Dom Madi był obłędny.Nie tego nie można nazwać domem.To był ZAMEK!Stałysmy z walizkami przed jej "domem" , a na dworze stał Ogrodnik.
-Witaj Harroldzie!-zawołała Madi
-Waćpanna już wróciła! I to z przyjaciółkami!Ostatnio tak się cieszyłem gdy dostałem swoją ostatnią wypłatę!-zawołał z uśmiechem starszy pan.Wygląda na miłego.
Po chwili z domu wyszło chyba z siedmiu chudych facetów ubranych w staroświeckie garnitury i zabrali nasze walizki.Na początku chciałam się fajtować ale mina Madi mówiła abym oddała bagaż dobrowolnie. Potem weszłyśmy przez wielkie drzwi do domu Madi.Jezu.Muszę chyba poprosić Madi o Mapę bo chyba bez niej się zgubię.Nasza przyjaciółka pierwsze co pokazała nam nasze pokoje.Uprzedziła nas że jej rodzice są trochę...staroświeccy i cokolwiek byśmy nie powiedziały mogą odebrać za ekstrawagancję.Więc postanowiłam się nie odzywać.Nie chciało mi się rozpakowywać.Nie miałam na to siły.Sięgnęłam do torebki po lusterko wielokontaktowe i postanowiłam porozmawiać z Syriuszem.
-Syriusz Black
-Cześć Ruda!-usłyszałam i w szkiełku zobaczyłam czuprynę Potter'a
-A ty co zgubiłeś swoje lusterko?-spytałam na powitanie
-Niee.Łapa gdzieś poszedł i se odebrałem se.-powiedział z uśmiechem
-A co z resztą?-spytałam
-A no Remus leży i czyta jakieś grube tomisko i patrzy na mnie z politowaniem.A Peter ćwiczy zaklęcia.-powiedział
-Czyli nudy?-spytałam
-Gdybyście były w Hogwarcie to na pewno nie siedzielibyśmy w dormitorium-oznajmił z lekkim uśmiechem
-Rozdaliście zaproszenia?-spytałam
-No.Apropo na twoim łóżku leżał jakiś czerwony skórzany zeszyt...-serce podeszło mi do gardła
-Mam nadzieję że go nie otwierałeś-powiedziałam z nadzieją
-Co ty.Chroni je zaklęcie.Właściwie co to?- spytał
-Nic co powinno cię interesować-co miałam mu powiedzieć? Że piszę pamiętnik? Wyśmieje mnie!
-Okej nie pytam.
-Ale możesz coś dla mnie zrobić.Zabierz go do was do Dormitorium ale NIKOMU powtarzam NIKOMU go nie pokazuj i nawet niech ci do tej rozczochranej głowy nie przyjdzie otwierać go!Czy wyrażam się jasno? - spytałam
-Tak słońce.Znaczy jak słońce-poprawił sie.Debil.
-Zajebiście.Idę teraz do Madi.Odezwe się wieczorem paaa-pomachałam mu
-Narazie Rudzielcu - i się rozłaczył
Zdziwiona weszła do łazienki i spojrzałam w lustro obramowane złotem.Rudy?Skąd to się wzięło?No tak.Nie zawsze mogę panować nad moimi Metamorfozami.W szczególności jeśli chodzi o Włosy.Szybko zmieniłam je na brąz aby matka ani ojciec Madi nie dostali zawału i pomyśleli że jakieś dziecko Szatana przybyło.Wyszłam z swojego tymczasowego pokoju i zaczęłam szukać pokoju Welly.Po godzinie znalazłam go.
-Cześć Well.Rozpakowałaś się?-spytałam
-Tak.Już jakąś godzinę temu-odparła
-To czemu tutaj siedzisz?-spytałam
-Bo jak wyjdę to się zgubię , a nie pamiętam gdzie jest pokój Madi-zaśmiała się
-Chodź.Poszukamy jej-odparłam i wyszłyśmy z pokoju.Zaczęłyśmy chodzić po przeróżnych pokojach szukając naszej przyjaciółki, niestety nie znalezłyśmy jej.Za to natknęłyśmy się na dość wysoką kobietę.Miała ona ciemno-brązowe , kręcone włosy do ramion i piwne oczy.Kobieta miała na sobie biala koszulę z idealnie wyprasowanymi mankietami i granatową spódnicę za kolana.Do tego na nogach miała czarne buty na obcasie.Nie zwróciła na nas najmniejszej uwagi ponieważ czyściła stary wazon.
-Dzień dobry-powiedziałam , a ta oderwała wzrok od wazonu i spojrzała na nas swoimi piwnymi oczyma.
-Witajcie ślicznotki.Wy pewnie jesteśmy przyjaciółkami Panienki Madllinerin?-spytała z uśmiechem
-Ja żadnej Madllinerin nie znam tylko Ma...Aaaaa...A no jej szukamy - wyszczezyłam się
-Zaraz was do niej zaprowadzę.Jestem Marta-dygnęła
-A ja Kasja.A to Welly
-Dobrze tak więc chodźmy!-zaprowadziła nas pod drzwi pokoju Madi a potem odeszła.
Zapukałyśmy do jej pokoju , a potem weszłyśmy
-Madi?-spytała Welly
Jej pokój miał jeszcze inne drzwi.Jak potem Madi nam wytłumaczyła ma ona swój własny gabinet,pokój,sypialnie i łazienkę.Nad jej łóżkiem widniał napis : "I'd rather bend then break".Gdy zaczęło się ściemniać razem z Madi - aby się nie zgubić - zeszłyśmy do kuchni.
Usiadłyśmy do stołu i po chwili do pomieszczenia weszli rodziciele Madi.
Rellevi McAviccioo miała okropnie ciemne oczy.Ledwo co można je było odróżnić od źrenic.Była bardzo blada.Usta miała pomalowane na krwisto czerwono.Była ona wysoką i szczupłą kobietą , która miała na sobie dostojną , starą suknię i taki dziwny kapelusz z siateczką na twarz.Króczo-czarne włosy były spięte w ciasny kok.
Jej mąż , Pevelo miał brązowe oczy oraz włosy.Również był wysoki i dobrze zbudowany. Był elegancko ubrany w spodnie od garnituru w bezowym kolorze oraz koszulę pod kolor.Na nią miał założone białe szelki oraz białe lakierki.Mężczyzna spojrzał na zegarek , a później na telefon.Madi wspominała że jej ojca często nie ma i że wraca jedynie na kolacje.Gdy podeszli oni do stołu Madi wstała.My oczywiście zrobiłyśmy to samo.
-Witaj Madllinerin.Widzę że mamy gości-powiedziała matka Madi.
-Naturalnie matko.To jest Welly Wentwoter oraz Kasjopeja Estollar.-przedstawiła nas Madi
-Witam-kiwnęła na nas głowami w geście przywitania-Miło Madame Kasjopeję oraz Welly zaszczycić w naszych skromnych progach.-powiedziała.Potem już nikt się nie odezwał.Nawet Madi. Służba podała nam jakieś dziwne danie ,które nie wiem nawet czym było.Wiem że byłam głodna, a to było dobre.
Po kolacji razem z Welly usunęłyśmy się do swoich pokoi.
Wykąpałam się , przebrałam w piżamę i położyłam się na wielkie łóżko.Złapałam za lusterko i spojżałam w jego przeźroczystą taflę
-James Potter
-Cześć Siostra!-czemu kiedy dzwonie do Syriusza odbiera James , a kiedy do Jamesa odbiera Syriusz?
-Niech zgadnę Jamesa nie ma , a ty siedzisz w dormitorium z Remusem który czyta ksiażkę i Peterem ćwiczącym zaklęcia?-spytałam
-Wow.Dobra jesteś.Skąd wiedziałaś?-zdziwił się Łapa
-Jestem Medium - mruknęłam zniesmaczona
-O rany!To o czym myślę? - spytał
-O kolacji-mruknęłam
-SKĄD WIESZ?!-zawołał i wytrzeszczył oczy
-Bo w Hogwarcie ZAWSZE o 19 podają kolację a jest za pięć.-oznajmiłam znudzonym tonem
-No fakt...-wypuścił powietrze ze świstem.
-Dobra ja idę spać bo już nie daję rady.-powiedziałam
-Ej no dopiero co zadzwoniłaś!-skarżył się
-Ale już mam cię dosyć.Pa-rozłączyłam się i niedbale przykryłam się kołdrą.Szkło odstawiłam na majestetyczną szafkę nocną i zasnęłam
Następny dzień wyglądał podobnie. Wykąpałam się , ubrałam i zgubiłam szukając jadalni.Natknęłam się na Martę , która mnie do niej zaprowadziła.Jak myślałam przy stole siedziała już Madi i Welly.Ani matki ani ojca przyjaciółki nie widziałam.
-Cześć wam - powiedziałam niewyspana
-Cześć Kasjo.O której się położyłaś?Kiepsko wyglądasz...-powiedziała przyglądając mi się Welly
-Dzięki.Lepszego komplementu jeszcze nie słyszałam-uśmiechnęłam sie nie mrawo i zabrałam się za jedzenie.
-To może zrobimy sobie taki babski dzień?Kosmetyczna,masaże...Takie przygotowanie przed Sylwestrem.Co wy na to?-spytała Madi , a my pokiwałyśmy głowami na TAK.
I się zaczęło.Regulowanie brwi,profilowanie i malowanie paznokci,wszystkie możliwe masaże i sauna.Na koniec wylądowałyśmy w Jacuzzi.
-Czemu nam nie powiedziałaś że masz na imię Madllinerin?Tylko Madi?-spytała Welly
-Tylko rodzina tak do mnie mówi.Poza tym nienawidze dłuższej wersji swojego imienia- oznajmiła.
To zupełnie tak jak ja.
Ten dzień był niesamowity.Nigdy w życiu tak nie odpoczęłam.Byłam szczęśliwa.Jutro przyjeżdżają Huncwoci i Goście.Bo jutro jest Sywester
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz