-Teraz chce nagrodę za to że się nie zgubiłam!- zawołałam na wejściu
-Panienko Madllinerin przybyli goście-usłyszałam głos jednego z służących przez taki telefon dziwny jakiś ooo.
-Wpuście ich-powiedziała Madi naciskając przycisk i wstała z swojego wygodnego jak cholera fotela
-Czas przywitać się z Huncwotami-powiedziała Madi z uśmiechem.Szybko - ale z godnością - zbiegłyśmy na dół aby przywitać się z chłopakami.
Stali oni z walizkami w głównym holu w sumie to tak wielkie pomieszczenie że to aż pogwałcenie...czegoś tam nazywając to pomieszczenie holem!
-Witam drogie panie!-zawołał James.Zeszłyśmy i zaczęłyśmy się z nimi witać.
Potem pokazałyśmy im ich pokoje i same się udałyśmy do swoich.Jakie to szczęście że niedaleko mnie miał pokój Peter.Bez pukania wparowałam do jego pokoju.Ten niczym nie wzruszony dalej grał na swoim PSP.Joł nauczył mnie na tym grać - x lat temu.
-Heeej-przeciągnęłam i położyłam się obok niego.
-No cześć-uśmiechnął się i odłożył urządzenie.
-Tak za tobą tęskniłem-powiedział i przytulił mnie do siebie.Przeanalizowałam jego wypowiedz i odpowiedziałam :
-Zgłodniałeś czy co?
Ten się zaśmiał i ucałował mnie w policzek.Wtem rozległo się pukanie.Szybko odskoczyłam na drógi koneic łóżka chwytając za jakąś książkę.Peter szybko pochwycił PSP.
Do środka wszedł Remus
-Ej Madi mówiła....Czeeeść Kasja-powiedział zdziwiony
-A no siema...Joooo...-Przybrałam minę godną ulicznego rapera
-Co Madi chciała?-spytał Peter
-Że mamy iść do jej gabinetu-powiedział i przyjrzał mi się bliżej-Czytasz do góry nogami?-zdziwił się
O matko jaki Fail
-A noooo...Taaak...Taka....Nowa umiejętność-wyszczeżyłam się
-Achaa.No tak.Powiem Łapie gdzie ma iść-zdziwiony wyszedł
-Ufff-westchnęłam
-Czytanie o góry nogami?Serio?-zdziwił się Peter
-Bo cie zostawię i nie trafisz do gabinetu!-zagroziłam mu
-O nieee!Nie zostawiaj mnieee!-zawołał i złapał mnie za rękę udając że płacze
-Co za kretyn-wstałam
-Ty wiesz jak ci ładnie w mojej bluzie?-spytał
-Zajebiście nie?-zaśmiałam się.Wstał.Miedzy nami była mała różnica wzrostu.10 centymetrów.Mimo to nie miałam zamiaru tego zmieniać.A Peter był najniższy z Huncwotów.Miał on 175.Za to najwyższy był Remus mierzący 185cm.Byłam taka mała przy nim.Lubiłam być niska.Usmiechnęłam się i złapałam go za rękę prowadząc do gabinetu Madi
-To co będziemy robić?-spytała wzdychając Welly.Madi zeszła z biurka i wyciagnęła z szafeczki butelkę Jack'a Daniels'a....Pustą...
-Nie no najlepsza część nas ominęła!-zawołał załamany Syri
-Nie becz.Pogramy w butelkę-powiedziała Madi stawiając ją na dość spory stół.
-Jak najs-mruknęłam cicho
-Kto pierwszy kręci?-spytał Syri
-Ja mogę-odparła Welly i zakręciła butelką.Wypadło na Jamesa
-Cześć James-Welly uśmeichnęła się cwaniacko
-O matko...Mam się bać?-spytał udając przerażonego
-Heheee.Oj taaaak
James Potter przemierzał korytarze podsiadłości McAviccioo'ów z iście przymuloną miną.W ręce ściskał iPhone'a 5 który nagrywał cała sytuację.Gdy James spostrzegł jednego z służących Madi zamknął oczy
-Idioto.Co ty robisz.-otworzył je a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech
-Witam szanowny panie.Jak tam mija panu dzień?-spytał szybko i przybliżył się do kamerdynera dając mu szybkiego całusa usta - a tak w ogóle to ładną mamy pogodę.
-AhahahahahhahhAHAHAHAHAHAH! - Welly była zadowolona ze swojego celu
-Już po tobie Wentwoter -powiedział James
-Biedny.Będzie miał uraz - śmiałam się
-Dzięki ty się chociaż o mnie troszczysz-powiedział James
-AAhahha ale ja mówię o tym kamerdynerze!- wciąż się śmiałam
-Zemszczę się-James zakręcił butelką i wypadło na Syriusza
-Joł Syriusz pocałuj Madiśkę!-zawołał Potter
-DOBRA!-Rozochocił się i gdy jego usta miały zetknąć się z ustami Madiśki - siedzieli obok siebie - Madi przyłożyła mu rękę do pyska
-Hola hola nie tak prędko! - zawołała
-Hola to takie powitanie w Hiszpani-mruknęłam
-No ale jak nie wykona zadania to...No dupa!-powiedział James
-No to nie wykona bo ja go całować nie chcę!Musiałabym być serio zchlana Syriusz podniusł pare razy brwi i wyszczezył swoje idealnie białe kły - i martwa - dodała - na dodatek ślepa
-Panienko Madllinerin.Ma panienka gościa!-powiedziała Marta wchodząc do gabinetu
-Nareszcie!-zawołała Madi - Chodźcie ! Kogoś wam przedstawie! - szybko zlecieliśmy na dół a tam w ,,holu,, stal wysoki przystojny mężczyzna.Był ubrany w czarne spodnie od garniaka,biała koszulę , czarny krawat i do tego miał miętowa apaszkę.Miał on czarne włosy z tygodniowym zarostem oraz śliczne idealne,proste białe zęby.
Madi na powitanie przytuliła się do niego a on ją podniósł i okrecił dookoła.Po chwili ja postawił na białych idealnie wypolerowanych kafelkach.
-To jest Daniell Faverro.mój przyjaciel.Jest trochę od nas starszy i jest fotografem.No i jest w połowie Francuzem- To zupełnie tak jak ja. Zaśmiałam się w myślach
-Cześć-uśmiechnął się zniewalająco. - No Madi ,przybyłem na Twoją imprezę tak jak obiecałem. A no i niestety Jung Min Soo Chang nie dał się zaprosić na imprezę bo po zapracowany człowiek ,ale wziąłem jednego ze swoich kumpli. Mam nadzieję ,że się nie obrazisz?-spytał
-Nie gdzie tam!-powiedziała Madi.Daniell na chwilę zniknął i już po chwili pojawił się z...Ta da daaam! Evan'em WIlliams'em...Był jeszcze przystojniejszy niż w gazetach
-Cześć jestem Evan-uśmiechnął się do nas znaczaco.On również miał piękne białe zęby.I nieco dłuższe kły.Takie...Inne...Podobne do moich , które miałam na Halloween.
Posiedzieliśmy jeszcze w biurze Madi , a potem poszłyśmy się szykować na Sylwestra.Przyjecie zaczynało się o 18-nastej
Wyszykowałyśmy się - co nam zajęło "TROOOOOOOOOCHE"czasu - i zeszłyśmy na dół.Chłopaki już czekali tam na nas w swoich szatach wyjściowych.
-Ale z was kociaki-wymruczał Syriusz
-A ty wygladasz jak śliniący się pies-wyszczeżyla się do niego Welly.Ten odchrząknał i poprawił swój krawat
-Gotowi na witanie gości?-spytała Madi
-A ty jesteś gotowa?-spytałam
-No jasne!-zawołała rozochocona Madi
-Czemu ich jest tak dużo?!-wyszeptała blada jak ściana Madi gdy zobaczyła ile ludzi wchodzi do niej do domu.
-A no wiesz...To miała być duża impreza...-powiedziała Welly
-A no!-przytaknął jej Peter
-Jezu..Tyle osób.O matko to chyba Japończyk! Ohayo! - Madi ukłoniła się lekko do przodu w celu okazania szacunku.
-Ja to bym powiedziała Joooł-powiedziałam
-Zobaczcie jak oni wszyscy wyglądają.Szorty,T-Shirty,Dresy albo spódniczki.Mało co osób ma takie suknie czy garnitury jak my-odparła Welly
-Fak...Rzeczewiście-Madi zaczęła panikować
-Spokojnie! Po przemowie się przebierzemy-odparłam szybko się uśmiechajac
-P-PRZEMOWIE?!-zawołała zdziwiona Madi
-Yhym-mruknął James pijąc Daniels'a
-Co ty wyprawiasz?
-Na trzeźwo nie da sie tego przeżyć - odparł
-Jezu Hiszpanie?I co teraz i co teraz nie znam Hiszpańskiego!-zawołała Madi szarpiąc się za włosy
-Buenas tardes!-zawołała, do grupy hiszpanów
-Buenas tardes mujer hermosa! - ( Dobry wieczór piękna kobieto ) uśmiechnął się jeden z nich
-Skąd znasz hiszpański?-zdziwił się Peter
-Synowie , znajomych taty mnie nauczyli.I oto oni-uśmiechnęłam się
Cisza na sali.Wszysy już są.Na środek wyszła Welly i powiedziała do Mikrofonu
-Eee...Cześć.Fajnie że jesteście...Em...A no...No to może niech Madi coś powie-Welly szybko oddała mikrofon Madi
-Emm...Miło was widzieć.Mam nadizeję że będziecie dobrze się bawić...I..To by było chyba na tyle-powiedziała i ktoś puścił muzykę przy której większość osób zaczęło tańczyć.
-Maaadi?Matko nie dość że zgubiłam Madi to i zgubię siebie-mruczałam pod nosem.CHyba trafiłam do kuchni bo garnki widzę.Na stole siedziała smutna Madi
-Hej.Madi.Co ty tutaj robisz?
-Bawię się-odparła
-W co?
-W ,,poszli już sobię?,,
-Nie...
-No to gramy dalej...
-Ejjj...Madiśka...Powinnaś zobaczyć co tam się dzieje.Oni naprawde świetnie się bawią!I wiesz co?Ty tez powinnaś-uśmiechnęłam się do przyjaciółki
-No nie wiem...To takie...Przerażające, mieć tyle osób w domu-odparła.
-Nie masz czego się bać.
-Hej!Znalazłam was.Nie daje już rady.Idziemy sie przebrać?-spytała Welly wpadając boso do kuchni.
Wyciagnęłam rękę do Madi z uśmiechnęłam
Ta ją chwyciła i razem we trójkę poszłyśmy się przebrać.
Madi ubrała luźna czarną bluzkę i jasne szorty.Na nogach miała czarne trampki.Włosy związała w kucyk
Welly miała na sobię czarną spódniczkę i białą bokserkę oraz kremowe balerinki
Ja natomiast zarzuciłam na siebie białą bluzkę z czarnymi napisami i białe szorty z wysokim stanem.Włosy zwyczajnie rozpuściłam
Ktoś zapalił zimne ognie
I zaczął z nimi biegać.Cóż...Ciekawy pomysł...Spostrzegłam Remusa pijącego piwo.
-Jezu Remus ty pijesz-zdziwiłam się
-Jak widać-odparł i wstał.A ty nie?-spytał i podsunął mi pod nos butelkę
Uśmiechnęłam się i odebrałam ją.
Przy odliczaniu wszyscy wyszliśmy na dwór.
-4....6.....10...A nie sorry pomyłka!-zawoałał Łapa
-5...4...3...2...1...NOWY ROOOOOK!-wtedy ujrzeliśmy piękne fajerwerki
Po oglądaniu Fajerwerek weszliśmy do środka.
Nie pamietam jak ale znalazłam się na parkiecie.Okazalo się ze umiem tańczyć
Przez głowę przemknęło mi kilka scenek.
Madi poprawiająca makijaż :
Mnie śmiejącej się :
Jak we trzy tańczyłyśmy :

Madiśkę zakladającą pończochy:

Mnie w czyjejś koszuli :
Madi usiłującą tańczyć :
I nasza trójkę tańczącą.... :
Więcej grzechów nie pamiętam...Obiecuję sobie wszystko przypomnieć i więcej nie pić....











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz