Williams nadal nie pracuje nad niczym i nie ma planów na nic szczególnego." 
- Czyli ... ten chłopak jest znany tylko przez swojego ojca? - zapytała zniesmaczona Kasja.
- Na to wygląda. - odpowiedziałam. 
Podróż minęła dość udano. Kasja mnie nie obśliniła ,a Welly nie zanudziła na śmierć. 
Wysiadłyśmy z pociągi. Wzięłyśmy  swoje kufry. Z czym ja miałam problem , bo pomimo tego ,że wracałam tylko na kilka dni do domu to i tak miałam 3 kufry. Zamówiłyśmy BIG taksówkę i jakoś zapakowałyśmy ją do pełna. Kasja i Welly bardzo podniecone czekały aż zobaczą mój dom. Ja natomiast nie wiedziałam czy powinnam być dumna z dorobku moich rodziców czy wstydzić ,ze posiadamy tak mało. Do Sennen z Londynu było jakieś 320 mil. Czyli tak na oko 6 godzin jazdy. Pomimo długiej jazdy przez ten cały czas Welly i Kasja podniecały się moim domem. Ich wyobrażenia na ten temat był różny. Kiedy już dojechałyśmy do Sennen ,dziewczyny zauważyły mój dom z pytaniem "Czy tu mieszka królowa Elżbieta?" Ja na to wybuchłam śmiechem i odpowiedziałam ,ze to tylko ,mój dom. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz